Widzisz wypowiedzi znalezione dla słów: wody płodowe Poród

[OT -calkowite OT]



| Po 18 h , całej nocy walki urodził mi sie syn (szymek).
| waga - 3450
| wzrost - 54 cm.

| I powiem wam,
| szanujcie swoje kobiety , bo my to wiecie co..
| :D

Gratulacje :)

PS: byłeś przy porodzie? ;)


Nie byłem przy samym porodzie,tj. jak szymek wychodził. taką mieliśmy
umowę. Byłem przy całej reszcie tj.:
Wody, czopy płodowe, parcia...
Jednak szkoła rodzenia duzo dała.

http://www.zary.net.pl/szym1.JPG
A najlepsze było , jak się okazało, że matka po porodzie waży mniej niż
przed ( przytyła całe 7,600 KG).

 » 

Ginekolog

umarło - pępowina się owinęła wokół szyi - ledwo uratowali kobietę



Blagam dziewczyny, nie piszcie bzdur, na litosc boska!!!

USG to rowniez nie wyrocznia, chcesz koniecznie na 100 procent poznac plec dziecka, zbadaj wody plodowe.
Badanie wewnetrzne wywolujace porod w 36 tygodniu, to nie zaden dramat, a i predyspozycje trzeba miec, zeby na nie zareagowac akcja skurczowa.
Suma sumarum- czasem zachodze w glowe, dlaczego niektore kobiety maja potrzebe rozpisywac sie na takie tematy, i straszyc innych!!!

szpitale

Ojejej, niestety o negatywnych opiniach i ich przyczynach swiadczy wielka nieznajomosc tematu.
Robienie "co jakis czas" USG???
Bo kobieta ma bole, no ja Cie Michale przepraszam, ale juz w biblii stoi, ze kobieta spodziewajaca sie dziecka ma bole, fale sonograficzne wcale nie sa takie bez znaczenia, i dowiesz sie z USG najwyzej, jakie jest polozenie dziecka, ilosc wod plodowych i mniej wiecej waga nienarodzonego, i to +/- 400 gram.
Mam czasami wrazenie, ze ludzie nie sa w stanie sie rozmnazac bez sprzetu USG, ech...

Zdanie Janusza o pielegniarce, ktora zalozyla KTG i po dwudziestu minutach spala w najlepsze tez jest interesujace. Poza tym, czym sie Twoj ziec po 20 minutach tak zaniepokoil? Ze nie zna sie na elektronice? Albo, ze jego zona miala skurcze?
Trwalo mu za dlugo? Kontrola akcji serca dziecka moze byc oceniona dopiero, gdy wykonuje sie ja conajmniej pol godziny! Ale o tym ucza kursy szkoly rodzenia.

Placi sie za obecnosc przy porodzie, za dupsy i USG, zamiast kupic sobie ksiazke o poloznictwie i poinformowac sie, o co chodzi, gdy rodzi sie czlowiek!!!!

Jesli dziecko nie wyskoczy po godzinie, to naturalnie polozna jest winna albo lekarz, ktory "nie dostal"...wrrr...
Nie sadze, ze polskie realia sa rzeczywiscie takie podle, przynajmniej jesli o poloznictwo chodzi.
Wejherowski szpital ma bardzo dobra opinie, sama tam rodzilam przed 18 laty, bylam ledwie 18 letnia gowniara, i jakos nikt mnie nie zamordowal.
Jesli to wszystko jest takie tragiczne, jak jest mozliwe, ze w ogole jeszcze jakies zdrowe dzieci sie rodza??? I ze ich matki ten horrow w ogole przezywaja???

masakra, ale sie wqrkowilam.

Nasze forum

Mauri, niestety przemawia przez Ciebie nieznajomosc kobiecej fizjologii.
Swiezo wykluty noworodek nie jest glodny, do momentu porodu byl odzywiany przez lozysko, po porodzie ma w zoladku wody plodowe, ktore najpierw musi strawic. zawartosc zoladka rowna zawartosci lyzeczki od herbaty!
Osesek ma potrzebe ssania, ale nie jest glodny.
A pojecia "kobieta NIE CHCE karmic" naprawde nie rozumiem. NIE MOZE- to nieliczne wyjatki.
Karmiaca nie musi robic zadnych diet, (jesli dla kogos nie picie alkoholu jest dieta, to co innego... )
Ech, temat rzeka, niestety, wszystkie panie wrzeszcza o "naturalny porod", "naturalne lekarstwa", a nie wiele z nich nie respektuje najnaturalniejszego faktu karmienia piersia.
Szkoda, ze propaganda laktacji jest w Polsce taka agresywna, jak to Mauri opisujesz...

 » 

Nasze forum

Mauri, niestety przemawia przez Ciebie nieznajomosc kobiecej fizjologii.
Swiezo wykluty noworodek nie jest glodny, do momentu porodu byl odzywiany przez lozysko, po porodzie ma w zoladku wody plodowe, ktore najpierw musi strawic. zawartosc zoladka rowna zawartosci lyzeczki od herbaty!


Przyznaję, że specjalist ą w tej dziedzinie nie jestem

NARODZINY małego Prezesa :)

Jestem teraz ciocia polrocznej istotki, wiec jestem dosc na biezaco w kwestii porodow.
Moja siostra rodzila wlasnie rodzinnie, wiec mialam relacje z tzw "pierwszej reki".
Mezczyzna przy porodzie jest potrzebny z czysto fizycznej kwestii, calkowicie pomijajac aspekty psychiczne spajajace zwiazek etc.

Porod to nie tylko te kilka minut wielkiego aaaaaaaa!, krwi, wod plodowych etc. To conajmiej kilka, jesli nie kilkadziesiat godzin od czasu odejscia wod. Poczatkowo skurcze sa rzadko przeplatane dlugimi chwilami spokju. Jezeli mezczyzna jest z kobieta to moze jej po prostu fizycznie pomoc, zmienic pozycje, wstac, przespacerowac sie, wziac prysznic i ogolnie zrobic cokolwiek zeby odpedzic mysli od bolu, strachu...
Tak naprawde to wtedy jest najbardziej potrzeba obecnosci kogos bliskiego.

Kobieta rodzaca normalnie, jest zbadana i zostawiona samej sobie "az" sie zacznie.

Czesto mezczyzni nie mysla o tym wszystkim, wydaje sie im, ze to tylko ta chwila rzeczywistego porodu, nie uswaidamiaja sobie jak wiele trudnych chwil jest przed.
Faceci ktorzy z roznych przyczyn nie chca byc w samym momencie urodzenia sie dziecka powinni chociaz starac sie byc z kobieta przed i nie zostawiac jej samej w szpitalu ze strachem, bolem, w obcym srodowisku etc. w tak trudnej chwili.

Pierwszy źrebak

BeAtra, ale czy Ty nie rozumiesz, że ludziska pstrykają zdjęcia w czasie porodu i zaraz po nim, przecież nie będą stać ze słomą i jak tylko wody płodowe zejdą będą wkurzać rodzącą kobyłę i dościelać, pomyśl trochę, bo ja nie wierzę że ten źrebak ma tak w boksie non stop, a że zdjęcie niefortunne, no cóż pech- i będę twierdzić dalej, że się CZEPIASZ

Brykająca źrebna klacz

Normalnie źrebak fenomen . Ale wracając do tematu, moja klacz jest pomiędzy 8 a 9 miesiącem ciąży i co miesiąc jest coraz ostrożniejsza i wyciszona. Bardzo uważa na siebie i unika innych koni na pastwisku.
Ale to chyba kwestia temperamentu końskiego.
Np. znajomego klacz w 10 miesiącu zaczęła się często kłaść i tarzać. Miesiąc później miała cesarkę a źrebię wyciągneliśmy matrwe. Jak się okazało płód był źle ułożony i uciskał klacz na pęcherz dlatego się tarzała. A poród nie mógł odbyć się normalnie bo źrebak wychodził tylną i przednią nóżką. Udusił się zanim go wyciągnięto. A wody płodowe dawno odeszły.
Także co koń to inny przypadek, ale nie martw się napewno wszystko będzie dobrze i urodzi się śliczny źrebolek.

Nasze dzieciaki

a czy cesarke sie stosuje w razie powikłań czy dla ułatwienia porodu?


W naszym kraju robią cesarki z jednego i drugiego powodu
Dla jednych z konieczności dla innych powiedzmy, że z wygody ale te kobiety chyba same nie wiedzą co to znaczy CC przed faktem

Ogólnie cesarke robi się kobietom, które mają 'większą' wade wzroku, nieprawidłowe ułożenie dziecka, w przypadku odejścia wód płodowych przy braku akcji skurczowej, oraz w przypadku zagrożenia życia dziecka - np osłabienia akcji serca dziecka w trakcie ....i pewnie kilka innych powodów których tu nie wymieniłam
Wiele kobiet wybiera cesarke na życzenie aby uniknąć bólu

Dla mnie to jakieś jedno wielkie nieporozumienie bo cesarka to naprawde poważna operacja i ingerencja w ciało kobiety, i ludzie którzy myślą, że to poród bez bólu to są w błędzie samo uwolnienie dziecka z brzuszka matki to jedna sprawa (faktycznie bezbolsena) ale moment po zejściu znieczulenia i te pare dni i tygodni (oby nie miesięcy) po operacji to naprawde niezła męczarnia
Myśle, że żaden lekarz-kobieta nie wybrałaby cesarki na własne życzenie, te kobiety wiedzą co to znaczy i jakie są z tym związane komplikacje....jeśli przecięcie kilka warstw podbrzusznych ciała, między innymi samą macicę, mięśnie brzucha i skóra oraz zeszycie każdej warstwy osobno nie jest zniechęcająo to ja nie wiem co jest

CZY TO MOŻE BYĆ NIETOLERANCJA LAKTOZY?

itam wszystkich, mam 5 tyg synka, jest uroczy, oboje mielismy ciezki porod sączace sie wody plodowe dlatego musielismy dostawac antybiotyk po porodzie. gdy wrocilismy do domku cos zaczelo sie dziac maly strasznie plakal pręzył sie, kupki byly wodniste, tyleczek poraniony jakby odparzony ale to bardzo, a do tego malo przybieral. pediatra stwierdzila nietolerancje na latoze, prawdopodobnie o antybiotyku ktory zostal podany prawdopodobnie bez oslonki. teraz musze podawac nutramigen nazmiane z piersia przez okolo 2 tyg potem powrocic do piersi. boje sie zesie to nie uda. do tego mam obawy co jesc by nie wzmozyc kwasnych kupek malego. pomozcie i powiedzcie ze to chwilowe, ze ta nietolerancja przechodzi!!!!

pomocy!!

Jestem mama 19-dniowej niuni,urodzonej przez cesarskie ciecie.Niestety dwie doby po porodzie dziecko w ogóle nie dostawało pokarmu bo jak mi powiedziano opilo sie wodami plodowymi i nie było głodne .budziła się w nocy i płakała w końcu poprosiłam żeby dokarmiono ja mlekiem sztucznym przez strzykawke.w piatym dniu w szpitalu zaczela ssac piers ale przez kapturek.bez kapturka to byl jeden wielki wrzask.Efekt ja mam nadal malo pokarmu i jestesmy na karmieniu butelka-piers i mleku teraz nan 1 ha, zmienionym po bebilonie 1.od mojego meza uslyszalam ze jestem wyrodna matka bo nie karmie piersia i nie staram sie o to.a jak mam sie starac kiedy mam malo pokarmu,mala nie najada sie a po przylozeniu do cycka wrzeszczy.czy ktos moze zna sposob jak wyjsc z tej sytuacji,albo sam byl w podobnej i sobie poradzil.
poza forum moj adres e-mailowy jowitkaw@op.pl

miot I Emerald Moon

Abra pozdrawia wszystkich kciukaczy.







Nie jest tak tragicznie z wielkością tego brzuszka, choć mogłoby być lepiej...

Abra czuje się dobrze, od wczoraj plami wodami płodowymi, brzuszek powolutku opada, wiotczeje, zaczyna być widać ruchy maleństw w brzuszku. Wszystko rozstrzygnie się już wkrótce. Tylko proszę nie pytać "czy to już" co 5 minut. Przepraszam, ale to bywa troszkę irytujące, więc wolę wyjaśnić wszystko od razu.
Jak zacznie rodzić, to wam wszystkim o tym napiszę.. znacie mnie przecież..

<edit>
Oczywiście mocne kciuki za spokojny i bezproblemowy poród są dla Abry badzo cenne, więc proszę was o wzmożone kciukanie..

Planowany miot C Happy Feet - Sasanka x Ynkognito

Raczej z dróg rodnych, mogła sobie po prostu ubrudzić brzuch.
Samice na bieżąco czyszczą sobie drogi rodne kiedy plamią i rzadko kiedy można to plamienie zaobserwować. Przy samicy trzebaby było być 24 godziny na dobę.

Plamienie to nie powód do zmartwienia, póki krwi nie są potworne ilości, a może się pojawiać nawet od 19 dnia ciąży (tak wcześnie najczęściej przy bardzo mnogim miocie), tak więc oddychaj spokojnie i na razie nie martw się tym na zapas. Podejrzewam, że Sas po prostu "gubi" wody płodowe, a one zawsze są z niewielkim dodatkiem krwawych strzępków.
Obserwuj jej brzuch, wyraźne ruchy płodów i twardy w dotyku brzuch z wyraźnie wyczuwalnymi poruszającymi się maluchami (nie bańkowaty i wypełniony płynem!) to wyraźny sygnał że samica szykuje się do porodu. Jeśli wyczuwasz młode bardzo wyraźnie, tak jak ich ruchy, a wód płodowych jest bardzo niewiele, poród powinien nastąpić w przeciągu 24 godzin (maks!) od wykrycia tego faktu, najczęściej do 12 godzin po.

Za wnusię oczywiście bardzo kciukam.

Mamowe opowieści Martiny:)

Hej dziewczynki,

leżę, odpoczywam i nie głaszczę:( Dostaję: kroplówkę, progesteron, antybiotyk, coś na krzepnięcie, coś tam jeszcze dożylnie, wieczorem drugą kroplówkę i progesteron. KTG robią mi raz lub dwa razy na dzień. Skurcze występują, ale rozwarcie jest póki co na 0,5 cm, więc się nie marwtimy. Wstaję tylko na siusiu i nie prowokuję losu:) Kubuś się wierci i kręci, serduszko bije ładnie. Wody płodowe czasami nocami się sączą. lekarz powiedział, że do porodu będę w szpitalu na pewno. Przez 2-3 tygodnie będą mi podawać leki, a potem, jeśli będą skurcze nadal, to nie będą wstrzymywać już porodu.

Ja też.. ja też BĘDĘ MAMUSIĄ :)

wcale a wcale nie musisz m iec skurczy, nie musi Ci odejść czop ani odpłynąc wody płodowe więc możesz nie wiem typowych objawów ja nie miałam nic oprócz dziwnie zachowującego się dziecka i co pojechałam do szpitala i urodziłam hi hi hi bo niemiałam oznak porodu a rozwarcie na 2 palce a tydzień wcześniej nic na poród się nie zapowiadało nawet w tym samym dniu żartowałam z mężem, że Niko nie wyjdzie w terminie, czytaliśmy horoskopy i był ostatni dzień panny akurat 22 więc mówię, że nie ma szans panienką On nie będzie i co panna jak się patrzy

Szpital w Wieluniu a "Rodzić po ludzku"

Gdy moja mama była w ciąży z moim bratem to przed porodem nie wykryli jej zatrucia ciążowego, które wykryć powinni i podłączyli ją pod kroplówkę (czego robić w takim przypadku nie wolno ). Gdy odeszły jej wody płodowe trzymali ją przeszło 24 godziny i dopiero gdy dostała "rzucawki" (stan w który często powoduje zgon) wywieźli ją na salę operacyjną... Tam w konsekwencji przeżyła śmierć kliniczną. Po operacji (cesarskim cięciu) rana nie chciała się goić i ciągle ropiała. Skutkiem porodu okazała się również anemia, więc podali jej doustnie żelazo po którym dostała biegunki... Później wyszło na jaw, że ma sparaliżowaną jedną nogę i nie może chodzić, a pielęgniarki do niej z wyrzutami dlaczego woła je za każdym razem gdy chce wyjść do toalety, bo "one przecież urodziły dwójkę dzieci i nikt ich do łazienki nie prowadził"...
Naszczęście wszystko dobrze się skończyło ale konsekwencje tego mogły być tragiczne. Taką mamy opiekę zdrowotną...

Wzmożone napięcie mięśniowe

Witam Panią Doktor, Moja córeczka ma 5 m-cy, urodziła się na 10 pkt w skali Apgar z lekką żółtaczką (2dni fototerapii), w ciąży nie było żadnych problemów a poród odbył się dość szybko i sprawnie bez żadnych komplikacji (wody płodowe lekko zielonkawe).Dziecko od początku miało mocno odchyloną główkę do tyłu podczas snu, prężyło się oraz silnie zaciskało piąstki. Mimo zapewnień trzech pediatrów, że jest wszystko w porządku udaliśmy się z nią do neurologa (jak miała 3m-ce). Pani dr zaleciła rehabilitację metodą Bobathów, ale córka bardzo źle znosi ćwiczenia, mimo iż nie są one- jak dla mnie przerażające. Ponadto niemal od początku życia ma ostrą kolkę, która trwa do dziś. Dziecko w nocy krzyczy a w dzień chce spać i nie da się wykonywać ćwiczeń. Maleństwo nie lubi być dotykane, głaskane, ubierane nadal zaciska piąstki, w które ciężko ma chwytać. W trakcie ćwiczeń dostaje ataku histerii a po nich długo nie może się uspokoić. Usg główki nic nie wykazało, obwód jest prawidłowy, mała gaworzy reaguje na głosy, śmieje się itd.Pani doktor mimo mojej determinacji (to pierwsze dziecko) uporu i szczerych chęci nie daję rady, myślałam o zmianie ćwiczeń, ale z tego co wiem metoda Vojty jest chyba bardziej uciążliwa dla dziecka?Czy może w takiej sytuacji jest inne wyjście-basen, masaże...?Proszę o pomoc?Mieszkamy 70km od Warszawy...

Pytanie przysłała pani Emilia

jesienno-zimowe dzieciaczki i ich mamuski cz.18

Ze mi terma pęknie (wody odejdą ) gdzieś na środku sklepu
I ja z taką mokra dupą bede biegła do samochodu

ja mam wizję jak zalewam wodami nową wykładzinę teściów- a potem ich samochód
ale mój M mówi że jednak rzadko poród zaczyna się od odejścia wód- najczęściej pęcherz płodowy peka dopiero przy silnej aktywności skurczowej- nie mówiąc że często położe sam go przebijają na porodówce więc może nas ominie potop???

Jesienno-zimowe pociechy jeszcze w brzuszkach vol.10

Jak poprzecznie dziecko lezy to cos sie jemu moze stac? Bo wtedy cc... ale to chyba nie jest taka tragedia


to jest bardzo niebezpieczne bo w momencie peknięcia błon płodowych dochodzi do nagłego wypływu wód i macica szybko zaczyna sie obkurczac na dziecku dlatego w tym położeniu już 2-3tyg przed porodem nalezy kobietę hospitalizować i obserować- bo jak wody odejda w domu to może być za późno

Jesienno zimowe Ciężarówki - w coraz mniejszym składzie

[b]A jak tam nasza Lenka !!! Rodzi w końcu czy nie
Coś nie zdecydowane te dziewczyny



wiesci od Lenie i Izuni u niej na wątku

ja własnie niedawno wróciłam od położnej mam stracha, bo przez to ze Martynka to kawał klocka to wysyłaja mnie dzis do szpitala jade na usg, mierzenie i takie tam...beda sie zastanawiac co robic, sprawdzac ilosc wód płodowych, myslec o ewentualnej cesarce, a na pewno jak nie myslec o tym to przedstawią mi taka opcję ze moze się tak zdarzyc...poza tym muszą wiedziec ze dziecko duże itd, wpisać wszystko w kartę, zeby się przygotowac na poród jak mnie złapie...bo na wizyte dzis jade do innego szpitala nic na poród...no niestety tu tak jest...
aaa no i powiedzieli ze jak znowu bede miała stracha ze nie czuje ruchów dziecka to mam jechac prosto do szpitala i sie nie zastanawiac bo własnie głównie dlatego ze Martynka jest duża to moze być jakies ryzyko...

aaaale mam stracha

jesienno-zimowe osamotnione 2 ciężaróweczki...

Szarlotka ale wiesz duzo chodzenie moze nie tylko sprzyja rozpoczeciu akcji porodowej ile dobrze wpływa na szybkosc porodu
trzeva łazić a wodami sie nie przejmuj
jak dziekco jest duze to proawdopodonie mog.a wcale nie odejsc
ja tak miałam dwukrotnie, spodziewałam sie zalania a nic sie takiego nie stało
jedynie pehcezr plodowy musili przebijac na porodowce no ale wtedy to juz migiem poszło

Letnie dzieciaczki cz.9

A ja byłam dzisiaj na kontroli i podgladaniu Poli i wychodzi na to, że prawdopodobnie poród będzie na początku sierpnia( 5.08)
Mała waży ponad 3500 i wszystko jest OK. Mam więcej pić, bo mam mało wód płodowych i od czwartku będe chodziła na KTG co drugi dzień:)

Acha i dzisiaj juz powoli zaczynam pakować torbe do szpitala

Jak rozpoznać skurcze ??

U mnie w dzień porodu pojawiały się kłujące bóle w dole brzucha-ale to jeszcze nie były skurcze tylko skracanie się szyjki macicy.A co za tym idzie w późniejszym czasie odejście wód płodowych.Prawdziwe bóle zaczęły się później po podaniu oksytocyny i bolało głównie w okolicach krzyża.Bolało jak "chol..." Ale to jeszcze nie były skurcze ponieważ ktg milczało w tym względzie Kiedy ból był już prawie nie do wytrzymania-podobno zaczęły się pojawiać drobne góry i doliny.A potem to już urodziłam

ciąża a współżycie(?)

To zaczne pierwsza:)))
Na samym poczatku ciązy (pierwszy trymestr) moje libido spadło . Nie miałam ochoty na seks. Wolałam ,zeby moj mąz mnie do siebie przytulił. Tym bardziej ,że wiedziałam ,że mam ciąze zagrozoną miałam krotka szyjke macicy. A to groziło poronieniem. Brałam leki na podtrzymanie ciązy, od ,ktorych tez spadało libido.

W drugim trymestrze tez się obawiałam uprawiać seks ze wzglęgu na bezpieczeństwo dziecka. I mój mąż też miał pietra:))Ile było tłumaczenia ,że mały jest chroniony pęcherzem płodowym i wodami płodowymi. Nawet mocne ruchy i skurcze przezywane podczeas orgazmu mu nie zaszkodzą. Dla niego jest to kołysanie...Dał się przekonać i nawet nawet było fajnie:))

A teraz w trzecim trymestrze ciązy jest już róznie. Raz mam ochote a raz nie. Jest mi coraz ciężej sie ruszać. Brzuszek jest coraz większy a do porodu jeszcze 10tyg (nie całe). Juz tylko wybrane pozycje stosujemy...Powiem wam jest juz cięzko.

"Cesarki" na cenzurowanym?

Szczerze tez watpie w teorie o wiekszej odpornosci naturalnie urodzonego dziecka. Z czego mialaby ona wynikac? Watpie, zeby kilkugodzinne meczarnie odbijaly sie w jakis pozytywny sposob na noworodku.


Możesz wątpić, w sam raz to nie moja sprawa. Jeśli Twoja żone będzie chciała się męczyć z bólem po cesarce jeszcze kilka tygodni po niej, to proszę Cię bardzo. W końcu jej wybór. Każdy lekarz Ci powie, że jeśli zagrożenia życia lub zdrowia nie ma, wskazany jest poród naturalny. Te kobiety, które rodziły w sposób naturalny jakoś nie narzekają na okropne, kilkugodzinne męczarnie. Są w dzisiejszych czasach sposoby, by ten ból załagodzić: poród w wodzie, środki przeciwbólowe, znieczulające... Jeśli chodzi o poród w wodzie, jest on coraz bardziej popularny. Mam znajomego, którego żona rodziła w wodzie i bardzo to sobie zachwalała między innymi z tego powodu, że woda łagodzi ból i że nie ma takiego szoku u dziecka - z wód płodowych wydostaje się do swojego jakby "naturalnego" środowiska "płynnego". Może sobie w nich kilka minut swobodnie popływać, oswoić się, uspokoić. Coraz częściej takie porody są praktykowane. I nie trzeba tu żadnej cesarki.

Co do naturalnego porodu jako dobroczynności dla dziecka, poszukam informacji.

Problem z samicami głupików

ziomal koci sie ???? nie badz smieszny, wiesz jakos mialam gupiki i jakos nigdy nie widzialam zeby ryba lezeła na dnie ledwo zywa i miala łuski nastroszone. No sorry .... pozatym rybki to nie człowiek gdzie porod zaczyna sie nawet po 8h od odejcia wod płodowych (u ludzi oczywiscie ) u rybek to chwila, o rany .....

eeee do autora tematu , chcesz ichtiosan wlać do jedzenia ciekawe , ciekawe ....

Styczniowo-lutowe mamy 2009 (4)

Olulinka podobno te olejek działa z tym że jeśli szyjka jest twarda i zamknięta to przez takie wymuszone skurcze może dość do jej pęknięcia podczas porodu tak mi położna powiedziała


katarina a masz jeszcze twardą szyjkę?? bo ja mam miekką od miesiąca gdzieś już..
a położna trochę przesadza, bo wiele dziewcznyn ma wywoływane porody jak odejdą wody płodowe, to przecież też by wszystkie miały popękane szyjki..

mam dobry opis: my mummy is bigger than a house... hehe

Styczniowo-lutowe mamy 2009 (4)

Kajak

katarina a masz jeszcze twardą szyjkę?? bo ja mam miekką od miesiąca gdzieś już..
a położna trochę przesadza, bo wiele dziewcznyn ma wywoływane porody jak odejdą wody płodowe, to przecież też by wszystkie miały popękane szyjki..



no niestety ta cholera za chiny nie chcę się zmiękczyć- w piątek lekarz powiedział mi tak szyjka twarda, zamknięta

MaryJane ja niestety mam bardzo często takie bóle ale jak widzisz o niczym one jednak nie świadczy bo nadal mała jest ze mną. A po takich skurczach to moja Martynka też bywa czasem oszołomiona, więc nic się nie martw

LISTOPADOWO-GRUDNIOWE MAMY (3)

wróciłam
z maluchem
CC 25 listopada 2130gr, 48cm, ukończone 36 tygodni, poród przedwczesny z powodu sączących się wód płodowych
może jutro napiszę wiecej, na razie jestem totalnie nie wyspana, w ciagu 6 dni spałam łącznie 9 godzin.
pozdrawiamy



super że jesteś, bo już się trochę martwiłyśmy
ogromne gratulacje oczywiście-czy mamy już wątek?

LISTOPADOWO-GRUDNIOWE MAMY (3)

Skrawek i jeszcze w temacie "czop śluzowy"

Gdy szyjka uzyska gotowość do otwarcia podczas porodu, czop śluzowy zostanie wydalony. Może to nastąpić w różnych momentach (na kilka godzin przed rozpoczęciem porodu, na kilka dni, a nawet na tydzień przed porodem). Czop śluzowy jest śliski, elastyczny, bardziej gęsty niż surowe białko jaja kurzego, może być bezbarwny lub żółtawy. Zdarza się, że odpada równocześnie z odpłynięciem wód płodowych. Wody mogą wyciekać w sposób gwałtowny lub powolny. Ważne jest, aby umieć odróżnić czop śluzowy od wód płodowych (jeżeli wody zaczynają odchodzić, należy zgłosić się do szpitala, nawet jeśli nie ma innych objawów zbliżającego się porodu). Wody płodowe są konsystencji zwykłej wody, najczęściej bezbarwne i czyste. Jeżeli kolor wód płodowych jest zielonkawy, zawiadom o tym położną.
Przed wystąpieniem akcji porodowej może pojawić się u Ciebie biegunka. Będzie to naturalne dążenie organizmu do wypróżnienia przed porodem. Twój organizm może także w ten sposób uwalniać się od napięcia. Możesz wtedy odczuwać dreszcze i "roztrzęsienie".

HIV...

Ano, przy porodzie - czy to cesarka, czy nie - krew, wody plodowe i inne wydzieliny moga strzyknac praktycznie wszedzie... owszem, jesli jest kontakt krwi ze sluzowka, to zakazenia - choc zalezy ono od bardzo wielu rzeczy - wykluczyc nie mozna. Podczas cesarki ma sie przynajmniej maseczke na twarzy, podczas naturalnego porodu krew moze dostac sie nawet do ust poloznej/lekarza. Przyjemne to to nie jest. Procz tego mozna sie oczywiscie zakluc podczas operowania pacjentki, podczas szycia krocza...
W Niemczech bada sie z reguly ciezarne pod katem HIV, jesli wyraza zgode, wiec w wiekszosci przypadkow mozna sie podczas cesarki odpowiednio chronic - podwojne rekawiczki, okulary ochronne, etc - ale w wielu innych krajach wyglada to juz inaczej.

Osobiscie nie ocenialabym kobiety - byc moze ten wypadek byl tylko pretekstem do zakonczenia tej pracy, a moze nie - tak czy owak, to jej zdrowie i jej decyzja.

LISTOPADOWO-GRUDNIOWE MAMY 2008 (2)

asia nie wiem jak z tym antyiotykiem i zzo - wczoraj Makowski powiedzial, ze do 2 godzin przed porodem trzeba podac, ale to chyba taka obiegowa opinia i mnie jakos nie uspokaja. Oczywiscie mowil, ze malo jest przypadkow zarazenia dziecka itp, no ale malo to nie znaczy, ze nie ma, wiec ja ulgi nie poczulam po wyjsciu, taaak nie ma to jak poradzic sie lekarza - zamiast sie uspokoic czlowiek sie nakreca


no wlasnie....

a przez pecherz to swinstwo sie nie przedostanie?
nie zatruje wod plodowych??

LISTOPADOWO-GRUDNIOWE MAMY 2008 (2)

hello moje mamuśki

Mały cały czas tylko spi i czasami je cycuszka , dobrze że go mam i mleczko też, także na razie jest oki
szczepienia odbyte, badanie słuchu tez ok, żołtaczki nie bedzie miał z tego co mi pediatra wróżył także jutro chyba do domu....jedyne co mi dolega to mega hemoroidy od parcia (biore już czopki) i brak mojej córci Zuzi
co do mojej odwagi to chyba dałam czadu bo nawet mój mąż mnie schwalił że bardzo mnie kocha i że jest ze mnie dzileny...az mnie po rękach całował po wszystkim

waga Michałka już spadła do 4070 gr ale co to jest dla takiego chopa nie ...za to wydaje się coraz dłuższy .... nie jadł prawie 12 godzin po porodzie taki był opity wód płodowych , jeszcze mu sie odbijają bąbelki

a rodziłam na Żelaznej , zzo miałam wskazanie stare jeszcze od zuzi ale mi to przyjeli bo jestem po operacji serca, no i wiedzieli że R Makowski to mój kuzyn ....w sumie nie płace 600zł ale za to mam salę jedyneczkę o nazwie szmaragdowa i jest ful wypas

trzymajcie sie kochane bo jak widzicie i ciężką ciążę można znieśc i poród niełatwy też....ja jestem tego żywym przykładem....teraz zmykam odpoczywac bo moje chłopaki spią tylko ja jeszcze nie
wielki buziaki dla wa za trzymanie za mnie kciuków, myślami była tez z wami

Wrześniowo-Październikowe Mamy 2008

martwi mnie,że u mnie zero objawów zbliżającego się porodu



a jakich objawów byś oczekiwała?
bo moim pierwszym objawem porodu w pierwszej ciąży było odejście wód płodowych na dwa dni przed wyznaczonym terminem
nawet brzuch mi się nie obniżył...

ciaza

Jak rozwarcie 1 cm to do porodu niedaleko. Jeśli chcesz urodzic siłami natury, to wystarczy, ze w szpitalu dadza ci kroplówki i masowanie szyjki i wnet urodzisz. Ja urodziłam dwoje dzieci bez żadnej akcji porodowej, 3 tygodnie po terminie dzieki połoznej, która masowała szyjke macicy i dała mi jakies środki dopochwowe oraz przebiła pecherz płodowy. Pamietam, że bez wód plodowych chodziłam z kroplówka po oddziale, az wreszcie dziecko (pierwsze i drugie) wyduszono z mojego brzuszka. Dlatego powiedziałam, że nigdy wiecej porodów. A położnej byłam strasznie wdzieczna, bo dzieki niej kończyły sie moje meczarnie (psychiczne i fizyczne).

ciaza

W niedzielę rano siostrzenica spotkała sie z lekarzem i dostała wreszcie kroplowki. Męczyli ją kroplówkami do 14-tej. Potem dawkę zwiekszyli, czopki i zastrzyki. Rozwarcie się nie powiekszało. Około 16-tej przebili worek płodowy, usuneli wody plodowe. Sądzili, że to pobudzi poród. Tak trwali 2 godziny, az w końcu zrobili cesarkę. Dziewczyna nie miała już sił sama rodzić. Dostała znieczulenie miejscowe, ogladała wlasny poród, bo zasłonka w pewnym momencie się rozsunęła. Przy porodzie był tatuś dziecka...

Wczoraj odmiana - max. dbałośc o dziecko i matkę, stała opiekunka, dziecko pod nadzorem lekarza, jedynie żywienie słabe. Siostrzenica na kroplówkach, z cewnikiem, nie ma siły wstac, ale niestety wypisuja ją jutro do domu. Na szczęście siostra juz jest na lotnisku w Łodzi i za godzine odleci do Londynu.

dolegliwości ciążowe

hej hej

Grześ waży 3100g. Pani doktor powiedziala, ze mam wieeelki brzuch i sama byla zdziwiona. Ale wód płodowych mam w normie. Grześ ułożony główkowo, fikał i nie dawał sie zmierzyć pochwalil sie znowu siusiakiem i jejeczkami
Na poród sie nie zapowiadało wczoraj, ale od dzis nigdy nic nie wiadomo hehehehe

BUZIAKI DLA WAS

stało się ....

g... a nie udane mam dość tej firmy, są niepoważni, dobrze że mój ojciec zadzwonił zanim wyjechaliśmym co się okazało nie dojechał, podobno ma być w piątek, oczywiście tatuś powiedział że za te ich kręcenia musi być jakiś rabat, ma być, zobaczymy, ja im łatwo nie popuszczę, kpiny sobie robią, więc szczerze odradzam jakichkolwiek transakcji z firma medialibre

[ Dodano: Czw Mar 26, 2009 8:47 am ]
dziewczynki a jak to jest z wodami płodowymi?? przecież może się zdażyć że odejdą w domu, czy jakoś zabezpieczałyście się przed porodem, nie wiem czy jakis podkład na łóżko kładłyście, na ile silny wyciek jest i czy da sie w ogóle zapobiec zniszczeniu wersalki jeśli stało by się to podczas snu , wiem głupie pytania zapenw wam się wydają ale dla mnie spędzające sen z powiek

BĘDĘ MAMĄ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Martysiu, dopiero przeczytałam o Twoich "przygodach". Bardzo współczuje przeżytych ciężkich chwili i stresu. Trzymam kciuki, żeby teraz już wszystko poszło dobrze.

Co do niekompetencji niektórych lekarzy oraz nieprawidłowości w działaniu sprzętów medycznych, w tym przypadku usg, mogę wtrącić swoje 2 grosze. Kuzynka w zeszłym roku urodziła synka miesiąc przenoszonego. W prawidłowym jak się później okazało terminie lekarze myśleli, że jest miesiąc za wcześnie, więc dawali jej leki blokujące poród - synek już pchał się na świat, bo był już na to czas, ale wg usg wypadało za wcześnie. Jak tylko po miesiącu skończyły się te leki poród zaczął się natychmiast. I co się okazało - wody płodowe zielone, łożysko zgniło - ciąża przenoszona, usg było błędne. Powiem tyle, że pierwsze miesiące życia chłopczyka były dla niego ciężkie, o rodzicach nie wspomnę. Kuzynka ochrzciła go z biegu, gdy miał 3-4 miesiące, po kolejnej sytuacji, gdy wpadł w bezdech i kolejnym pobycie w szpitalu. Bała się, że dziecko może nie przeżyć. Nie wyobrażam sobie takiej traumy, za to wiem, że chyba by mnie krew zalała, gdyby moje dzieciątko tak cierpiało i jego życie było zagrożone przez jakąś durną pomyłkę.

Wspomnienia z porodu

to teraz czas na mnie ja niestety przezylam porod jako ogromne meczarnie i stwierdzilam ze nie nadaje sie do rodzenia

lezalam w CZMP ponad trzy tygodnie na 17 mialam termin 21 o 22.00 odeszly mi zielone wody a skurcze mialam minimalne od dwoch dni podczas codziennego ktg dzidziusiowi spadalo tetno ale niestety nic z tym nie zrobili uznali to za granice normy

jak zjechalam na porodowke podlaczono mnie do ktg podczas skurczy tetno wciaz spadalo z takimi srednimi bolami meczylam sie do 3 nad ranem podano mi jakies zastzyki jednak glowka dziecka byla bardzo wysoko wiec zapowiedziano mi dlugi porod podlaczono jakies urzadzenie z sada ktora miala monitowac tetno od 3 skurcze stały sie nieznosne jednka nie mogli mi podac znieczulenia ze wzgledu na tetno

slyszala mne chyba cała porodówka ale poprostu bol byl okrutny tak meczylam sie do 7 rano na szczescie nastapila zmiana poloznych i nowa polozna bolesnie jednka przyspieszyla moja akcje porodowa oproznila pecherz z wod plodowych głowka zeszla nizej zaczely sie skurcze i po jeszcz ekilku meczacych chwilach o 7.40 urodzila sie Juleczka

moze to nie zbyt mily opis

Waga

wszystkie panikary bojące się, ze za dużo utyją a potem nie zrzucą pragnę uspokoić, że ja w czasie ciąży przytyłam 15 kg ale po porodzie byłam właściwie szczuplejsza niż przed ciążą. Pamiętajcie, że wszystko ma swoją wagę: dziecko, wody płodowe, macica (która pod koniec może ważyć 2kg), a jak jeszcze puchną wam nogi (pod koniec bałam się ze na kostkach porobią mi się rozstępy )... Poza tym karmienie dziecka piersią też pomaga zrzucić nadmiar wagi Więc dziewczyny- bez paniki- tyjcie na zdrowie (choć oczywiście bez przesady ).

zostaniemy najszczęsliwszymi rodzicami na świecie

Jejku ten dzień to jakaś masakra... Rano zadzwoniliśmy do szpitala bo coraz więcej jakieś płynu zaczęło wypływać więc kazali nam przyjechać...
Zrobili mi pierwsze ginekologiczne badanie i odesłai do domu...
Wody płodowe w całości, rozwarcie na 2 cm , szyjka skróciła się o 40 %, szyjka miękka , skurcze bardzi nieregularne, i w skali bishopa dostałam 5 pkt a szyjka gotowa jest do porodu od 6 pkt...
Zaraz po powrocie do domu skurcze zazcęły narastać i były coraz bardziej regularne...
Najpierw co 20 minut potem co 15 i w końcy co 10 minut...
Jak zaczęły byćw przedziale 10-6 minut mój Kamil zadzwonił to szpitala to kazali mi wziąć ciepłą kąpiel i jeżeli skurcze są bardzo bolesne to paracetamol . Dopiero jak będą regularnie co 5 minut to dzwonić:-?

No więc czekamy dalej... byliśy na spacerze i wtedy miałam skurcze co 5-6 minut ale mniej bolesne niż jak siedze, a jak siedze to odległość między skurczami wzrosła do 10- 15 minut...
Kurde ile mogę tak czekać...

Kolejna mama:) - opowieści brzuchatki - Kacper:)

ech... no i kłopotów ciąg dalszy. Byłam dziś na USG, Kacper rośnie sobie dobrze, wiekszość wymiarów wskazuje na 36 tydz, tylko wymiar kości udowej trochę za mały bo wskazuje na 31 tydz , ale lekarz powiedział, że to się wyrówna po porodzie. Za to zauważył że mam coś maławo wód płodowych, pytał się czy mi nie wyciekają no ja nie zauważyłam nic takiego. Mam przyjść na kolejne USG za tydz i się obserwować. Od ostatniego USG Kacper nic prawie nie przytył jak ważył 2 kg 65 g tak nadal waży (a to poprzednie USG miałam miesiąc temu). Ale to nie wszystko. Jak wyszłam z USG poszłam od razu po skierowanie na to USG za tydzień, a że moja lekarka ma urlop poszłam do drugiej. Myślałam, że mi tylko wypisze skierowanie i po wszystkim, ale ona spojrzała na to moje USG zerknęła na badania i powiedziała że jeszcze chciałaby mnie zbadać. I całe szczęście, bo okazało się że szyjka macicy się skróciła od ost badania, do tego wyczuła, że mi brzuch twardnieje. Dostałam Fenoterol i Ispotin (ten drugi ma ponoć łagodzić skutki tego pierwszego) 2 razy dziennie i No spe 3 razy dziennie. Marudziłam że biorę tyle tabletek to teraz mam jeszcze więcej A na dokładkę mam leżeć w domu plackiem - rewelacja już chyba bardziej plackiem leżeć się nie da, bo co ja niby do tej pory robię
Kacperku proszę wytrzymaj jeszcze 3 tyg

Kolejna mama:) - opowieści brzuchatki - Kacper:)

Aguś, lepiej to ja sie czuję jak lekarstwa przestają działać:) Jak już pisałam ja nic nie czułam, żadnych skurczy nic mnie nie bolało, tylko ta lekarka coś wyczuła.
Bożenko wiem że Ty miałaś poród kleszczowy, ale o też inna sytuacja, rodziłaś normalnie, tylko już pod koniec nie miałaś siły i musieli Oleńce pomóc. Pewnie mnie byłoby wszystko jedno w takiej sytuacji, żeby tylko poród już zakończyć. Co innego iść od razu z myślą że mnie to czeka, nie wiem ale mam wrażenie że sama świadomość że to będzie tak wyglądało, działa na mnie jakoś strasznie. Mając taką perspektywę zakończenia porodu boję się że mogłabym tak psychicznie się jakoś zablokować, przez co poród byłby trudniejszy. Zresztą jak rozmawiałam z kilkoma okulistami każdy powiedział, że na moim miejscu wybrałby cesarkę i żaden z nich dobrowolnie nie ryzykowałby porodu kleszczowego. Hmm.. lekarze mi tak mówią to co ja mam myśleć? Do tego ta waga Kacpra i ilość wód płodowych, poczytałam trochę o tym, Kacper może być za słaby żeby dać sobie radę z takim porodem. A ja po prostu nie chcę ryzykować.
Ech już głupia jestem.... nawet nie pamiętam ile razy już przedyskutowaliśmy tą sprawę z Dawidem, wszystkie za i przeciw, oraz możliwe komplikacje. Nie wiem co lepsze, ale chyba będę walczyć o cesarkę

Będę Mamą - czyli moja przygoda z "fasolką" :)

ZACZĘŁO SIĘ U mnie jest teraz 03:15 w nocy! Obudziłam się o 02:50 do toalety i zdecydowanie odeszły (i ciągle odchodzą) mi wody płodowe. Błyskawicznie po pierwszym "chluśnięciu" zaczęłam odczuwać pierwsze skurcze (jakby miesiączka się zaczynała) i teraz zaczynam mierzyć czas między nimi, by jak zadzwonię do położnej móc udzielić jej konkretnych informacji i wysłuchać rad co mam zrobić Jejciu jestem tak podekcytowana, że aż cała się trzęsę! Trochę mnie panika obeszła, ale dochodzi do mnie, że jutro o tej porze będziemy szczęśliwymi rodzicami!!! Na pewno będę chciała zostać w domu tak długo jak to możliwe Muszę zapakować resztę rzeczy no i powoli mnie natura wzywa na "tą drugą" potrzebę To dobrze, bo nie będę musiała się martwić, że w czasie porodu zdarzy mi się mały "wypadek" Dobra, kończę póki co, idę mierzyć te skurcze i nie obiecuję, że jeszcze napiszę przed porodem Zobaczę jak sięsprawy rozwiną, a napiszę na pewno, kiedy będę wychodzić do szpitala, a Wy trzymajcie kciuki!!!

Ciążowe pogaduchy cz. I

Więc tak, nadal w dwupaku
Marto - karetka wiezie do najgorszego szpitala, gdzie leżałam na patologii... więc za karetkę dziękuję bardzo, wolę taksówkę (tchórz jestem wiem ), bo ani prawka, ani samochodu nie mamy. Mam nadzieję, zę mąz w domu będzie , bo ja sama z chłopcami i bez kogokolwiek
Co do odejscia wód - przy Kubie odesżły mi koło 21, zadzwoniłam, kazali mi spokojnie sie spakować i przyjechac do 4 godzin, przyjechałam w sumie po 3 nad ranem, urodziłam o 5:25, przy Kacperku pęcherz płodowy podczas porodu mi pękł dopiero
Co do antykoncepcji, to po porodzie gumka i jak tylko się będzie dało, to tabletki , nie wiem, ile będę karmić, dlatego nastawiam sie na tabletki, jakby mi sie udąło na Mirenę uzbierać, to byłoby super
Baobabko - fajnie,że w dwupaku ty też jesteś

Pozdrawiamy i idziemy pod kolejny prysznic, zdycham na taką pogodę

Ciążowe pogaduchy cz. I

Witam poniedziałkowo

Coś ostatnio mało osób tu zagląda. Ale wszystko zrozumiałe, zostało nam kilka dni, no może niektórym kilka tygodni do porodu.
Każda z nas teraz oczekuje skurczy, odejścia wód płodowych.
A u mnie narazie cisza Chyba mojej córci nie spieszy się na ten trudny politycznie świat

Czekam, czekam, w piątek mam wizytę u ginekologa...jeśli dotrzymam.

Pozdrawiam wszystkich

Ciążowe pogaduchy cz. I

Witam!
I Ja przylaczam sie, trzymajcie sie dziewczeta dzielnie - za lekkie porody...
Marta juz niedlugo na nas przyjdzie czas...Przeczytalam sobie o 38 tygodniu ciazy i jest tu jedna rada, ktora pozwole zacytowac "Zapewne czujesz się już bardzo zmęczona i ociężała, ale jeśli nie odeszły Ci wody płodowe i masz na to ochotę, nie ma przeciwwskazań do seksu. Co więcej - stosunek seksualny uważany jest za jedną z naturalnych metod wywoływania porodu (sperma zawiera prostaglandyny przyspieszające "dojrzewanie" szyjki macicy)"
Takze gorace kapiele i seks i porod murowany

Ciążowe pogaduchy cz. II

wiec ja nie widzialm jak wyglada ale teraz dopoki wody nie odejda lub sie nie pojawi krew czy cos takiego to nie ide do szpitala wole w domu sie pomeczyc


tylko wiesz jak za długo Ci się te wody moga sączyć to może tam wejść zakażenie i w najlepszym przypadku skończy się to zapaleniem płuc u malucha, dlatego saczenie jest tak niebezpieczne, jak zaczyna ciec to trzeba do szpitala i jesli jest wcześnie to podłączają ci antybiotyki zeby dziecko nie zachorowało i lezysz monitorowana do rozwiazania bo skleić się pęcherza płodowego już nie da
kiwi22, a seksiku dziś lub wczoraj nie było??? może to po prostu więcej śluzu, lepiej żeby Ci czop nie odchodził bo to sygnał nadchodzącego porodu, a jeszce trochę wcześnie na to
A ja własnie oglądam elektroniczne nianie na Allegro
Ta mi sie podoba
http://www.allegro.pl/ite...rojektorem.html
Ale kupię tą
http://www.allegro.pl/ite...war_fv_p_n.html
lub tą
http://www.allegro.pl/ite...ice_z_lamp.html

Majowo-czerwcowe mamy 2009 cz. III

A propos odchodzenia wod, to ostanio na szkole rodzenia polozna tlumaczyla nam, ze to zalezy od tego, w ktorym miejscu peknie pecherz - jesli peknie na dole, to moze chlusnac ("jak na filmach"), a jak peknie gdzies na gorze, to moze sie saczyc od czasu do czasu, w zaleznosci od ruchow dziecka i matki. Wody plodowe sie odnawiaja, wiec to nie jest tak, ze nagle dziecko siedzi w suchym ;-) (mnie pecherz przeklula lekarka podczas porodu, kiedy akcja porodowa juz sie powoli zatrzymywala (i tak skonczylo sie cesarka)).

Ja uzywalam tylko wkladek wielorazowych, firmy Elanee, z surowego jedwabiu i welny. Jedwab ma podobno wlasciwosci antyzapalne. Pralam je co pare dni, a jak sie zuzyly, to zmienialam - w sumie podczas karmienia przez 15 miesiecy zuzylam moze 6-7 par. Dzisiaj kupilam sobie nowa paczke. Jak raz wlozylam sobie jednorazowe, podklejone folia, to mialam wrazenie, ze sutki mi sie ugotuja, w jedwabnych lepiej przechodzilo powietrze i skora oddychala. Ale to napewno jest indywidualna sprawa, co komu lepiej podpasuje.

Nale, trzymam kciuki, zeby bylo dobrze!

Mamuśki marcowo-kwietniowe 2009 cz. VI

no to dziewczyny chciałam się pożegnać...jutro do szpitala...ktg wg mojego lekarza dalej nie do konca prawidłowe - chociaż wg mnie i położnej która je robiła jest ok...

mam skierowanie do szpitala na jutro jutro będą mi robić 3x ktg, usg, krew, mocz, bad. wód płodowych , pojutrze próba oxy...potem nie wiem...w każdym bądź razie nie wyjdę już do porodu...

życzę Wam wesołych świąt i oczywiście szybkich porodów i zdrowych dzieciątek;)

odezwę się jak tylko wrócimy ze szpitala

3-majcie kciuki

Ile kosztuje poród?

nie dosc, ze kobieta ma stres zwiazany z porodem to jeszcze brakiem poczucia bezpieczentwa


no niestety tak to wygląda
ja też uważam, że skoro za coś płacę, to mi się należy, bo za coś oni te pieniądze biorą i nie widzę powodu dopłacać, ale jak przyszło co do czego, to wpadłam w lekki popłoch i nieco mi "rura zmiękła"
szczególnie jak wyobraziłam sobie, że będe z brzuchem jeździć po Warszawie pół dnia, w ciągu dnia, czyli w obłędnych korkach z sączącymi się wodami płodowymi
I nawet mnie nie ratował stwierdzony po 27 tygodniu "brak wskazań do porodu dołem", czyli dawne wskazanie do CC...

No ale wszystko się szczęśliwie skończyło - choć 3 tyg. przed terminem - Tosia wybrała sobie taki moment, że nawet w Bielańskim były miejsca, co więcej o 1.30, więc z Mokotowa z okolic Dworca Południowego do Szpitala dojechaliśmy w... 16 minut

poród w domu

Dziękuję za ciepłe słowa.
Jeśli chodzi o lęk przed podjęciem decyzji o rodzeniu w domu, to owszem, bałam sie.
Ale pragnienie stworzenia dobrych warunków maluchowi do przejścia na ten świat było większe. Poza tym myślę, że nie chodzi o to, żeby sie nie bać (brak lęku może być niebezpieczny), ile raczej o to by rozważając możliwe trudności i znając swój strach, ale pamiętając też o korzyściach, świadomie wziąć odpowiedzialność za to, co będzie się działo.
Myślałam o tym, że na pewno wygodniej jest rodzić w szpitalu (bo czy bezpieczniej nie wiem). Tam lekarze mają zapewnić mi i mojemu dziecku wszystko, czego trzeba, ja nic nie muszę. Ale pozbawiam sie wtedy jakiejś części własnej niezależności. Tak to widzę, co nie znaczy, że uważam rodzenie w szpitalu za coś gorszego. Jagódka urodziła sie w szpitalu i jestem przekonana, że dla niej tamto właśnie miejsce było najlepsze.

Nie bałam sie komplikacji związanych z samym porodem, w tej kwestii całkowicie zdałam się na Magdę (położną) i jej doświadczenie. Wiedziałam, że jeśli ona uzna, że coś idzie nie tak, podejmie właściwą decyzję.
Jedyne, czego się obawiałam to, czy Kalinka urodzi sie zdrowa (Jagódka niestety miała infekcję wewnątrzmaciczną), ale ponieważ wszystko zaczęło sie od odejścia wód płodowych, to kiedy zobaczyłam że są czyste, przestałam mieć jakiekolwiek wątpliwości.
I potem w trakcie porodu ani razu takich wątpliwości nie miałam. Po prostu byłam w tym, co sie działo, dokładnie tu i teraz, skupiona na tym, żeby pomóc Kalince spokojnie przejść przez ten trudny szczególnie dla niej moment.

Najukochańszy Aleksander Justbart

Wczoraj miałam kryzys 7 dnia leżenia w szpitalu ale dziś już jest lepiej.

Masaż szyjki czeka mnie jutro.Ordynator powiedział,że obiecałem Pani,że będziemy się często spotykać. Fakt,że masaż jest bardzo bolesny ale skuteczny,bo znów zaczął mi dalej odchodzić czop śluzowy.
Za to miałam sprawdzany stan wód płodowych.Badanie równie bolało jak masaż szyjki,bo wszystko jest u nas jeszcze daleko. Czekam na większe rozwarcie,bo chcę się poświęcić i zażyć rycynę. Podczas badania trzymałam się cały czas łóżka a jak zeszłam,to z rąk kapał mi pot.
Jak tak dalej pójdzie,to nie odczuję bólu podczas porodu.
Ale wody są czyste. Pani doktor widziała również główkę z włoskami.

Najukochańszy Aleksander Justbart

Justynko, współczuję czekania, ale to się na pewno niedługo skończy i nagroda będzie cudowna

A tak na marginesie to coraz mniej mi się zaczyna podobać ten Kopernik. Masz na liczniku 42 tydzień, a oni wciąż każą czekać mimo iż brak jakichkolwiek objawów porodu Ponawiam pytanie Lucky, czy sprawdzają Ci wody płodowe codziennie ?

Owca Stella, czyli to nie jest wątek Fifki

Dlaczego w takim razie ten test oksytocyną już we wtorek, skoro to jeszcze nie będzie 42 tydzień, a tętno w normie?



jeszcze dochodzą wody płodowe, a raczej to, że ich mało....
Ja myślę, że są osoby, u których po prostu występują jakieś tam aburzenia i te skurcze się nie pojawiają. Ani rozwarcie. na chwilę obecną ja jestem taką osobą chyba.. żel z prostaglandynami u niektórych potrafi wywołać poród po 2 godzinach. U mnie nie spowodował ŻADNYCH zniam.
Ja nawet nie miałam skurczów przepowiadających.
A w takim terminie COŚ już powinno się dziać chyba.....

W niedzielę na kolejnym KTG dopytam lekarza, czy jest szansa, że we wtorek ja jeszcze wyjdę do domu....czy już raczej mam się nastawiać na spotkanie z synkiem na 100%. Bo nie chcę sobie już żadnych nadziei robić, gdyby się miało okazac, że mnie podłączą i dalej nic, do domu i znów czekanie....

Maksio

dziękuję wszystkim za miłe komentarze. Jeszcze niestety jesteśmy w szpitalu bo Maksio ma żółtaczkę . Muszę naświetlać go lampami. Mam nadzieję że jutro już wyjdziemy ze szpitala, ale codziennie myślę że to już jutro .

Tak szybko o porodzie. Najpierw odeszły mi wody 27.04. około 21.30. Gdyby nie mój mąż to wcale nie wybrałabym się do szpitala. Pomyslałam że to czop śluzowy a nie wody płodowe. Mąż zadzwonił do mojego lekarza, który mnie jednym słowem opieprzył - czemu jeszcze nie jestem w drodze do szpitala . No to pojechaliśmy. Okolo 00.00 leżałam już na sali porodowej, podłączono mi kroplówkę z oksytocyną i dopiero po niej zaczęły się skurcze. O 3.45 Maks już był na świecie. Prawie przez cały poród mój mąż był ze mną (wyszedł na samo wyparcie). Pomógł mi strasznie i jestem bardzo szczęśliwa, że ze mną był. Choć gdyby nie pielęgniarka, która przyjmowała mnie na izbie przyjęć nic by z tego nie było. Nie mieliśmy fartucha do porodu rodzinnego a ona nam go znalazła na oddziele .

Czuję sie już stasznie zmęczona tym pobytem tutaj, ale wiem, że muszę zrobić dla niego wszystko, żeby był zdrowiutki. Strasznie ale to strasznie go kocham

oto on:




Luzak Staś już po tej stronie brzuszka:)))

To raz jeszcze

Staś przyszedł na świat dnia 28.01.2009 roku o godzinie 19.05 drogą cesarskiego cięcia.
W dniu porodu ważył 4050 g, 57 cm.
Niestety zachłysnął się wodami płodowymi stąd od razu musiał poleżeć w inkubatorku, dostał profilaktycznie antybiotyk.

Poród byl bardzo ciężki ale już jesteśmy razem i nic innego się nie liczy!!!!!!!!!!!!!!!

Hanusia Mamą Basi!

Cześć dziewczyny!
Już jesteśmy w domku wróciliśmy dzisiaj koło 15 i właśnie odpoczywamy po nalocie dziadków ale dobrze bo przynajmniej obiadek pyszny przywiezli.

Co do samopoczucia to ja się czuje wspaniale, co prawda szew mnie troche ciągnie ale już po mału śmigam i wszytsko się dobrze goi.
Maleństwo jest jak aniołek, prawie w ogóle nie krzyczy. Na poczatku było troszkę problemów z jedzeniem bo Basia nałykała się wód płodowych w czasie porodu i wymiotowała nimi więc nie karmiłam jej przez 23 godziny po porodzie . PIerwszy dzień karmienia był trudny bo Basia nie chciała ssać i w ogóle nie dało jej się wybudzić więc co 1,5 godziny trenowaliśmy budzenie przez 20 minut żeby choc troszkę possala i u mnie zaczęła się laktacja, ale wczorajsza noc była przełomowa i Basia jadła co półtorej godziny a dzisiaj też ją co pawda budzę co 3 godziny ale szybko się dostawia do piersi i ładnie ssie przez 20-30 minut i potem znowu zasypia błogim snem.
Nawet pielęgniarki mówiły że jest bardzo spokojna bo dzisiaj nie płakała jak jej krew pobierali z piętki .
Co do samego pobytu w szpitalu opiszę na pewno w odpowiednim wątku porodowym.
A dla spragnionych ciotek wkeljam link do galerii ze zdjęciami Basi:
www.rogoza.net/basia

Anuszko dziękuję za składanie relacji, badyl dla Ciebie

temat o porodzie

Poród to normalny stan fizjologiczny kobiety ... to tak jakbyśmy nie chciały mieć miesiączki... kiedyś nie było możliwości wyboru cesarki, nie było tabletek przesuwających okres i kobiety jakoś funcjonowały.

ja rodziłam pierwsze dziecko 11h od odejścia wód płodowych, 10h ze skurczami i nie wspominam tego źle. To był okres czekania na dziecko, zawiązaywania jeszcze mocniejszej więzi a zarazem nauczenia męża że tak łatwo się dzieci nie rodzi (mielismy poród rodzinny).
Drugie dziecko rodziłam 5h ale poród był dla mnie cięższy bo i dziecko większe (pierwsze 4kg a drugie 4,100) ale i tak polecam ten sposób rodzenia bo dochodzi się do siebie o wiele szybciej (akurat po porodzie wszystko się dość szybko goi,... szybciej niż po operacji)

Przecież są środki przeciwbólowe które można dostac przy porodzie, ja w obu przypadkach o nie poprosiłam i uważam że dobrze zrobiłam bo pomogły mi zachować siły na końcówkę.

Anula

Ciężarówki zgłaszać się

A, ja na porod w domu bym sie nie zdecydowala jednak...
Chocby ze wzgledu na dziecko, przy Carmen bylo ciezko, trzeba bylo wolac pielegniarki, lekarzy, plus polozna, w domu jest tylko polozna lub z lekarzem.
No, ale porod ok, jakos poszlo, tyle ze nastepnego dnia, dziecko zaczelo mi sie dusic wodami plodowymi, i jakby nie szybka reakcja plus odpowiedni sprzet to by jej nie uratowali . Nie wiem jak to u Was wyglada, ale tu nawet jak porod jest domowy, to obok domu musi stac karetka, dla mnie to teatr troche he,he, i jednak bym nie chciala .
Do dzis Bogu dziekuje, ze mialam Carmen przy sobie wtedy, bo jak sie dusila, to akurat pielegniarka gdzies sobie poszla, drzwi byly na klucz, na sali nikogo, a wtedy liczyly sie naprawde sekundy, zanim, dotarlysmy do sali ze sprzetem (20 sekund moze), to juz posiniala brr..Dlatego, ja porodowi domowemu mowie nie, mimo ze mloda urodzila sie szybko i ona zadnych problemow nie miala, a ja tez nie, za godzine pod prysznic

Ciężarówki zgłaszać się

Natka, zgadzam sie, tylko w naszym przypadku wiedza nic tu do rzeczy nie miala, bo to aparatura mloda uratowala, plus szybko podane odpowiednie lekarstwa, a ciaza idealna byla, wody plodowe po porodzie tez odessane, ale mimo wszystko to sie do 2 dni po porodzie zdarza podobno, no a polozna przeciez 2 dni z matka w domu nie siedzi...
Mi tylko i wylacznie o sprzet chodzi, bo osobiscie to tez w domu bym wolala (z Carmen chcialam nawet), ale po tym doswiadczeniu juz wiem, ze nie, wole w szpitalu, tylko u nas dlugo sie lezy 5 dni , ale z drugim dzieckiem wyszlam po 4 , a z 3 po dwoch bym zwiala jakby ok bylo

CIAZA W GB

o znieczuleniu!
przy pierwszym porodzie myślałam, że dam radę bez znieczulenia i niczego nie wybrałam...
ale w szpiatalu jak się zaczęło położna przekonała mnie do gas&air...
poród był trochę utrudniony tym, że wody płodowe odeszły 24h szybciej a nie było contractions, rodziłam "na sucho" a szyjka macicy nie chciała się rozwierać... ostatecznie wzięłam jeszcze zastrzyk pethydyny!
teraz jak coś to też "gas&air" i zastrzyk...
tensu ani zewnątrzoponowego nie chcę...

Ból po stracie , rozpacz, pustka i ... dlaczego ja???

dziewczyny czytam i łzy mi płyną moja mama poroniła 5 razy w połowie ciąży zanim urodziła naszą trójkę ja o mało też nie straciłam kruszynki bo 3 tyg, przed terminem bolał mnie brzuch, jak to mówią lekarze to normalne, skurcze i takie tam ja 38 tyg. poszłam dzień wcześniej na ktg okazało się że mam skurcze porodowe choć mnie nie bolało tylko czułam jak brzuch się rusza tego samego dnia trafiłam do szpitala z podejrzeniem sączących się wód płodowych, rano wywoływali poród nic nie dało, miałam iść na sale gdy wszedł lekarz spojrzał na zapis ktg i krzykną szykować sale dziecko się dusi, pół godziny pużniej pokazali mi mego aniołka całego i zdrowego to było 22.06 tego roku. co dzień dsziękuje bogu że poszłam o 1 dzień wcześniej na ktg bo inaczej....> boje się nawet o tym myśleć.

opryszczka - metody leczenia.

wiedziałyście, że zarażenie wirusem opryszczki u kobiety w ciąży może być przyczyną niedosłuchu u dziecka.
ja dziś czytałam o tym artykuł, o ten
http://www.female.pl/arty...-ci%B1%BFa.html

najgorsze to jest to, że kobiety chyba nie są tego świadome..


ja o tym słyszałam, co więcej mam dość przykre wspomnienia ze szpitala... mój synek miał po porodzie robione badanie słuchu i wyszło, że nie słyszy na jedno ucho, ze mną zrobiono wtedy wywiad, czy miałam opryszczkę, który raz itd.... ale ja jestem nosicielem wirusa HSV od dzieciństwa, więc miałam już przeciwciała, które przekazałam synkowi... następnego dnia badanie powtórzono i okazało się, ze miał w uchu resztki wód płodowych, dlatego badanie za pierwszym razem nie wyszło, ale co się strachu najadłam to moje

CO GDY GINEKOLOG OLEWA?

Hej dziewczyny ja przez drugą połowę ciąży chodziłam do prywatnego gina - i na samą myśl o nim teraz dostaję drgawek. Gościu nie dość że brał za wizytę sporo kasy to nigdy nie znał moich danych (nie wiem po co u niego stał komputer w gabinecie), mylił się co do tygodnia ciązy, przy badaniu usg milczał jak grób - trzeba było się o wszystko dopytywać, nie miał wagi w gabinecie, mąż musiał stać obok mnie bo nie było dodatkowego krzesła... masakra.. ale to jeszcze nie wszystko!! Nie interesowało go gdzie będę rodziła, nie poinformował mnie ani słowem o tym jak przebiega poród, jakie mam rozwarcie.. dwa tygodnie przed porodem pomylił się o cały kilogram ważąc dzidzię!!! Cyrki były na całego!! Zapewniał że wszystko okej - a okazało się że musiałam rodzić przez cesarskie cięcie bo wody płodowe były już zabarwione na zielono!!! W końcu (drogą przypadku i nagłej sytuacji) rodziłam w szpitalu, w którym dyżurował. Oczywiście dzięki Bogu nie odbierał porodu ale w przeddzień mojego wypisu do domu jakimś cudem był na "obchodzie" z innymi lekarzami, ja do niego "dzień dobry doktorze", a on NIC!!! Nawet nie spytał się jak się czuję, tylko "schował" sie za plecy innego lekarza i zaczął bawić się wagą!!!! Boże normalnie horror!!!

Oznaki zbliżającego się i rozpoczynającego się porodu.

wiki mnie połozna powiedziała że to saczenie się (bo mam podobnie) to przygotowania organizmu do porodu, ale nie są to wody plodowe. Podobno jakby wody się sączyły to w przeciągu godziny powinnam miec tak mokra wkładke, ze mozna by ja wykrecać...

A tak wogóle, to z tego co czytam, to wychodzi, że termin masz na kwiecień, tak?

jak wyglądają wody płodowe????

moje wody płodowe były jasne...
jeżeli są zielone to jest nie dobrze, znaczy , że dzidzius wydalił smółkę...
Barwa płynu owodniowego ma istotne znaczenie. Prawidłowy płyn owodniowy ma zabarwienie jasne, przejrzyste, jednakże w miarę upływu czasu trwania ciąży staje się on opalizujący, natomiast tuż przed porodem jego barwa zmienia się na mętno-białą. W przypadku, gdy dojdzie do niedotlenienia płodu, wydala on smółkę wewnątrzmacicznie powodując zanieczyszczenie wód, co w rezultacie daje ich zielonkawe zabarwienie. W zależności od ilości wydalonej smółki wody mogą być mniej lub bardziej zagęszczone. Zielone wody płodowe często występują w ciążach przenoszonych i u kobiet palących papierosy, w przypadku konfliktu serologicznego wody mogą mieć kolor bursztynowy natomiast brunatne, brudne, podbarwione krwią (o wyglądzie popłuczyn mięsnych) wody płodowe stwierdzić można w przypadku wewnątrzmacicznego obumarcia płodu.

MÓJ PIERWSZY PORÓD

Kobiet sie mecza jak dzidzia ma niecale 3 kilo, a tu prawie 4... Na pewno dasz sobie rade!!

Wogole nie rozumiem jak na pierwsza faze porodu moga nie chciec wpuszczac mezczyzn. Ja ostatnio jezdzilam do szpitala, bo mialam podejrzenie wycieku wod plodowych i moj maz mogl (a nawet musial) byc ze mna caly czas, nawet podczas badania ginekologicznego.
Widzialam ze troszke byl przestraszony, ale niech wie, co kobieta musi przezywac i niech chociaz ma w tym jakis udzial... Na poczatku strasznie sie balam porodu w obcym kraju a teraz jestem strasznie z tego zadowolona.

kto ile przytył ;)

A ja sie nie przejumuje kilogramami tylko swoim wygladem. Na te kilogramy skladaja sie tez wody plodowe. U niektorych kobiet waza sporo, u innych mniej, wiec tak na prawde nie wiadomo ile tych kg nam zostanie po porodzie.

Zbora, a Ty wygladasz slicznie!!! Podejrzalam Twoje zdjatka na majówkach. Sorka, ale jakos tam zagladam do Was co jakis czas....

A poza tym zbora ma racje. Po porodzie dzidzia moze wszystko "wyciagnac" wraz z mleczkiem.

kto ile przytył ;)

ja z drugim bobaskiem uroslam o 17 kilo (cora wazyla 4600)...po porodzie spadlo nie wiele... w zasadzie tylko waga dziecka i wod plodowych... w dalszym ciagu jest za duzo a to juz 5 miesiecy po porodzie! ginekolog powiedzial ze to za sprawa hormonow ze jak przestane karmic piersia to zgubie...przy pierwszym dziecku to sie sprawdzilo niestety... 17 miesiecy przy cycu i waga w miejscu stala...gdy przestalam karmic to w dwa miesiace kilogramy spadly a wiec na razie czekamy cierpliwie... core zamierzam karmic minimum poltora roku

Stalowa Wola-podkarpacie

witam dziewczynki
Dora, wiktorka rodzilam silami natury ze znieczuleniem zewnatrzoponowym (a tak swoja droga super sprawa ) porod byl 3 tygodnie przed terminem, krotki (hmmm zaczelo sie o 22.30 przez odejscie wod plodowych a skoncvzylo sie o 04.30 , sama "akcja" trwala 10 minut )
oby i druga dzidzia tak chciala sie urodzic
teraz wolalabym aby zaczelo sie od boli porodowych, bo wtedy na spokojnie bede mogla sie ubrac i wiktorka tez (jedzie z nami) i pojedziemy sobie pomalutku...moj szpital jest w sasiedniej miejscowosci ale jedzie sie tam zaledwie 15 min i mozna uniknac autostrady wiec w korku nie utkne
dora, widze ze z Madziorka szybciej jakies spotkanie Ci wypadnie, ale ja i tak nie odpuszcze
Madziorka, wielkie gratulacje dla Leosia, tak jak pisze Dora - jak mu zasmakuje spacerowanie to juz niedludo sam bedzie chodzil a potem to juz biegal

[ Dodano: 2008-03-14, 13:41 ]

IRLANDIA

Wielkie dzieki dziewczynki za wsparcie!!!!
Ja sie troche martwie jak to bedzie jesli trezba bedzie tutaj robic wywolywanie porodu. Bo w Polsce to pod koniec ciazy tyle badan robia a to na lozysko a to na wody plodowe a ja oprocz liczenia ruchow dziecka nic nie robie
I tylko sie boje zeby mu sie nic zlego nie stalo....
A same wiecie jak to wyglada w irlandzkim szpitalu: pan doktor miarka krawiecka sprawdza brzuszek i potem ewentualnie sprawdzi bicie serduszka. i tyle....
a ja tu po terminie, bez zadnych czopow ani innych objawow-no nie,jakies skurcze przepowiadajace mam wieczorami...
Troche mnie to doluje....
Ide polezec, bo mielismy spacerek rano w ramach wywolywania porodu, a potem musze troche posprzatac.Moze jakies okna poprzecieram?
Milego dnia!!!!

Szkocja

ananke, pewnie łzy w oczkach miąłś na tym koncercie co?
ja to nawet w przedszkolu w zwykły dzień sie potrafie rozmazać...

a co do odwracania ręcznego... hm mnie bolało jak mi połóżenie łówki sprawdząły ręcznie... a co dopiero jakby mieli malucha odwracac...
myśle ze po usg i innych badaniach... powiedz im ze wolisz CC...
a duzo masz wód płodowych?
bo moze ta ilość pozwoli na szybkie odwrócenie,jesli maluszek ma duzo luzu ... to posżłoby gładko... po naturalnym szybciej doszlabys do siebie

ja juz nie mam szwów, a jutro mija dwa tygodnie... dupka nie boli...(za to lenistwo mi sie wlaczylo...)
a zdrugiej strony Ania, to CC bedzie latwiejsze dla maluszka, bo jeśli zeczywiście masz sporego boboaska w brzuszku to on sie namęczy przy porodzie... tak jak mój...
czerwone oczka, wybroczyny na główce przyciśnięty nosek... dopiero teraz wygląda normalnie...

posluchaj samej siebie i zdecyduj...

Szkocja

hej hej

to ja się szanownie melduję w dwupaku i jeszcze tak zostanie
Wiedziałam od rana, że cos jest nie tak z ułożeniem dzidzi, ale myślałam, że juz cuduję z nerwów no i ruchy były "inne", i w ogóle... ale zgoniłam to na stres... a tu po prostu dziś w nocy Pestka musiała fiknąć bo wczoraj wszystko było jak wcześniej...
więc na usg pierwsze zdziwienie, że główkę mam na dole i tak odetchnęłam, że szok zacieszałam już, bo wiedziałam, że to dobrze raczej.. a dzidzia waży 34920g, wód płodowych mam na górnej granicy, ale jeszcze w normie...
stópkę pani dr wyłapała i zmierzyła 8 cm Chłop od razu zawyrokował, że to po nim i że to chłopiec pewnie
potem poszliśmy na konsultację i nawet lekarza nie zobaczyłam przyjęła nas położna stwierdzając, że wyniki mam suprr, cukier spadł (choć jeszcze jest podwyższony, ale mam się pilnować), mocz czysty... i w związku z tym mam się umówic u mnie w przychodni na wizytę za tydzień no i czekać na poród naturalny
dzidzia wymiarami z usg też w normie: główka duża, bo na 39 tydz + 4 dni, ale reszta (kości i brzuszek) na 37tydz+4dzień
noo, powera dostałam takiego, że zaciągnęłam chłopa do suprrmarketu na zakupy

nawet nie potrafię wyjaśnić, jak zacieszam..choć nóżki z powrotem mięciutkie, bo może mnie złapać teraz w każdej chwili, ale naturalnie mam rodzić i to jest dla mnie ważne,m że z Pestką jest ok i taką mamuni niespodziankę zrobiła ta moja Niespodzianka o dużych stópkach

dziękuję za trzymanie kciuków - pomogły jak widać

Czy to już????

Madziara, mnie takie bóle łapały na kilka godzin przed odejściem wód płodowych...byłam z mężem na spacerze i momentami brakowało mi tchu,tak bolało...ja wzięłam to za objaw...kolki Potem ustąpiło,wróciliśmy do domu,wieczorem wykąpałam się,położyłam do łóżka...ok 23 poszłam siku i wtedy chlusnęły ze mnie wody...pojechaliśmy do szpitala i nad ranem Piotruś był już z nami Aha- to był 38 tc
Jeśli masz te bóle nieregularne,to znaczy,że poród sie zbliża,ale jeszcze nie teraz Im mocniejsze i bardziej regularne skurcze,tym bliżej porodu
I tak jak dziewczyny piszą- w każdej chwili możesz zgłosić sie na KTG,mają obowiązek Ci zrobić!!!
Powodzenia

*PODZIELCIE SIĘ OPINIĄ O SZPITALU W KTORYM RODZIŁYŚCIE*

ja rodzilam w Morskim w GDYNI, POLECAM!!!! Bez problemu dostawalam przeciwbolowe jak prosilam, do oksy bylam podlaczona z5h na pewno, no i najwazniejsze, caly porod od wejscia na porodowke bylam do ktg podlaczona, uwazam ze to bardzo wazne, mialam komfprt psychiczny, gdyby mnie odlaczyli to chyba w zyciu bym z nerwow nie urodzila. Personel baaardzo mily i kmpetentny, jestem bardzo zadowolona iz ogulnie porod jako porod- masakra. Wody plodowe nie odeszly prawie do konca, dziecko z raczka wychodzilo wiec cala porozrywana itd ale.. warto bylo

[ Dodano: 2009-05-13, 15:46 ]

opis porodu

kamila_torun, sluz + niteczki krwi to własnie czop sluzowy odchodzacy czop sluzowy to oznaka zblizajacego sie porodu.z tym,ze ja zaczelam rodzic dzien po jego odejsciu,a u innych kobiet moze to potrwac duzo dluzej.
A co do wod plodowych to watpie zebys ich nie zauwazyla Z reguly kiedy wody odchodza skurcze mocno sie nasilaja.Naprawde nie masz sie czym przejmowac,jestem pewna,ze nie przegapisz porodu

opis porodu

a ja uważam, ze najważniejsze jest nastawienie. Kamila musisz być pozytywnie nastawiona, myśl o maluszku,że już lada chwila przytulisz swoje upragnione maleństwo. Najpiękniejszy moment jest wtedy, kiedy położna położy ci dziecko na brzuchu. To niezapomniana chwila i nie da się jej z niczym porównać. Nie bój się bólu. Ból jest ale zapominasz o nim z chwilą ujrzenia maleństwa.
Życzę Ci szybkiego i bezbolesnego porodu
Joanna24 mnie czop odszedł kilka godzin po wodach płodowych. to jest właśnie taki śluz z domieszką krwi.

opis porodu

U mnie było tak.Wieczorem dzień wcześniej zaczął odchodzić czop śluzowy i odchodził do rana.Poszliśmy jeszcze na długi spacer po lesie,w ogóle nie czułam zwiastunów porodu.Wieczorem zjadłam kolację i poszłam posiedzieć na TT.Gdzieś o 22 poczułam takie pyknięcie i odeszły mi wody.Ubralismy starsza córcię i odwieźliśmy ją do babci,a sami pojechalismy do szpitala.Około 23 zaczęły sie skurcze co 5 minut,zbadali mnie i połozna zaczęła dzwonić po szpitalach,bo w bielańskim nie było miejsc.Znalazło się miejsce w IMiD na Kasprzaka.Dojechaliśmy tam około 24,na izbie mnie zbadali,podłączyli pod ktg i poszłam rodzic.Rodziłam na pojedynczej sali z mężem,trafiła mi się naprawdę miła położna,która pomagała wybrać dogodną pozycję,żeby zmniejszyć ból.W pewnym momencie miałam dośc i poprosiłam o znieczulenie,ale po zbadaniu okazało się,że rozwarcie jest już na 8 cm i nie ma sensu podawać,bo zanim zacznie działać,to już urodzę.I faktycznie tak było,o 2.20 przyszła na świat moja śliczna kochana córeńka.Położyli mi ja na brzuchu,jeszcze całą w mazi płodowej(cudowne uczucie )Potem połozna wzięła malutką do drugiej sali,a pani dr zaczęła mnie zszywać.Tatuś był z córeczką.Po porodzie jeszcze jakies 2 godziny bylismy we trójeczkę na sali porodowej,a potem położna zawiozła mnie do normalnej sali.Poród wspominam wspaniale,mimo bólu.

opis porodu

Przy pierwszym porodzie skurcze dostałam około godziny22-23,mąż zawiózł mnie do szpitala około godziny2 w nocy a po godzinie 4.10urodziłam córkę,w szpitalu przebijali mi pęcherz płodowy żeby odeszły wody,musieli też przekręcić małą bo się przekręciła więc pielęgniarka trochę pogniotła mi brzuch swoją reką.Rodziłam razem z męzem .Przy drugim porodzie skurcze już miałam przed godziną20,wcale nie chciałam jechac do szpitala bo go nie lubię więc jeszcze trochę i rodziła bym w domu,mąż zawiózł mnie do szpitala ok1 w nocy a pogodzinie2.05urodziłam synka,poród był pośladkowy,trochę pokrzyczałam,chciałam odgryżć mężowi kciuk,a lekarz zrobił mi takie nacięcie że jeszcze trochę a by przeciął mi zyłę w pupie.A jeszcze przy pierwszym porodzie krzyczałam przy szyciu głównie

Lewatywa

Witam serdecznie, ja od początku chciałam żeby w szpitalu zrobili mi lewatywę bo nie chciałam niespodzianek podczas parcia. Gdy zaczął się poród byłam już w szpitalu. Po odejściu wód płodowych położna zawołała mnie do zabiegowego, kazała się położyć na boku i wpuściła płyn. W ogóle nic nie czułam. Trwało to zaledwie sekundę. Potem kazała pochodzić co najmniej 5 minut i wstrzymywać a najlepiej 10. Nie wytrzymałam nawet 3. Od razu się wypróżniłam - tylko raz. Potem pysznic i na porodówkę! To naprawdę nie jest nic strasznego.

Kilka tygodni przed.....

ja rodzilam w Gibraltarze (strefa Wielkiej Brytanii)... i z tego, co tu czytam, to u mnie to tak samo wygladalo... ostatnie badanie dopochwowe mialam robione w 20 tc (i to w Polsce), tutaj pania ginekolog widzialam moze raptem 2 razy..

do ostatniego dnia przed porodem chcieli mnie widziec raz na 2 tyg (nie co 2-gi dzien), badanie polegalo na nasikaniu na papierek i pokazaniu poloznej, na ugnieceniu brzucha, sprawdzeniu cisnienia i posluchaniu bicia serduszka dziecka... zupelnie inaczej niz w Polsce

co do samej opieki w trakcie i po porodzie (i do standardu szpitala) - nie mam najmniejszych zastrzezen - oprocz jednej chamskiej poloznej, ktora stwierdzila, ze "kobiety z bloku wschodniego nie potrzebuja znieczulenia".. .. no ale w moim przypadku miala racje, obeszlo sie bez

Madziara, co do tych wod plodowych, to sie nie martw, na 100% zauwazysz, bo jak sama nazwa wskazuje, to beda wody, a nie sluz... poza tym poczujesz, jabys sie za przeproszeniem zsikala no nie do konca mozna to z sikaniem porownac, bo kontrolowac sie tego nie da w kazdym razie kilka podpasek bedzie totalnie przemoczonych ...i mowie tu o tych "lotniskowcach" (czyt. wielkich podpaskach poporodowych) :P

[ Dodano: 2008-09-25, 12:13 ]

Znieczulenie podczas porodu - opinie

ja strasznie bałam się znieczulenia tzn możliwych powikłań po i chociaż rodziłam ponad 14godz, w okropnych bólach z podłączoną oksytocyną non stop, przykuta wręcz do łóżka, bez rozwarcia, na końcówce wód płodowych, bobasa 4300...... to dałam radę, było cholernie ciężko, błagałam o cc

teraz czeka mnie następny poród i cóż, tak sobie myślę żebym nie musiała prosić o znieczulenie.....nawet jeżeli znowu będzie tak samo- a w sumie tego się spodziewam, mam nadzieję, że uda się jeszcze raz urodzić naturalnie...

niestety poród boli, ale wszystko co piękne rodzi się w bólach

rozumiem, że czasem jest konieczne znieczulenie, ale czasem też to wygoda rodzących.... znam kilka takich, moim zdaniem jeżeli nie ma powikłań przy porodzie i mocnych przeciwskazań, dziecko i mama nie jest zagrożona to po co znieczulenie???

Cesarka. Co i jak ??

moja ciza jest swiadoma i zaplanowana. jeszcze zanim zaszlam nie balam sie porodu, a nawet nie moglam sie doczekac. niestety nie balam sie tylko naturalnego porodu i bylam gotowa rodzic nawet bez znieczulenia (porod mial odbyc sie w Londynie a tam nie ma problemow ze znieczuleniem). Niestety wszystko potoczylo sie nie po mojej mysli i gdy w 29 tc przyjechalam odwiedzic rodzine w Pl, pomyslalam, ze przy okazji odwiedze mojego ginekologa. Gdy ten zobaczyl angielskie wyniki badan i porownal je z tymi ktore mi zrobil chwycil sie za glowe i powiedzial, ze jezeli chce rodzic pod nadzorem osob, ktore nie potrafily nawet dobrze okreslic polozenia dziecka to moge wracac do UK. W Polsce bede miala cc, poniewaz moja corka jest za duza jak na 32 tc (ma rozmiary jakie powinna osiagnac w 34 tc), a ze mam malo wod plodowych to juz sie nie odwroci glowka w dol (ma ulozenie posladkowe). Oprocz tego mam anemie i infekcje niewykryta w UK (jak mogliby to wykryc, skoro cale badanie kontrolne w czasie ciazy polega na obmacywaniu brzucha przez polozna, a ostatnie USG jest w 20 tc, przez 7 miesiecy ciazy nie widzialam tam na oczy ginekologa) Strasznie sie boje cc, bo boje sie kazdej operacji, ale jak was troszke poczytalam to dodalyscie mi cien otuchy

Cesarka. Co i jak ??

Ale słuchajpestka, przecież chodzi im o to żeby kobiety nie rodziły sobie z "kaprysu" przez cc


Agniecha772, moim zdaniem to są tylko ich dobre chęci bo tak naprawdę interpretacja wszystkich badań zależy od lekarza. który przyjmuje poród. Ten, który był przy moim zadecydował, że będę rodzić naturalnie. Nie myślałam o cesarce i byłam zadowolona, że mogę rodzić siłami natury. Kiedy jednak od odejścia wód płodowych minęło 10 godzin, ja już prawie traciłam przytomność i położna zaczęła sugerować, że lepsza byłaby cesarka bo coś chyba jest nie tak to lekarz nadal twierdził, że wszystko jest w porządku. Pamietam, że z głupawym uśmieszkiem powiedział, że jakby Bóg chciał, żeby kobiety rodziły przez brzuch to by miały z boku suwak. Całe szczęście mój mąż był przy mnie i zaalarmował ordynatora. Ten natychmiast zarządził cesarkę. Jak się potem okazało to był ostatni dzwonek. Maluszki zobaczyłam dopiero na drugi dzień. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło ale ten lekarz nadal tam pracuje i nie sądzę by zmienił swoje zdanie na temat cesarki. Mam nadzieję, że żadna inna kobieta i jej maluszek nie ucierpią z jego powodu. Niestety takich lekarzy w naszych szpitalach jest wielu i jesli dostana do ręki broń w postaci takiego zapisu to wszystko sie może wydarzyć.

Cesarka. Co i jak ??

podobno po cc kobieta bardziej cierpi...

wiec po co sie na to decydowac?nie rozumiem...
Jakie są zalety porodu naturalnego?

Poród naturalny, jak sama nazwa wskazuje, zaplanowała matka natura. Jeśli zdecydujesz się na poród siłami natury, będziesz aktywnie i świadomie uczestniczyć w jednym z najważniejszych wydarzeń życiu. Do większości kobiet, za porodem naturalnym, najbardziej przemawia to, że od razu po porodzie dostają swoje dziecko w ramiona, dzięki czemu nawiązują z nim jedyną i niepowtarzalną więź. Po porodzie naturalnym bardzo szybko „dojdziesz do siebie” i po obowiązkowej 2 godzinnej obserwacji poporodowej, będziesz mogła zajmować i cieszyć się swoim dzieckiem. Twojego brzucha nie będzie „zdobić” blizna, a co się z tym wiąże – nie zostanie przerwana ciągłość twojej macicy. Jeśli chodzi o bliznę po ewentualnym nacięciu krocza, jeśli zastosujesz się do wskazówek położnej i odpowiednio zadbasz o krocze, blizna będzie prawie niewyczuwalna.
Ta droga przyjścia na świat ma również pozytywne znaczenie dla rodzącego się dziecka. Dziecko rodzi się wtedy, kiedy jest na to gotowe – wysyła dla organizmu matki sygnały o swojej gotowości przyjścia na świat. W trakcie porodu naturalnego, w chwili w której rodzi się główka, klatka piersiowa dziecka znajduje się w obrębie miednicy mamy i jest uciskana przez mięśnie krocza. Dlatego w momencie urodzenia się główki dochodzi do wypchnięcia na zewnątrz z płuc wód płodowych, a dziecko ma sposobność zaczerpnięcia pierwszego oddechu.

Cesarka. Co i jak ??

to a propos tego natleniania przy porodzie:
Czy poród naturalny z punktu widzenia dziecka ma jakieś zalety? Mówi się czasem, że przeciskanie się przez kanał rodny uruchamia u dziecka procesy adaptacyjne.

To prawda. Dziecko przechodzi przez zakręty kanału rodnego, przeciska się między kośćmi miednicy i mięśniami krocza. (Jego główka dostosowuje swój kształt do tej krętej drogi poprzez "dachówkowate" zachodzenie na siebie kości czaszki, co chroni mózg przed ewentualnymi urazami). Ponieważ w macicy dziecko połykało wody płodowe, więc teraz, przeciskając się przez drogi rodne, opróżnia przewód pokarmowy. Wody zostają również wyciśnięte z płuc, co umożliwia zaczerpnięcie pierwszego oddechu. Podczas naturalnego porodu dziecko w przerwie między skurczami dostaje od matki porcję tlenu i substancji odżywczych, a oddaje dwutlenek węgla. Dzięki temu ma siłę do pokonania kolejnego skurczu. Rytm skurczów macicy pozwala na to, żeby dziecko się przesunęło, odetchnęło, odpoczęło, przesunęło itd. Wszystko to dzieje się powoli, gdy tymczasem dziecko wyciągnięte szybkim ruchem z łona matki w czasie cesarskiego cięcia narażone jest na gwałtowną zmianę ciśnienia, co nie jest dla niego obojętne.
http://216.239.59.104/sea...lnk&cd=17&gl=pl

kiedy do szpitala????

cyn.inspiration przede wszystkim spokoju kochana dużo przed akcją porodową

ja tez miałam podobne rozterki i w sumie planowałam dostosować się do wskazówek lekarza. Jeśli skurcze staną sie regularne i częstsze niż co 5-10 min., ale przede wszystkim będą sie nasilać to znak, że można sie zbierać do szpitala. Z drugiej strony u mnie sie zdarzało, ze miewałam po 2-3 godziny sukrczy co 5 a nawet co 3 min., po czym przechodziły...kwestia wyczucia własnego ciala U mnie te obawy rozwiała sama Jagodka, która zdecydowała sie nie wychodzic samodzielnie - miałam poród wywoływany.
Co do wód plodowych - to mi przebito pęcherz ok. godz. 11.oo a urodziłam Małą o 19.oo, wiec nie ma reguły.
Grunt to opanowanie kochana i nastawienie Życzę Ci bezbolesnego i szybkiego finału

kiedy do szpitala????

Ja wczoraj byłam z moim małżonkiem na pierwszych zajęciach w szkole rodzenia. Była mowa o porodzie ponieważ większość dziewczyn kończyło już zajęcia i termin porodu mają bliski. Położna właśnie omawiała poszczególne etapy porodu. Co do rozpoznania właściwego momentu czy już czas "podróży" do szpitala dowiedziałam się, że są trzy podstawowe oznaki które mogą się pojawić oczywiście nie wszystkie naraz tj. odejście wód płodowych (ważne aby zapisać albo zapamiętać godzinę oraz zabarwienie ponieważ będą o to pytać w szpitalu), skurcze regularne co około 10 min. obserwujemy przez 2,5 do 3 godzin i jedziemy do szpitala oraz gdy pojawi się krwawienie to bezwzględnie kierunek szpital. Położna mówiła również , że najczęstszą oznaką zbliżającego się porodu są regularne skurcze, wody płodowe równie dobrze mogą odejść dopiero podczas porodu.
cyn.inspiration trzymam kciuki wszystko będzie OK

CZY TO WODY PŁODOWE???

Jedż do szpitala!!!!!!Wody płodowe mogą się sączyć powoli(tak było u mnie-nawet nie wiedziałam że się sączą dopiero w szpitalu położna mnie pytała od kiedy tak mam)
To że nie mają zabarwienia to dobrze,gorzej gdyby były zielonkawe.
Jedż do szpitala bo wg mnie zaczął się poród.

(Nie)nacinanie krocza

że kobiety rodzące w pozycji pionowej czy kucznej, żadziej pękają


Dla tego warto opłacić położną ( Ja za namowa mojej kuzynki położnej tak zrobiłam). Przed porodem można wszystko ustalić. Ja rodziłam 26 godzin (W 20 h - 0 rozwarcia). Przez szpital przewineły się cztery zmiany. A moja położ na była cały czas przy mnie. Miałam dla siebie łazienkę, godzinami siedzialam pod prysznicem, sakałam na piłce, mąz na zmianę z położną masowali mi plecy, robili malinowe herbatki. Parłam w pozycji kucznej, stojącej. Niestey miałam za dużo wód płodowych a Róża była nie za wielka (2940) i owineła się 2 razy pępowiną - nie mogłm jej urodzić. Sielanka skończyła się próżnociągiem. Ale było warto miec tylko dla siebie położną. Następnym razem też ją opłacimy.

[ Dodano: Wto 28 Lut, 2006 ]

golenie przed porodem

Tak, to prawda że się goli kobiecie wzgórek łonowy. Wynika to głównie z tego, że podczas porodu wylewają się wody płodowe no i krew, co jest mało higieniczne. Co więcej, czasami trzeba wyjonać nacięcie, a włosy łonowe mogą powodować zadrażnienie okolic sromu. Goli się i koniec, jest dużo praktyczniej i estetyczniej, jeżeli to ma jakiekolwiek znaczenie.

jestem w ciąży !!! słodkie mamy czekam na wsparcie

dzieki dziewczyny,

ciecie bylo z tego wzgledu - brak postepu pierwszej fazy porodu. Odeszly wody plodowe i dalej nic sie nie dzialo.

natomiast po porodzie c.c trzymaja na karowej 5 dob, u nas rozwinela sie zoltaczka ale i tak szybko sobie poszla natomiast mnie przetrzymali kolejne 2 doby bo po porodzie mialam za wysokie cisnienie, wiec uznali ze trzeba je leczyc.

WRZEŚNIÓWECZKI 2005 - część V

ale Angiee przeciez miala robione badanie wod plodowych i jezeli byloby cos nie tak to przeciez by wywolali porod!!a z reszt ten termin porodu jest przeciez liczony od dnia ostatniej miesiaczki,a zaplodnienie przeciez dokladnie nie wiadomo kiedy bylo(no przynajmniej u mnie wiec o kilka dni moga sie pomylic,a nawet i tydzien...tak mi sie wydaje,,,chyba ze ja tez sie nie znam

WRZEŚNIÓWECZKI 2005

Hehehehe - to pewnie czkawka - piszą w książkach że jak dziecko zaczyna połykać wody płodowe to czasem robi to za łapczywie i dostaje czkawki. Jeśli chodzi o przeziębienia to rzeczywiście epidemia bo i mnie coś ostatnio połamało. Siedzę w domku do 6-go czerwca. Męczę się okropnie bo ostatnio mi jakiś ból wlazł pod żebro prawe i jak za długo tkwię w jednej pozycji to mnie skręca na maksa. A dzidziunia fika że miło:) Ostatnio co prawda przerzuciła się na jakieś ludzkie pory, bo fika do 23:00 i zaczyna około 6:00 - 7:00 rano, więc przynajmniej prawie całą noc udaje się przespać. Wcześniej miała przez dłuższy czas fazę fikania około 4:00 w nocy:) Hehehe. A jak tam przygotowania do porodu? Macie już jakieś ubranka dla dzidzi?? Bo ja to normalnie szaleństwo na maksa:) Pełno ubranek, smoczków, buteleczek, łóżeczko itp. No i moja mama i babcia też ciągle coś szykują dla mojej niuni:) Buziaczki

SZUKAM INNYCH LIPCÓWECZEK:)

Podobno najpierw bedziemy wszystkie czuc oznaki wczesnego porodu, ktore pojawiaja sie jakies kilka tygodni przed prawdziwym porodem:
nieregularne skurcze, ktore mijaja po jakims czasie lub po zmianie pozycji; oznaki przeziebienia, biegunka lekka, duze ilosci wydzielanego sluzu, ktory przypomina mocz, ale nie pachnie jak mocz.
A jak sie zaczyna prawdziwy porod, to wtedy (choc niekoniecznie, bo lekarz moze przebic) puszczaja wody plodowe, skurcze nie mijaja i sa coraz bardziej regularne i mozemy zaczac krwawic.

mam nadzieje, ze nic nie pomylilam, ale chyba tak jest. poza tym nawet ten prawdziwy porod, tzw wczesny porod trwa od 4-7 h i z tego co wiem, nie zachecaja, zeby kobiety przyjezdzaly jeszcze do szpitala. szyjka macicy rozszerza sie do okolo 2-4 cm i mamy jeszcze chodzic, wziac prysznic, idz na spacer, cwiczyc oddechy. kiedy zaczynaja sie skurcze co okolo 10 min mamy jechac do szpitala, zaczyna sie tzw aktywny porod, podczas ktorego szyjka macicy rozszerzy sie do okolo 8 cm i wreszcie potem najgorszy moment, okolo 1/2 do 2 h, kiedy szyjka otwiera sie do 10 cm i zaczyna sie parcie. i dzidzia wychodzi. wow.

byc moze, ze jakies szczegoly pomylilam, bo to bylo tylko raz powiedziane podczas szkoly rodzenia w tamtym tygodniu, ale ogolnie tak to wlasnie wyglada, na pewno. no, po urodzeniu dziecka, rodzimy jeszcze lozysko.

czy wasi faceci beda przy porodzie?

przyszle mamusie 2009-od wiosny po zime -kolejna odslona

Wróciłam...

Wytrzęsło mnie w tym pociągu, aż skurcze miałam .

Anetka STO LAT!!!!!! Czego można życzyć kobiecie w ciąży... Sama wiesz .

Zdaje relacje. Mała jest normalnych wymiarów i wcale nie jest duża bo wazy 3400-3500 g. Także normalnie. Brzucho wielkie bo mam niestety weilowodzie, zbyt dużo wód płodowych . Jutro mam się zapisac do szpitala do punktu konsultacyjnego i muszą kontrolowac ilość wód, jeśli będzie przybywac to wywołają poród. Ja niestety nic już nie przyspieszam bo jeśli odejdą mi wody to moze poszarpać pępowinkę . Malutka pokazała nam tyłeczek, usteczka i nosek, Strasznie się wierciła było widać fałdki tłuszczyku na karczku . W końcu się zaczyna wstawiać, narazie czubek główki w kanale. Trochę się denerwujem. Najgorsze będą dla mnie te wycieczki do tego szpitala, jak będę na miejscu musze pogadać żebym nie musiała tam jeździć co 2-3 dni.

Czerwcóweczki 2007 część 2

Nie pogniewam się jak szybciej będe miała maleńka przy sobie.A jak donosze do końca to będzie z niej niezły kolos,aż się boje porodu.Mała obróciła sie w tym tygodniu bo przez weekend rozpychała się jeszcze na boki.
Wuna, ja całą ciąże chodze co dwa tygodnie.Teraz mam wizyte za 3 a później wspominał o częstszych wizytach aby sprawdzać dojrzałość łóżyska i wody płodowe.No i co za tym idzie częste podglądanie na USG.
A wogóle to wpadłam się pożegnać weekendowo,bo wyjeżdżamy z mężem.Chcemy wykorzystać fakt,że pracuje od pon do piątku bo nie wiadomo ile to potrwa.

Czerwcóweczki 2007 część 2

basik to czekamy na dobre wieści, myśle ze to juz sie pomału rozkręca i możliwe ze dzis juz bedziesz tulić swoje dzieciatko. A co wód płodowych to myslę że gdyby to były one napewno nie miałabyś wątpliwosci. Porodu też nie przeoczysz, spokojnie czekaj skoro to narazie lekkie skurcze. Ja też długo siedziałam w domu, pojechałam jak skurcze były co 5min mniej wiecej a i tak tylko połowa porodu za mna była.

agwer dopiero doczytałam dokładnie, basik ma rację połozeniem synka narazie sie nie przejmuj. Mi w pierszej ciaży identycznie wyszło, a Zosia przekręciła sie gdzieś blizej 36 tygodnia:). Wszystkiego dowiesz sie na usg w 36tyg.

CZERWCOWE MAMUSIE -2006

Mój szkrab też się rozpycha, i wkłada nogi w żołądek, albo skacze po pęcherzu... Największą aktywność przejawia między 22 a 24, więc raczej będzie nocny Marek .
Mi na szczęście nie dokuczają bóle kręgosłupa, w okóle jakos tak ostatnio wszystko dobrze jest, aż miło. Oby tak dalej. Choć brzuszek mam bardzo duży i niewygodny (lekarze podejrzewają, albo dużą ilość wody płodowej, albo dużego dzidzia, a u mojego męża w rodzinie dzieci po 5 kg się rodziły...), to jakoś póki co nie dolegają mi ani obrzęki, ani żylaki .
Dziewczyny czy Wy macie siarę, bo u mnie z piersi absolutnie nic nie cieknie, a tak jak poczytywałam inne wątki - dziewczynom się to zdarza, i zaczęłam się zastanawiać, czy będę mieć pokarm po porodzie, skoro nic się nie dzieje.

CZERWCOWE MAMUSIE -2006

czop to taka galaretowata wydzielina, może być przezroczysta, może być lekko podbarwiona krwią lub brunatna, u mnie jest brunatna. Może odejść do 2 tygodni przed porodem, albo już w trakcie porodu przy pękaniu wód płodowych lub tuż przed.
Czasem się zdarza, że dziewczyny mylą czop z wodami, ale wody to wody, a czop to takie bardziej śluzowate. Jak się pojawi, to na pewno nie przeoczysz .

a czy z początku może przypominać upławy

JESIENNO-ZIMOWE WARIATKI 2007- EXODUS

Cześć Dziewczynki

Ja tez sie melduje nadal w dwupaku Moja Mała tez oporna jak cholera. Wczoraj nawet tanczyłam skakanego zeby ja przyspieszyc, biegałam po schodach, ale ona nic se z tego nie robi

Pepper ja tez mam wrazenie ze przegapie porod i odejscie wod płodowych A dzis wpadłam na mysl ze brakuje mi pasty do zebow, mydla i gabki bo nie chce brac z domu tylko kupilam sobie nowa, wiec jestem gotowa na tip top!!! Boze jakbym chciała zeby to sie dzis juz zaczeło

Cypruska dobrze ze z Malenstwem wszystko w porzadku. I wlasnie tak jak mowila Pepper to ma swoje dobre strony bo znasz date porodu i jednoczesnie date ujrzenia Malenstwa a to czekanie najgorsze. Mnie w sumie tez moze czekac cesarka ale wolałabym byc juz po wszytskim. Dzis dzwoniła kierowniczka z pracy od mojej mamy i mowi do niej tak:"pani Basiu ja myśle, ze do niedzieli to Pani bedzie juz tulic wnusie" oh... jakbym chciała zeby sie jej słowa sprawdziły
Ale na poród nic poki co nie wskazuje

Spadam i jakby co to napisze eska do Pepper Aha i Kochana(pepper) daj se spokoj z tym czyms bo nie wiem czy mozna nazwac kims <przytul> :*

WRZEŚNIÓWECZKI 2005 - część III

wrocilam
i wiesci wam przynosze takie, ze moja szyjka macicy dojrzala do porodu, mam male rozwarcie i wlasnie dzis przezylam pierwszy masaz szyjki macicy auuuuuuuuuuuuuuuuuuc juz wiem teraz co to znaczy moja gin sie mnie zapytala czy chce szybciej urodzic, na to ja ze pewnie no to ona sie zabrala za ten masaz, bolalo jak cholera i boli mnie do tej pory, myslalam ze do domu nie wroce, teraz mnie rwie od srodka
moja waga stoi w miejscu nadal ale dzidzia nie urodzi sie zbyt duza raczej, z usg wyszlo nieco ponad 3 kg z tym ze gin powiedziala mi, ze raczej bedzie okolo 3,5 kg, bo mam juz dosc malo wod plodowych i coraz trudniej cokolwiek zobaczyc, malenstwo ustawione idealnie i tylko czekac, aha a jak mnie nie wezmie do terminu to 14 ide do niej po skieowanie i na oddzial od razu ale powiedziala mi ze raczej szybciej na oddziele sie zobaczymy

PRZYSZLE MAMUSIE 2008 cz. VII

ja wam powiem tak, ze mnie jak mlody kopnal, to taki bol poczulam ze nie wiem co i pierwsze co pomyslalam, ze wody odejda, ale za pierwszym razem nic nie poszlo za to za drugim znowu bol od kopniecia i wody.
Szczerze mowiac a raczej piszac dziwne uczucie, pierwszy raz cos takiego mialam.

zeczywiscie uczucie musialo byc dziwne ale i wspaniale ale tez nie zawsze wody odchodza od razu czasem cza przebijac pechez plodowy albo wody odchodza jak porod jest w trakcie..... nie wazne szczeze mowiac ja tylko mam stracha gdzie mnie zlapie ta cala akcja oby w domu a nie gdzies na dwoze .....dobre tyle ze mam blisko na szpital..

PRZYSZLE MAMUSIE 2008 cz. VII

hej dziewcyny witam was juz jestem w domu na reszcie :) moj synus spi wiec mam czas by napisac ..... porod byl ciezki dopiero koleje 3 wywolanie a i przebicie wod plodowych..... naj gorsze bylo to ze to 10 dzien po terminie a wody byly juz metne :( do tego nikt nie wzial pod owage tego ze mam defekt boidra i porod byml iezki ....dawali mi znieczulenia ale nic nie pomagalo prz malym rozwarciu ja juz wylam z bolu a kaj tam dalej a cesarki zrobic nie chcieli w rezultacie dzwonilam po pomoc do anestoziologa o znieczulenie zewnatrzoponowe za kture dalam 400 zl ale to bylo to potem juz bylo tylko lepiej..... maly jest zdrowy to naj wazniejsze teraz wazy 3.100 a przy porodzie 3.320 ale to normalne ze sie traci ma 52 cm. a jakie czarne wloski :) hehe cod natury :)

PAŹDZIERNIKOWE MAMY 2005 ( CZĘŚĆ 6)

Czesc Babolki słodziutkie

No i stało sie tak jak Zuźka usłuszałam trzy magiczne słowa, ale sądząc po dzisiejszych wydarzeniach nie sugeruje sie nimi zbytnio. Gin oznajmił że to na pewno nie były wody płodowe, zadnej infekcji nie mam więcco????
Zrobił mi tez USG zbadał łożysko wody płodowe - WSZYSTKO W PORZADKU i wielkosc główki i napodstawie główki termin porodu wyszedł 29.10.2005 powiedział że narazie czekamy i jeszcze nie ustalamy daty cc. Bedzie kontrolował na bierząco No trudno musze byc cierpliwa

ZUŹKA TRZYMAJ SIE KOCHANA I PRZYJ MOCNO I ZYBCIUTKO

ANIA-GRATULACJE OLIWKI

PAŹDZIERNIKOWE MAMY 2005 ( CZĘŚĆ 4)

Fascynacjo - jak najbardziej reflektuję!!! Ja lubię takie spotkania, niestety odkąd nie mamy
auta to rzadko ruszamy się tak daleko od domku... W maju byłam już odwiedzić rodzinkę,
więc następne odwiedziny dopiero w przyszłym roku. I mam nadzieję, że do tego czasu dorobimy się autka...
Żeby było fajniej, to może i Zuźkę z czasem nawiedzę, bo w Radomiu jeszcze nie byłam,
a wybieramy się tam już z mężem od jakiegoś czasu, bo Oli ma tam chrzestnego!
Polska nie jest taka znów wielka i nigdy nie wiadomo, dziewczyny, czy nie przyjdzie nam się spotkać któregoś dnia!
Zuźka - z tą mapką to fajny pomysł i jak znajdę czas to z chęcią coś talkiego spróbuję zrobić!

gadulska - no, tym obrazkiem to trafiłaś mnie w samo !
I nie przejmuj się przyszłością! Wiem, że łatwo tak mi mówić (a sama w sumie zawsze martwię się na zapas),
ale Maluszek nigdy nie będzie sam! Będzie miał siostrę, braci, wujków i ciocie - całą rodzinę która zawsze
mu pomoże i wesprze, więc głowa do góry i nie zamartwiaj się tylko ciesz dniem dzisiejszym!

słoneczko78 - ja nawet nie wiem ile mam na plusie (jakoś mnie to nie bardzo interesuje),
ale na pewno dowiem się tego na środowej wizycie u ginka.

Fascynacjo - ja w poprzedniej ciąży nic nie przytyłam, tzn. tylko tyle co na dziecko,
wody płodowe, dodatkową ilość krwi w organiźmie, łóżysko itp., czyli 12 kg. Nie miałam co zrzucać
tak naprawdę po porodzie. Wydaje mi się, że lekarz zwróciłby uwagę gdyby ciężarna za mało
przybierała na wadze - w końcu właśnie po to jest ważona przy każdej wizycie!

Bea - 32w3d

PAŹDZIERNIKOWE MAMY 2005 ( CZĘŚĆ 4)

Fascynacja

mnie przydaly sie jeszcze pieluchy tetrowe ( do wytarcia buzi dzidzi i do polozenia na ramieniu przy odbiciu, sliniaczek bo ulewalay sie jescze z buzi wody plodowe no i czasem mleczko), mokre chusteczki do pupy i masc do pupy,pomadka do ust - usta po porodzie to byla tarka, krem do buzi i rak--mydlo antybakteryjne strasznie wysuszylo mi dlonie.
Dla Kuby zamiast rozka mialam kocyk w poszewce ( w szpitalu tez tak robia)
Gumka do wlosow i spinki, karta telefoniczna, ladowarka i nie znalazlam u Ciebie stanika do karmienia na liscie i wkladek laktacyjnych .

Skarpetki jak najbardziej , przy porodzie przekonalam sie jak wygladaja "zimne"poty
Woda tez --pije sie ja hektolitrami ( kazali 2-3 litry aby pokarm byl)no i sok jablkowy tez
Nie wiem jak u Ciebie bedzie , ja akurat po porodzie dostalam kolacje ( na szczescie, bo bylam bardzo glodna ) ale jakies kanapeczki sobie tez przygotuj, no chyba ze urodzisz na obiadek hahahah.
Kubki mialam 2 :szpitalny i swoj .Kiedys jedna salowa zamiast wylac resztke soku z kubka (akurat spalam jak dawali kolacje) dolala do tego herbatke ...madra co ????

No i na sam koniec :wszystkie potrzebne badania , karta ciazy i legitymacja ubezpieczeniowa.
To chyba tyle co mi sie przypomnialo

SIERPNIÓWECZKI 2005 - CZĘŚĆ II:))

Cze bitn, BELLE27 i anadan. Dzięki za info o tych skurczach i wodach Nie spodziewam sie że poród to będzie 30 minut Wiem że to trwa godzinami i zaczyna sie łagodnie. Nie chce wyjść na panikarę i pojechać za wczesnie. Dalszą znajomą dopiero za trzecim razem zostawili w szpitalu (tym w którym jestem zapisana). Ja sobie nie wyobrażam jeździć taxówką tam i z powrotem kilka razy. Dlatego pytam, żeby przesiedzieć w domu tyle ile trzeba (ale nie za długo ). Jutro ide na pierwszą "lekcje" dla przyszłych rodziców w szpitalu to wypytam może na miejscu jakie oni mają wymagania... A jeszcze druga sprawa mnie intryguje... Czy wyczytałyście gdzieś ile można sie spodziewać wód płodowych? Na pewno to jest indywidualne dla każdego, ale pewnie istnieje jakaś średnia: czy ja wiem? szklanka, litr czy trzy litry... Chodzi o to że jak by mi "chlusło" na mieście to mam sie spodziewać małej plamki, czy mokrych obu nogawek
Na razie to u mnie nic sie nie dzieje, żadnych większych dolegliwości oprócz opuchniętych stóp na wieczór i szybkiego męczenia sie, więc pewnie dotrzymam do terminu. Ale zawsze wole wiedzeć wczesniej czego sie można spodziewać. Dobra, ide robić liste zakupów na poniedziałek... Trzymajcie sie ciepło...

SIERPNIÓWECZKI 2005 - CZĘŚĆ II:))

Lwicco, informację o swoich wodach możesz mieć na wynikach badania USG, taki skrócik AFI, jest to tzw. indeks wód płodowych i norma wynosi od 5 do 20. Jak masz pod 20 to dużo, ja miałam w 28 tc aż 18. A jeśli chodzi o wody płodowe też się tym przejmowałam, że chluśnie mi w pracy, przy dzieciach i to małych bo wtedy pracowałam w podstawówce . Na szczęście wody odeszły mi dopiero w bardzo zaawansowanym stadium porodu, miałam już z 4-5 cm rozwarcia i już leżałam w szpitalnym łóżku, nawet nie zwróciłam uwagi ile tego było, pewnie dlatego ,że już rodziłam od kilku dobrych godzin. Słyszałam, że tak się dzieje w większości przypadków - wody odchodzą już w trakcie porodu a nie przed. A jak nawet chlusną w sklepie - to co, przecież widać będzie , że rodzisz a nie , że masz słaby pęcherz
A tak w ogóle to fajnie urodzić w 30 minut....... Może mi się uda za drugim razem, podobno cesarka trwa ok pół godziny, we wtorek dowiem się czy Jaśkowi udało się obrócić, bo idę na usg, no a tym samym dowiem się jakie rozwiązanie czeka mnie i syneczka.

Poród na Madalińskiego - ciąg dalszy


no wystapil jeden problem w trakcie porodu (nie bede pisal publicznie jaki)
i sobie poradzili bardzo sprawnie, takze ja nie mam podstaw do powyzszych
wnioskow, niewykluczone ze tak jest...


U mnie problem był długofalowy. Gorączka całkowicie nie do
zidentyfikowania przez 3 tygodnie.
Próbowano mi wmawiać, że mam gorączkę z powodu ciąży, z powodu upału
na dworze, że mam gronkowca [próbki zanieczyszczone w szpitalu],
wywoływano na siłę poród przed czasem i takie tam. A nie wykonano
podstawowego badania jakim jest badanie wód płodowych.
Wspomnę jeszcze, ze pacjentki po CC przez 5 dni nie miały
sprawdzanego stanu szwów co w połowie przypadków kończyło się długim
pobytem w szpitalu; zerowa pomoc w nauce karmienia piersią itd.
Można by dłuuugo na ten temat.
Liczę bardzo na to, że się to zmieniło przez ostatnie parę lat.

| :-)) Ależ właśnie wręczyłeś całkiem spore łapówki. Teraz spróbuj sobie
| wyobrazić ten poród bez tych opłat....

nie wiem jaki to mogloby miec wplyw - byly do wyboru sale bezplatne (na
ktorych oczywiscie nie bylo miejsc),


Ja rodziłam sama na sali ogólnej a męża nie wpuszczono mimo, że miał
to zagwarantowane. Próbowano za wszelką cenę wymusić od nas
pieniądze za salę płatną.
W tym czasie nie rodziła żadna pacjentka.

tak czy owak zgadzam sie ze za takie

podatki jakie place powinno byc wszystko bezplatne, ale tu i teraz nic nie
zrobie... moge sobie najwyzej co 4 lata pobiegac do urny


Ano...szkoda, że to nic nie daje :-(

| Szpital prowadzi też bezpłatną szkołe rodzenia.

| Prowadzi też bezpłatne porody rodzinne :-) Tak, tak, tak jest w programie
| "Zdrowie, mama i ja".
| Tylko, że jest to wyłącznie na papierze.

| Przejechałam się na tym osobiście.

A my osobiscie uczeszczalismy do tej szkoly i bylo ok.


Do szkoły chodziłam gdzie indziej i przy pierwszym porodzie.
Chodziło mi o ten bezpłatny poród.
Jeszcze leżąc w szpitalu byłam na rozmowie u szefa całego tego
bałaganu i osobiście mi gwarantował, że jeśli żadna inna rodząca nie
zgłosi sprzeciwu to mąż będzie mógł wejść do sali i być przy tym
wydarzeniu. Niestety tak się nie stało mimo sprzyjających warunków.

[pr] Urodziła dziecko w warszawskim tramwaju

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3703923.html

Szybki poród na szynach
Anna Sulewska-Toczyska
2006-10-25, ostatnia aktualizacja 2006-10-25 23:49
Sulafa Ismail (po polsku światło) to maleńka Sudanka, która przyszła wczoraj
na świat w tramwaju przy rondzie ONZ
Fot. Robert Kowalewski / AG
Pani Ismail urodziła swoją córeczkę Sulafę w tramwaju na rondzie ONZ
To pierwszy taki przypadek w Warszawie. Ismail, mama Sulafy, jechała ze
spotkania i nagle poczuła, że odchodzą jej wody płodowe. Termin porodu miała
wyznaczony na 30 października, ale nie chciała iść wcześniej do szpitala, by
nie tracić czasu. W domu ma już bowiem piątkę dzieci: trzech synów i dwie
córki, którymi musi się zająć.

- Pomyślałam, że jakoś dotrwam do końca - mówi szczęśliwa mama.

Pani motornicza prowadząca tramwaj zachowała zimną krew. Zatrzymała pojazd.
Jeden z pasażerów rozłożył na podłodze płaszcz, inny zadzwonił po pogotowie.
Pozostali ludzie, by nie krępować rodzącej, wyszli taktownie z tramwaju.
Sulafa urodziła się bardzo szybko. Pan z pogotowia, które szybko dotarło na
miejsce, odciął pępowinę i zabrał matkę z córką do szpitala.

Dziewczynkę otrzymała imię "Światło", bo wszystkie swoje dzieci pani Ismail
nazywała od tego, jak się czuła w czasie ciąży. Najpierw był - w wolnym
tłumaczeniu na polski - "Uparty", potem "Obietnica", dalej "Grzmot",
"Przewidywanie", "Człowiek do trudnych zadań". - Teraz jest Sulafa, bo
rozświetliła mi życie, otworzyła oczy. Wiem, w którą stronę chcę iść dalej -
wyjaśnia.

Pani Ismail od 17 lat jest w Polsce. Przyjechała z mężem, jak mieli po
dwadzieścia lat. Pracuje agencji nieruchomości, świetnie mówi po polsku. -
Tylko obywatelstwa nie możemy dostać - zdradza. - Wszystkie nasze dzieci
urodziły się w Polsce, żadne nie było jeszcze w Sudanie.

Z okazji tak nietypowych narodzin pani Ismail i małej Sulafie Kazimierz
Marcinkiewicz, który odwiedził je w szpitalu św. Zofii, obiecał dożywotnie
bilety komunikacji miejskiej i wszelką potrzebną pomoc. - Ja jestem dumna i
nie potrafię o nic prosić. Nawet kwiaty od pana prezydenta to dla mnie zbyt
dużo - mówiła Ismail. Ale Marcinkiewicz nalegał: - Wszystko pomożemy
załatwić, a wy - mówił, wskazując na dziennikarzy - będziecie mnie trzymać
za słowo.

Ciąża i poród

Uff, jak ja sie ciesze, ze moge moj zawod wykonywac zagranica...
Sama prowadze tez szkole rodzenia dla par, by uswiadomic im, ze np. godzinne lezenie na KTG, to nie MECZENIE pacjentki, tylko kontrola staniu dziecka- obowiazkiem poloznej jest widziec, jak dzieciatko znosi porod, a to mozna stwierdzic po minimum 30 minut KTG. (kardiotokogramu).
W Niemczech prawo nakazuje lekarzowi wezwac do porodu POLOZNA, my lekarza wzywamy TYLKO w przypadku wystapienia komplikacji, to umozliwia nam indywidualna prace z kobieta i jej mezem tak, aby porod byl w przyszlosci przyjemnym wspomnieniem.
Dla fanek porodow wodnych- IDIOTYZM.
Zadne ssaki poza delfinami i takimi tam rybnymi nie rodza w wodzie.
Widzial ktos wanne porodowa?
Ma przyjemny ciemnobordowa kolor.
Powiedzcie mi, jak stwierdzic w czerwonym pojemniku wypelnionym woda, czy kobieta krwawi normalnie, czy sie wykrwawia??? To poznacie dopiero po tym, jak zacznie zjezdzac- a prosze wyciagnac mokre, bezwladne cialo z wody...
Najnowsze standarty zabraniaja urodzenia w wodzie lozyska, nalezy wytaszczyc kobiete, ktora dopiero co urodzila (nie znam zadnej, ktora ma na to ochote, kobieta potrzebuje tylko spokoju...), i przeniesc na "lad".
Najwazniejszym sprzetem wanny porodowej jest sito do wylawiania, hm, kupki, ktora wyplywa sobie na gore. Wody plodowe, nieraz zielone, mocz, siedzi sobie taka rodzaca we wlasnym sosie, do tego nago, gdzie tu intymna sfera kobiety???
To chora moda, dziewczyny, nie dajcie sie zwariowac!
Wanna jako odprezenie podczas boli- jak najbardziej, ale rodzic jest najbezpieczniej w "suchym".
Nie wspomne o chorobie legionerow, ktora wylega sie czesto w wannach porodowych, co jest skandalicznie PRZEMILCZANE przez producentow- a stanowi smiertelne zagrozenie dla matki i dziecka.
Pocahontas, jak masz ochote, zapraszam na PW, moge Ci kilku praktycznych rad udzielic!

NARODZINY małego Prezesa :)

W ogóle nie rozumiem rozpatrywania bycia przy porodzie w kategoriach męskości. Uważam, że to sukces feminizujących kobiet, które zrozumiawszy, iż nie są w stanie zmienić uwarunkowań biologicznych i przerzucić obowiązku rodzenia na mężczyzn wychodzą z założenia typu "Niech się przynajmniej muszą na to patrzyć". Nawet jeżeli chcę zostać ojcem, to nie uważam za warunek do tego konieczny uczestniczenia w czymś, co swoim biologizmem wręcz ryczy, w sposób ogłuszający. Mi ta estetyka nie odpowiada.

Szanuję prawa innych ludzi i przypominam problem z tematu o organach - nawet jeżeli jestem potencjalnym dawcą organów, szanuję punkt widzenia Mava, który nie chce nim być i nie wyzywam go od egoistów. Doskonale rozumiem o co mu chodzi. Postarajcie się i Wy zrozumieć mnie.

Dziecko... coś, co spaja i cementuje związek, powoduje, że miłość staje się jeszcze bardziej odpowiedzialna, bo do odpowiedzialności wzajemnej dochodzi ta wspólna za małą, bezbronną istotkę. Ale to dziecko jako takie ma to czynić, a nie widok jego, topiącego się w krwi zmieszanej z wodami płodowymi. Zmuszanie się do patrzenia na fizyczne cierpienie kobiety, którą kocham, tylko dlatego, że tak jest świat urządzony, że to ona cierpi, a nie ja, uważam za absurd, za równanie w dół.

Moja mama przeszła przez nowotwór. Ojciec bardzo jej w tym pomógł. Ale chyba nikomu, z ojcem na czele nie przyszloby do głowy być "uczestnikiem" operacji mamy. A to przeciez sytuacja mająca miejsce przy porodach rodzinnych a rebours. Co innego moda, a co innego nieznający pojęcia alternatywy dyktat. Nie mówię - Mysiorku - że zdania nie zmienię. Ale wiem, że ja chcę mieć wybór, chcę mieć prawo podjąć decyzję. Nikt mnie do patrzenia na to nie będzie zmuszał

KOBYŁA ZE ŹREBAKIEM W CIERPIENIACH! lublin

nie wniosłam ,bo czekałam na wypowiedź osoby która zna całą sytuację a nie należę do osób,które kłapią buzią i oskarżają bez sprawdzenia faktów..no i żaden porządny wet nie postawi diagnozy i nie stwierdzi ,via net telefon itp. co było przyczyną i ..ba to jest nawet niezgodne z kodeksem etyki i deontologii wet.
będzie w skrócie
ochwat poporodowy związany jest z rozpadem białek tkankowych i bakteryjnyhc <histamina> wchłoniętych z macicy-wyowłują one działanie przede wszytskim własnie na tworzywo kopytowe.Stąd rozwija się ochwat toksyczny lub alergiczny.Obserwujemy je często w przypadku cieżkich porodów <tutaj powinnam napisać definicję ciezkiego porodu-najczęściej wiąze sie to z nieprawidłowym ułożeniem płodu,późnym odejściem łożyska,urazami śródporosowymi itp.itd.),przy zatrzymaniu wód płodowych,przy poźnym ronieniu,przedwczesnych porodach ale także przy całkiem normalnych porodach -bez żadnych powikłań.Jest teoria wśród hodowców ,że ochwat powstaje przy zbyt intensywnym karmieniu przed samym porodem.
Niejednokrotnie do zakażenia klaczy dochodzi duuuużo wcześneij -przed spodziewanym porodem,bakteriami,które w innych warunkach nie spowodowałyby takich szkód..
jakiś czas temu w jednej z klinik stała klacz wypieszczona wyniuniana wychuchana no przyjemnie było patrzeć właśnei z takim ochwatem..postępował on strasznie szybko,doszło do rotacji kości kopytowej i mimo szybkej interwencji weta koń jest wykluczony z użytkowania pod siodłem:(
mam nadzieję ,żę zrozumiesz moje oburzenie odnośnie tak ostrego werdyktu
ochwat póki co ciągle nei jest schorzeniem jednoznacznym
również nie lubię dialogów o niczym dlatego się nei odzywałam wcześniej..a zdj.chętnie zobaczę

KOBYŁA ZE ŹREBAKIEM W CIERPIENIACH! lublin

KarlaWet napisała:

nie wniosłam ,bo czekałam na wypowiedź osoby która zna całą sytuację a nie należę do osób,które kłapią buzią i oskarżają bez sprawdzenia faktów..no i żaden porządny wet nie postawi diagnozy i nie stwierdzi ,via net telefon itp. co było przyczyną i ..ba to jest nawet niezgodne z kodeksem etyki i deontologii wet.
będzie w skrócie
ochwat poporodowy związany jest z rozpadem białek tkankowych i bakteryjnyhc <histamina> wchłoniętych z macicy-wyowłują one działanie przede wszytskim własnie na tworzywo kopytowe.Stąd rozwija się ochwat toksyczny lub alergiczny.Obserwujemy je często w przypadku cieżkich porodów <tutaj powinnam napisać definicję ciezkiego porodu-najczęściej wiąze sie to z nieprawidłowym ułożeniem płodu,późnym odejściem łożyska,urazami śródporosowymi itp.itd.),przy zatrzymaniu wód płodowych,przy poźnym ronieniu,przedwczesnych porodach ale także przy całkiem normalnych porodach -bez żadnych powikłań.Jest teoria wśród hodowców ,że ochwat powstaje przy zbyt intensywnym karmieniu przed samym porodem.
Niejednokrotnie do zakażenia klaczy dochodzi duuuużo wcześneij -przed spodziewanym porodem,bakteriami,które w innych warunkach nie spowodowałyby takich szkód..
jakiś czas temu w jednej z klinik stała klacz wypieszczona wyniuniana wychuchana no przyjemnie było patrzeć właśnei z takim ochwatem..postępował on strasznie szybko,doszło do rotacji kości kopytowej i mimo szybkej interwencji weta koń jest wykluczony z użytkowania pod siodłem:(
mam nadzieję ,żę zrozumiesz moje oburzenie odnośnie tak ostrego werdyktu
ochwat póki co ciągle nei jest schorzeniem jednoznacznym
również nie lubię dialogów o niczym dlatego się nei odzywałam wcześniej..a zdj.chętnie zobaczę



Dzięki

Ascaia, Łezka- toteż nigdzie nie napisałam, że chodzi o konkretnego zwierza.

noworodek zupelnie nie chce ssac ... !!

Witam.
Jestem niezmiernie ciekawa w którym szpitalu dziecko się urodziło.
Faktycznie przez pierwszą dobę od urodzenia dziecko może nie chcieć ssać, tylko spać, bo jest zmęczone porodem. Większość dzieci ożywia się jednak w drugiej dobie.
Pomysł z dopajaniem glukozą nie jest dobry, gdyż glukoza nasyca dziecko i tym bardziej nie czuje głodu, ani chęci do ssania. My też nie mamy ochoty na obiad po czekoladzie, albo torcie! Podawanie tejże glukozy butelką, może bardzo zaburzyć mechanizm ssania dziecka i wtedy zupełnie nie będzie chciało ssać piersi.
Póki dziecko nie chce ssać, żona powinna pobudzać piersi laktatorem przynajmniej 8 razy na dobę po minimum 15 minut każda pierś. Skoro dziecko tego nie robi, laktator musi pobudzać piersi do produkcji pokarmu. Odciągnięty pokarm, którego na początku może być bardzo niewiele powinien być podawany dziecku optymalnie sondą przy piersi, lub ostatecznie sondą po palcu.
Dziecko może być ospałe z powodu nasilonej żółtaczki, albo infekcji - którą wykaże badanie krwi. Kichanie to normalna sprawa - nosek oczyszcza się z wód płodowych i innych pozostałości.
Niechęć dziecka do ssania może też być spowodowana odśluzowaniem, które być może miało miejsce po porodzie. Jest to zabieg dla dziecka bardzo nieprzyjemny i może spowodować awersję do trzymania czegokolwiek w buzi - również piersi.
Myślę, że dziecko się ożywi i rozrusza, a tymczasem proszę pilnować pobudzania laktatorem i podawania każdej kropli pokarmu dziecku.
Jeśli do dnia wypisu dziecko nadal będzie miało problemy, proponuję od razu zapisać się do poradni laktacyjnej, gdzie przyjmują konsultanci z tytułem IBCLC - adresy poradni na stronie głównej. W Warszawie jest kilka takich poradni, zatem nie powinno być problemu z umówieniem się na bliski termin. Najbardziej oblężona jest Żelazna.
Czekam na wieści.

skarga

Ja trafiłam na bardzo fatalne położne. Swój poród wspominam bardzo źle.
Po pierwsze obie położne nastawiły się na to, że będę rodzic sama pomimo tego, że lekarz jeszcze przed porodem zrobił usg i nie wykluczał cc, gdyż pierwsze dziecko rodziłam tą drogą. Dodatkowo już nie miałam wód płodowych.
Kiedy już miałam bardzo silne bóle, panie położne kazały mi wejśc na fotel ginekologiczny w gabinecie zabiegowym i tam przebiły pęcherz płodowy, po czym musiałam przejśc na porodówkę( z drugiej strony korytarza). Lekarz nie był powiadomiony o tym, że zaczełam rodzic.
Poród był dla mnie koszmarem, nie mogłam urodzic synka. Obie Panie wyciskały dziecko łokciami na zmianę. W pewnym momencie nie miałam skurczów i na "gwałtu rety" wzywano lekarza. Podano mi dwa leki (w karcie napisany jest tylko jeden) i procedura wyciskania małego toczyła się w dalszym ciągu. W dodatku ginekolog powiedział do mnie "nie drzyj się tylko przyj" to mu odpowiedziałam niech się ze mną zamieni.
Kiedy wreszcie udało mi się urodzic okazało się, że mały jest z dystrofią wewnatrzmaciczną.
Po porodzie żadna z połoznych nawet nie przyszła zapytac jak się czuję. Musiałam krzyczec(nie było przy moim łóżku dzwonka) aby dostac coś p/bólowego a kiedy wreszcie się doczekałam położna położyła tabletkę na szafce i poszła. Ponownie zaczęłam wołac, gdyż Paracetamolu nie połknę na sucho
Synek był bardzo wymęczony porodem, poza tym przez cztery dni miał podawaną Glukoze.
Na szczeście pielęgniarki z Oddziału Noworodkowego były miłe, życzliwe i pocieszały mnie jak tylko mogły, gdyż bardzo przejęłam się stanem mojego synka. Poza tym czułam straszny żal, że tak można potraktowac kobiete rodzącą( później strasznie bolały mnie plecy, żebra i ramiona).
W XXI wieku takie porody jeszcze się odbywają