Widzisz wypowiedzi znalezione dla słów: Wody Beskidu Żywieckiego

kuchnia de>pl



No to ja sie wtrace z pozycji tylko i wylacznie konsumenta. Otoz
zazeram sie - ze tak powiem - zarowno borowkami jak i zurawina, ktore
z braku wlasnych upraw i umiejetnosci przetworczych kupuje w sklepie
w osobnych sloikach, tej samej firmy i o innym smaku. Pysznosci!!!
Nawet z pieczarkami konweniuja do tego samego miesa, ze o
przezroczytsej wodzie rozmownej nie wspomne. Czyli wychodzi na to,
ze albo nie jest to ten sam dar natury, albo ten sam, ale roznie sie
nazywa  w zaleznosci od sposobu przyrzadzenia. Z gory zaznaczam,
ze jest mi wszystko jedno od strony werbalnej, bo gastrycznie obie
formy sa doskonale.

Pozdrawiam lekko sie oblizujac

ZZ


Ponieważ już i tak daleko od tematu wyjściowego odeszliśmy, to  dodam
celem wyjaśnienia, że "wykłócając" się o smak borówek miałam cały czas
na myśli te czerwone.  Są one rzeczywiście bardzo zbliżone do żurawin,
ale chyba nie są tym samym. Upierać się będę, że na surowo są wściekle
kwaśne, albowiem osobiście je na targu kupuję (w Beskid Żywiecki
wyjechać czasu nie mając) i przetwarzam - moja ostateczna konkluzja
brzmi zatem: jeśli do miesa to borówki czerwone, jeśli na surowo, lub
ze śmietaną to czarne, czyli jagody :-))
Patrycja

borówki?

 » 

kuchnia de>pl

czarne, z czerwonymi nie miałabym problemóww z wyobraźnią ;-)))
b.



| No to ja sie wtrace z pozycji tylko i wylacznie konsumenta. Otoz
| zazeram sie - ze tak powiem - zarowno borowkami jak i zurawina, ktore
| z braku wlasnych upraw i umiejetnosci przetworczych kupuje w sklepie
| w osobnych sloikach, tej samej firmy i o innym smaku. Pysznosci!!!
| Nawet z pieczarkami konweniuja do tego samego miesa, ze o
| przezroczytsej wodzie rozmownej nie wspomne. Czyli wychodzi na to,
| ze albo nie jest to ten sam dar natury, albo ten sam, ale roznie sie
| nazywa  w zaleznosci od sposobu przyrzadzenia. Z gory zaznaczam,
| ze jest mi wszystko jedno od strony werbalnej, bo gastrycznie obie
| formy sa doskonale.

| Pozdrawiam lekko sie oblizujac

| ZZ

Ponieważ już i tak daleko od tematu wyjściowego odeszliśmy, to  dodam
celem wyjaśnienia, że "wykłócając" się o smak borówek miałam cały czas
na myśli te czerwone.  Są one rzeczywiście bardzo zbliżone do żurawin,
ale chyba nie są tym samym. Upierać się będę, że na surowo są wściekle
kwaśne, albowiem osobiście je na targu kupuję (w Beskid Żywiecki
wyjechać czasu nie mając) i przetwarzam - moja ostateczna konkluzja
brzmi zatem: jeśli do miesa to borówki czerwone, jeśli na surowo, lub
ze śmietaną to czarne, czyli jagody :-))
Patrycja

borówki?


Jeden ze sposobów znacznego zwiększenia bioróżnorodności

W Beskidzie Żywieckim wędrując po lasach można napotkać wiele cieków wodnych. Znaczna ich część stanowiłaby potencjalne miejsce rozrodu dla wielu gatunków płazów. Szczególnie chodzi mi o cieki o niedużym nachyleniu, w których cały rok płynie woda o niewielkim przepływie nawet podczas nawalnych deszczów, dzięki czemu nie ulegałyby one zniszczeniu i zamuleniu. W tego typu ciekach wystarczy wybrać ziemię, przez co utworzy się oczko wodne. Każdy gatunek płaza "wybrałby sobie" odpowiedni oczko wodne dla siebie np. kumaki górskie wybierałyby takie oczka gdzie docierałoby bezpośrednie światło słoneczne na cieplejszych stokach południowych itd. Miejsca te byłyby wykorzystywane nie tylko przez płazy, ale także ptaki i ssaki, jako pojniki, kąpieliska, a także jadłodajnie. Wiele rzadkich ptaków drapieżnych i ssaków zwiększy swoją liczebność mając do dyspozycji „bogato zastawiony stół z płazów”, oczywiście pod warunkiem, że oczek wodnych będzie odpowiednio dużo, bo jak wiadomo większość płazów rozmnaża się bardzo szybko jeśli mają do tego odpowiednie warunki. Zwiększy to także retencje lasów, co jest niezwykle ważne dla ekosystemu leśnego, a także lokalnej społeczności korzystającej z bogactw lasu. Mam nadzieję, że takie oczka będą w przyszłości stanowiły widoczny element naszych pięknych lasów i z pewnością przyczynią się do zwiększenia różnorodności biologicznej, bo jak na razie w lasach jest ich jak na lekarstwo a szkoda, gdyż nie wymaga to wielkich nakładów finansowych i pracy, bo ileż to trzeba, aby wykopać niewielkie oczko wodne, chyba tylko chęci i wyobraźni.

Utopić kornika!

W związku z coraz bardziej dramatyczną sytuacją świerczyn m.in. w Beskidzie Żywieckim co pogłębiają:

-odstraszające stawki za ciężką pracę przy korowaniu drewna
-szkody w odnowieniach przy pozyskiwaniu drewna bez jego zrywki, bo często nie ma miejsca gdzie go składować, a niestety przy nieraz setkach sztuk opanowanych przez korniki na jednym miejscu nie ma mowy o ochronie odnowienia, paleniu kory czy gałęzi, nieraz nawet na wolnej przestrzeni gdy jest sucho trzeba się wstrzymać z paleniem
- narastające problemy ze zbytem drewna nawiasem mówiąc droższego niż na Słowacji (mają problem ze zbytem miliona kubików)

Jedynym rozwiązaniem wydaje mi się jest „topienie kornika” czyli rotacja drewna, która polegałaby na bieżącym pozyskiwaniu drewna ze zrywką oraz zatapianiu surowca w korze z kornikiem i problem z bawieniem się m.in. w korowanie byłby z głowy.
LP jest na tyle bogate, że powinno je stać na budowę stawów w odpowiedniej odległości od koryt rzecznych celem dostania się do wód gruntowych. Idealnym miejscem byłoby je wybudować w regionie, o którym wspominam niedaleko koło Soły, gdzie biegnie droga ekspresowa S-69 w Radziechowach.

Albo my utopimy kornika, albo on utopi nas.

 » 

Góry

A ja kocham i wodę i góry
W górach jestem kilka razy w roku... NA SZCZĘŚCIE! Zawsze w zimie jestem w Górach Opawskich (Zlate Hory, Głuchołazy, okolice) i w rejonach Jesenik + w ciągu roku zawsze zalicze albo Gorce albo Tatry, Bieszczady, Karkonosze lub jeszcze inne. Mój największy sukces to zdobycie Triglav'u (2864 m.n.p.m.) w Alpach Julijskich... Generalnie wszystkie te wypady (wodne i lądowe) zawdzięczam harcerstwu i mojej najukochańszej drużynce (poczytajcie, pooglądajcie http://www.7gidh.org/ )

Noclegi w Beskidzie Żywieckim:
http://www.e-gory.pl/inde...d=84&Itemid=105
Osobiście, to przeważnie po jakichś bazach harcerskich, po szkołach czy po znajomych nocleguję

więcej wody w upały???

Ktora woda waszym zdaniem jest dobra (wartosciowa) i dlaczego?

Mi smakuje naleczowianka i cisowianka, niezla jest tez dobrawa.
W smaku dobra jest aqua minerale, ale ona chyba jest syntetyczna..
Muszynianke czasem pije, ale nie wiedziec czemu srednio mi wchodzi..
Ale mimo wszystko ja kupuje, bo wierze, ze jest zdrowa.

Natomiast nie lubie:
Zywca, kropli beskidu, arctic.
Najgorszy wg mnie jest zywiec.
Przy czym pisze o kwestii smaku i gustu. Ta woda po prostu mi nie smakuje..

Kogo znanego widzieliście lub znacie?

O...Poronin! Widuję tak sporo ludzi ze wschodu, bo jak wiadomo opanowywują oni Podhale aktualnie, ale znanych osobistości niestety nie poznałem! A Gorbaczow na pewno zwiedział "szczątki" muzeum Lenina... A co do znanych z Podhala to widziałem i to sporo...Zapomniałem o Wojtku Fortunie-koledze taty. Saporo 1972-złoty medal w skokach narciarskich...na pewno kojarzycie! Teraz mieszka za wielką wodą-ale miałem okazję widzieć go pare razy! Takze burmisztrzów, starostów i właściceili "Krupówek" miałem okazje widzieć i nieraz rozmawiać! Ma sie rozumieć Karpiela Bułeckę...tatę archinekta Jana i synka z "Zakopawer". Zespół "Gronicki" z Bukowiny, "Krywań" i wiele innych mniej znanych. Z "Krywaniem" byłem na małej imprezce prywatnej...mam fotki i autografy. A no i bym zapomniał...jak juz jesteśmy w górach...Adasia Małysza widziałem ma sie rozumieć w Wiśle jak kopał grządki w ogródku rodziców...jeszcze wtedy mieszkał z nimi, no i Golców kilka razy tranzytem i parę razy na imprezkach w Beskidzie Żywieckim. Z mamą tata miał okazję gawędzić...ja stałem obok! Ogólnie z pd Polski ludzi to znam wielu i miałem okazję widziec tamtejsze "gwaizdy" i nie raz zamienic słowo. O Moniczce Brodce to chyba juz pisałem...prawda? Mojej "ulubienicy" z Twardorzeczki k. Żywca...
O papieżu ŚP chyba juz pisałem...byłem bardzo blizko! Dzis dostałem cynk od rodziców, ze w Częstochowie jakoś pustawo na drogach-dzis pojechali do tego miasta na lik&. Mysleli, ze bedzie sporo aut, ludzi...a tu proszę-tego sie nie spodziewali! Jak sie im uda to podejdą pod Jasną Górę...ale czy sie "dopchają"-zobaczymy! O 15 juz byli w Cz-wie...

Śmieszne cytaty

A ja nienawidzę wątróbki... co do słodyczy i wód mineralnych jestem strasznie wybredna. Do ust nie wezmę Staropolanki, Nestle. Cisowiankę to w ostateczności. Obrzydliwa jest też Kropla Beskidu.... blee samym chlorem jedzie. Żywiec Zdrój jest najlepszy!
Nie rozumiem jak niektórzy nie potrafią odróżnić wody od wody.

Nie ma to jak ambitny temat.

Cenne rady przy odchudzaniu?

dzięki

co Muszynianki to chyba nie ma takiej zupelnie niegazowanej, bo Ja lubię tylko takie.
są albo lekko zmineralizowane albo nisko.

dobrze wiedzieć o tych wodach z hieprmarketu, więcej ich nie kupię

a z innych piję kroplę beskidu, nałęczowiankę, cisowiankę, żywiec zdrój, i chyba tyle

ranking schronisk


Hala Miziowa (Beskid Żywiecki)



To schronisko daje wrażenie hotelu na Miziowej...ale przyznam,że mimo całych nieszczęsnych tłumów człapiących w nutach narciarskich zastosowali jakieś pozytywne rozwiązanie dla zwykłych jak My,co to np herbaty chcą się napic-jest sala gdzie jest czajnik i sobie można wodę zagotowac ale to taki mały plusik na tle tych dzikich tłumów narciarzy,drogiej kuchni,braku klimatu...aha,i jak przystało na obiekt pttk przyjmą każdego jeśli nie ma wolnych łóżek..no!!!spotkaliśmy gości,którzy zawitali późna nocą..i dostali nocleg na ławach
A swoja drogą ciekawe jak to będzie z nowym obiektem na Markowych Szczawinach,bo wizualnie będzie chyba sympatyczniejsze niż "hotel Miziowa" i kiedy otwarcie??

Mi się szalenie podobają Bacówki,odwiedziłam tą pod Małą Rawką i na Rycerzowej,gdzie zresztą nocowaliśmy nie byłam za to na Krawców Wierchu,ale wydaje mi się,że tam będzie równie sympatycznie..ktoś coś może opowiedziec o tym schronisku "bacówkowym"?

Beskid Żywiecki

O moim rodzimym regionie źródła piszą tak, a właściwie tak go reklamują:

Beskid Żywiecki to jedyny w swoim rodzaju region, gdzie korzystać można zarówno z uroków pobytu w górach, jak i nad wodą. Jako geograficznie najwyższa partia Beskidów Zachodnich, urzeka bogactwem górskich krajobrazów i najlepiej zachowaną pierwotną karpacką przyrodą. Liczność pieszych oraz rowerowych szlaków turystycznych pozwala aktywnie spędzić czas wśród przyrody. Jezioro Żywieckie oraz górskie rzeki zapewniają znakomite warunki do uprawiania sportów wodnych i wypoczynku. Specyficzny dla regionu jest mikroklimat, który w sezonie zimowym gwarantuje korzystne warunki śniegowe. W końcu, dobrze rozwinięta baza noclegowa oraz dogodna sieć komunikacyjna czynią z Beskidu Żywieckiego region łatwy, dostępny i przyjazny turyście.

Co warto zwiedzić i zobaczyć w naszych żywieckich Beskidach?....może poniższy link do strony o Beskidzach żywieckich trochę wam to ułatwi?.

http://www.beskid.zywiecki.prv.pl/

Jednak wyprawa w góry polega bardziej na odkrywaniu ich piękna, niż na samym zwiedzaniu zakątków tego, co już zostało odkryte.
Ktoś kiedyś powiedział że, w górach każdy może odnaleźć swoje miejsce i odkryć swoje piękno.

Tak więc nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zaprosić was na w beskidzkie góry – co powyższym czynię!.

Pozdrawiam.

napoje

Ice Tea brzoskwiniowe - wszystkie inne mi nie smakują, ale to jest pyszne
jakaś coca-cola jak mam ochotę,
z wód to tylko żywiec zdrój, nałęczowianka i kropla beskidu, o i tymbarki smakowe
ech, garden ma naprawdę dobre soki (jabłko antonówka )
a z piw, większość a najbardziej fortunkę czarną pełną
o i komandosik oczywiście, no i wino marki wino!

WODA

Ja pracuje w firmie Zywiec Zdroj juz 4 rok i cos moge powiedziec na temat tej wody.
Niegazowana jest produkowana na poludniu Polski, u podnozy Pilska i na 100% jest zrodlana, bylem i widzialem. Co do jakosci, to firma na tym punkcie jest bardzo uczulona, codziennie sa badane probki w laboratorium, linia tez jest dosc czesto czyszczona. Na tak konkurencyjnym rynku jakim sa napoje, zadna firma nie moze pozwolic sobie na jakikolwiek blad, bo wierzcie mi konkurencja wykorzysta to blyskawicznie. My dajemy naszej coreczce ta wode od urodzenia, z tym ze wczesniej ja mrozimy.
Natomiast woda gazowana, jest produkowana w Miroslawcu (kolo Poznania) i jest to tez bardzo dobre zrodlo.

Jesli mialbym wam polecic, to pijcie tylko wody zrodlane, ktore mozna pic duzo, natomiast wody mineralne? Mozna maxymalnie pic 1-2 szklanki, dlaczego?
A no zrobcie sobie eksperyment, zagotujcie w czajniku wode zrodlana i wode mineralna, w tym drugim przypadku w czajniku zostanie bialy osad, ktory tak samo moze zoostac w waszym organizmie.
Dla orientacji podaje wody zrodlane:
- Zywiec Zdroj
- Kropla Beskidu
- Primavera
- Gorska Natura

Wody mineralne:
- Naleczowianka
- Cisowianka
- Jurajska
- Muszynianka
- Ustronianka
- Staropolanka
- Arctic
- i wszelkiego rodzaju Zdroje

Po czym jeszcze poznac wode zrodlana? Jest tez ona tylko w baniakach 5 litrowych i wiekszych, Polskie prawo zakazuje, zeby wody mineralne mogly byc sprzedawane w takich pojemnosciach.

Wybor pozostawiam wam, ja pije Zywiec Zdroj

co pijecie?

ja wode kraniczanke pije
niedzavno w pudle mowili ze te niby wody minaralne to jak kraniczaqnka jest i tylko wyrzucanie kasy w bloto
chyba mieli na mysli ze bultelkowa lipna a kraniczakna tyz dobra jakosciowo
no i zyje caly czas



U mnie mówili, że z setek wód mineralnych w Polsce, tylko ok 30 jest na serio mineralnych. Reszta niewiele różni się od kranówki

Ja jak woda, to Żywiec Zdrój, Arctic albo Kropla Beskidu

chwalimy się 2006

styczeń: beskid żywiecki: pieszo korbielów-adamy, na turach pilsko-słona woda-babia-s. woda

luty (wszystko na turach): żywiecki: romanka, pilsko, babia,; śląski: błatnia; wlk. fatra: ploska i boriszów

marzec: żywiecki korbielów- adamy (na turach); sądecki hala łabowska

kwiecień tatry: baraniec, krywań (na turach); żywiecki: pilsko (pieszo/tury)

maj: żywiecki: pilsko (pieszo/tury)

czerwiec: żywieck:i hala krupowa

lipec: gogrgany: okolice osmołody, żywiecki: adamy, jałowiec, lasek

lipec/sierpień: żywiecki (worek raczanski), kozie chrbty; niżnie tetry: wielki bok, kralowa hola

sierpień: babia

wrzesień: żywiecki: krzyżowa- babia- adamy; tatry- rohacze

1

A my (Aśka, Mateusz, Wojtek, Green power i ja ) od czwartku buszowaliśmy w Beskidzie Żywieckim . Było...morowo ; szczytowanie, ptaki, śnieg...dużo śniegu, mrożone borówki, piekne widoki, i takie tam...sklepowe, wspinające się mikołaje...
Wypad był po prostu świetny ...ale z relacją poczekamy na fotki i GPiego ...który najpierw zajęty był tokowaniem do pani głucharowej, a teraz...dochodzi do siebie po tym jak musiał (jak sam stwierdził) przez pół Krakowa nieść chyba 12 kilowy bagaż wody, szampana, o piwie nie wspomnę ...ponoć było to tak dramatyczne przeżycie, że aż łzy cisneły mu się do oczu ...a żeby odciążyć troche swój los...pewnie opróżnił kilka butelek po drodze...dlatego wydała sie taka długa

1

witam wszystkich w tym temacie !! Mam obserwację nietoperza z Beskidu Żywieckiego z dnia 2 maja 2007 dokładnie to 10 minut drogi spod leśniczówki Sopotnia Dolna w Sopotni Wielkiej. Oczom nie mogłem uwierzyć w to co widziałem i plułem sobie w brodę że nia mam już baterii w aparacie. Nad asfaltem prowadzącym do składnicy drewna w pełnym słońcu o godz. 17:10 nad moją głową latał nietoperz, oglądałem go przez lornetkę a potem gołym okiem bo lornetka zmoczyła się trochę w strumieniu Nie znam się na nietoperzach ale był brązowy, miał nieduże uszka, wielkością przypominał wróbla, ale jego tułów był smuklejszy. Widziałem jak nietoperz prawdopodobnie poluje na owady tuż nad moją głową. W powietrzu latało też sporo puchu z owocującej wierzby, ale to raczej nie przysmak nietoperzy. W między czasie nietoperz zawisł chwilę na gałęzi jesionu i dalej gwałtownymi ruchami szalał w powietrzu tuż nad moją głową. Co ciekawe to nietoperz zalatywał co chwilę nad płynący parę metrów obok drogi potok (nie wiem w jakim celu). Ale napewno musiał zamaczać się nieco bo przelatując nad asfaltem kapło z niego kilka kropel wody, zresztą widać było, że jest mokry jak usiadł na drzewie. Nie wiem czy często nietoperze można spotkać o tej godzinie ale ja stałem jak wryty i patrzyłem na te dziwy z 10 minut i śmiałem się sam do siebie. Proszę o jakiś komentarz do mojej obserwacji

1

Mnie też, ale wiesz że ryby zjadaj? kijanki?



Tak wiem, ale zawsze jaka częć populacji przeżyje.

Dużo tam u Was turystów?



Okrelenie dużo jest pojęciem względnym. Trudno mi powiedzieć, czy jest ich więcej w Gorcach na jednostkę powierzchni czy mniej. Przyjazd do danej miejscowoci zależy od tego co komu się podoba, jaki jest cel jego wizyty. Przypuszczam jednak, że Beskid Żywiecki zwłaszcza jego południowa częć jest mniej spenetrowana pod względem faunistycznym, florystycznym i mikologicznym niż Gorce.

Nie wiem co to jest taras na schody, ale uwazaj bo zolwie polykaja rozne niejadalne rzeczy ktorych moga nie wydalic i zdechnac.



U nas się tak mówi o kamieniach dodawanych do zaprawy.
Te kamienie o ostrych krawędziach (kolor biały i czarny) połykaj? już nasze żółwie od samego pocz?tku to jest kilka lat i jak do tej pory nic im nie ma, lepiej rosn? nam niż naszemu kuzynowi, który pocz?tkowo miał większe okazy od naszych (karmił ich nawet witaminami), a teraz wygl?daj? przy naszych jak niedorostki. Może także z powodu tego, że nasze maj? swobodę w pływaniu, a jego leż? na kamieniach bo ma mało wody w akwarium.

Tak, to jest rytual zalotow.



Czy to rzadkoć w akwariach domowych?

Planowane wyprawy

Jeśli nic nagle nie zwali mi się na głowę, to w przyszłym tygodniu, ruszam w Beskid Żywiecki, na małą wyrypke, Rycerka Kolonia-Wielka Racza-Wielka Rycerzowa-Muńcuł-Ujsoły



Między Muńcułem a Ujsołami było kiedyś genialne studenckie schronisko, takie bez prądu i bieżącej wody, prowadzone bodaj przez katowickie ZSP. Nocowałem tam na początku mojej przygody z górami, chyba w 1987 roku Ciekawe czy jeszcze istnieje, sprawdź jak będziesz w tamtym rejonie

odchudzanie: woda mineralna czy źródlana?

Krzysiu nie załamuj się z powodu "Żywca" (wody ), zieloną herbatę trzeba przecież na czymś ugotować, te z dużą ilością "zdrowotności" mają tu małe zastosowanie. Wytrąca się z nich fatalnie wyglądający biały osad. Poza tym Żywiec nie zmienia smaku herbaty .
Fakt tych wodorowęglanów to ma śladowe ilości .

Specyfikacja źródła:
Źródło Jan Kazimierz jest samowypływającym źródłem w połowie drogi na szczyt Pilsko (1557 m n.p.m.), który góruje na Żywiecczyźnie i jest drugim po Babiej Górze w całych Beskidach. Fakt, ze jest to źródło samowypływające oznacza, że proces wydobywania się wody z głębi ziemi jest całkowicie naturalny i nie ma w nim żadnej fizycznej ingerencji człowieka, jak w przypadku źródeł podziemnych czy głębinowych. Dzięki temu oraz dzięki nowoczesnej linii produkcyjnej VI generacji gwarantujemy Państwu wyśmienitą jakość wody, która oprócz tego, że świetnie nadaje się do gotowania, jest po prostu smaczna.
Woda posiada atest Państwowego Zakładu Higieny w Poznaniu.

Zawartość minerałów w wodzie Wielka Żywiecka ze źródła w Jan Kazimierz w Sopotni Wielkiej (mg/l):

Wapń 23,00
Magnez 9,65
Sód 3,00
Potas 1,00
Wodorowęglany 77,80
Ogólna mineralizacja: 137,34
http://www.naturasystem.com.pl/?gclid=CNWnl8jrj5QCFRK6ugod63VAgQ

Niebezpieczna żywność

Earven z tego co zdołałam przeczytać/artykuł jest dość obszerny i zawiera szereg danych a w wersji elektronicznej jest mniej czytelny / większość wód nie budzi zastrzeżeń z wyjątkiem Staropolanki 2000 w której wykryto najwyższą ilość radu 226 tj.0,616 Bq/l
w dalszej kolejności są
Dobrawa 0,089 ;
Kryniczanka 0,040 ;
Muszynianka Plus 0,039 ;
Cisowianka 0,029 ;
Ustronianka 0,028;
Jurajska 0,012 ;
a wody :Kinga Pienińska,Kropla Beskidu,Nałęczowianka,Źródło Tymbark, Żywiec Zdrój /z ujęcia w Jeleśni i Cięcinie/ miały radu 226 < 0,006.

Jeśli chodzi o zawartość uranu to była ona niższa we wszystkich wodach od limitu podawanego przez WHO ( 15 qg/l )
Najwięcej miała go Ustronianka 1,02 qg/l ;
Staropolanka 2000 0,60 ;
Dobrawa 0,48 ;
Muszynianka Plus 0,45 ;
Kinga Pienińska 0,18 ;
Kropla Beskidu 0,16 ;
Jurajska 0,12 ;
Kryniczanka 0,11 ;
Źródło Tymbark 0,06 ;
Cisowianka < 0,05 ;
Nałęczowianka < 0,05 i tyle samo Żywiec Zdrój /z ujęcia w Jeleśni i Cięcinie/.

coś o sobie:)

1. Sylwia
2. 16
3. Bieliny
4. Muzyką, www, książką
5. Jak ktoś ma brudne ręce... WRRR
6. McFly, Avril Lavigne, Good Charlotte, Simple Plan, FOB, The All American Rejects etc....
7. Not Alone <33 [I will Be, She Left Me, Bubble Wrap, No Worries, Something Else, No Love, Thx for the mmrs]
8. Woda niegazowana Kropla Beskidu & Żywiec Zdrój ;D ew. cola, sok jabłkowy
Naleśniki - bo umiem robić ;D
9. Polski & Anglik
10. Chemia, Fiza, Matma
11. Mam 3 strony www ;D

KSU - sprzęt

ja tez uwielbiam zielone orbit w drazetakch ( w duzych torebkach)
pierogi ruskie mmmmm...... pyahc i palce lizac, natomiast woda do picia to niegazowana zywiec zdroj albo kropla beskidu
herbata tylko z cytryna

CN9 a GPMapa 4

IMO nie ma to sensu, CNE, to mapa drogowa,


Też jestem tego zdania.

Z drugiej strony szczegółowość CNE 9.o jeżeli chodzi o tzw. "szutrówki" (analizowałem Beskid Żywiecki i nie mogę ochłonąć) jest na tyle powalająca, że zaczyna mi się ostro dymić
--------------------------------------

Piotr ! Zastanawiam się, czy mojego Topo_PL nie podzielić na dwa zestawy nieco inne niż te, które publikowałem do tej pory.

Otóż byłoby to tak:
- Topo_PL_100 compatybile with CNE 9.o z której wyciąłbym drogi/ścieżki etc. ale która obejmowałaby za to kolorowe szlaki PTTK /routable/, warstwice, zieleń, wodę, obrysy terenów zabudowanych oraz wszelkie turystyczne POI. Tę mapkę można byłoby wyświetlać na tle CNE 9.o (jeszcze nie próbowałem, ale sądzę że przy paramatetrze "Transparent=Y" powinno się udać)
- Topo_PL_Route /no routable/ - tu wrzuciłbym wycięte z Topo_PL_100 drogi/ścieżki etc. Byłby to podkład używany przez tych, którzy nie korzystają z produktów komercyjnych oraz do wykorzystania w tym terenie, gdzie moja Topo_100 jest jednak bardziej szczegółowa (np. Puszcza Notecka, Beskid Niski, Gorce).

Wczoraj ukończyłem kolejny arkusz Topo_PL_100 (Wojtek Zientara już dostał dane "mokrego" i "zieleni"), ale go nie publikowałem, bo dziś wieczorem chcę się pobawić i sprawdzić jak ewentualnie wyjdzie takie Topo_100 Transparent.

Jeżeli to się uda to chyba zdecyduję się na takie właśnie rozwiązanie.

Proszę o pomoc :( !!! Najlepiej to dietetyka...

Moim zdaniem wogóle się nie powinno pić kawy, ale niektorzy nawet na diecie nie dają rady wstać bez tego

Co do wody, to jak najbardziej trzeba dużo pić, najlepiej niegazowanej i bez dodatków smakowych. Około 2 litry dziennie. Warto zwrócić uwagę, żeby woda była mineralna (np. Nałęczowianka, Aqua minerale, Cisowianka), a nie źródlana (np. Zywiec zdrój, Kropla Beskidu), bo mineralna, jak sama nazwa wskazuje, zawiera więcej mierałów

Co do mleka to myślę, że można je pić, ale im chudsze tym lepsze Myślę, że takie 0,05% albo 1,5% możesz spokojnie pić.

Masterix, a co Ci chodzi z tym żeby nie jeśc kolacji? Moim zdaniem powinno się zjeść niewielką kolację na 2-3 godziny przed snem, żeby nie iść spać na głodnego. Gdzie wyczytałes ze nie wolno jeść kolacji?

Napoje

Maxi napisał(a): Daj to wypić jakiemuś kumplowi, a później zobacz co się stanie


Co?Napisz

Może lepiej nie. Dorośniesz , zmądrzejesz to zobaczysz jakie zło stoi za tym.

Osobiście lubie delektować sie szklanym tymbarkiem jabłko-mięta ale najbardziej to lubie ... wody mineralne :)

Polanicka jest najlepsza z gazowanych (po otwarciu szybko wypić trza) , a z niegaz. Kropla Beskidu i Żywiec Zdrój.

aha , z soków to lubie coś od babci soki z jagód , truskawek , mmm, rozkosz

Gdzie na zdjecia (Beskid Śląski/Mały/Żywiecki)

Witam, nie znam Beskid, chcialbym ze znajomymi wybrac sie na zdjecia w jakies malownicze rejony tak 2-3 dni, w okolice B-B, czyli Beskid Śląski/Mały/Żywiecki
+ jakis nocleg w tym miejscu, w normalnej cenie, wystarczy zeby czysto bylo i ciepla woda, zadnych bajerow typu TV itp nie musi byc :>
Z gory dzieki za "pomoc" .
Jeśli ma to znaczenie, to raczej ma być to "profesjonalna" fotografia, jak amatorka gdzie każdy plener jest dobry, żeby go sfocic .

Żródło w Żabnica Skałka

Witam, mam problem dotyczący żródła znajdującego sie w Beskidzie Żywieckim a dokładniej w gminie Węgierska Górka, wsi Żabnica. Znajduje się tam żródło które jest nadzorowane przez Regionalny Zakład Gospodarki Wodnej w Katowicach a dokładniej jest to punkt obserwacyjny Regionalnego Monitoringu Wód Podziemnych ale brak mi jakichkolwiek informacji na temat tej formy geomorfologicznej.Czy mógłby mi ktos pomóc?Potrzebuję to do pracy zaliczeniowej na studia.Z góry dziękuję

Wody mineralne

Witam!

Wstyd się przyznać, ale ostatni raz wodę "zdrojową" piłem prawie 10 lat temu w Krynicy, w domu zdrojowym w samym centrum. Smaku już nie pamiętam, a więc tu się nie popiszę jakąś oceną...

Natomiast często piję "kranówę", która u mnie leci z ujęcia jakieś 300m wyżej niż mój dom, a woda jest zdrowa i czysta. A i do tego niejednokrotnie napiję się solanki, której u nas dostatek. A że solanka do wód zdrojowych jest zaliczana, to jako taką mogą polecić! W Worku Raczańskim jest pełno studzienek na przysiółkach, które służą mieszkańcom tylko do celów zdrojowych, gdyż tam solanka płynie. Natomiast naszym okolicznym odpowiednikiem "Zubera" będą Śmierdzące potoki, w tym ten najbardziej znany w Soblówce. Osobiście nie lubię wody z tych strumyczków, ale wielu ludzi "kolekcjonuje" całe litry tych śmierdzących wód jako lekarstwa na wszelkiego rodzaju schorzenia lub dodatki o domowych metod leczenia...

A zaś co do wód butelkowanych, to ja lubię Kroplę Beskidu, Żywiec Zdrój i MultiVitę. Akurat każda z tych butelkowych wód służy mi do innych celów. Kropla Beskidu najlepsza jest na wysiłek, gdyż w przeciwieństwie do dwóch pozostałych w moim przypadku naprawdę gasi pragnienie. Żywiec Zdrój piję w domu lub w sytuacjach, gdy nie muszę gasić pragnienia po wysiłku, ponieważ ta woda powoduje u mnie wrażenie "suchego podniebienia" i im więcej jej piję, tym bardziej chce mi się pić... Natomiast w wypadku MultiVity to traktuję ją jako "rarytas", czyli piję ją rzadko, ale najczęściej ze smakiem, lecz w wypadku wysiłku jakoś mi się nie sprawdza....

Dzienniczek Meeeg - małymi kroczkami do wielkiego sukcesu;)

OK, już wysyłam.

Żywiec, z tego, co pamiętam, jest OK.

Kropli Beskidu nie piłam, więc nie wiem.

Woda niskosodowa to taka, która zawiera od 5 do 10 mg sodu na litr.

Na pewno jest dobra Vitalinea, Dobrawa i Kinga

Musisz po prostu czytać skład chemiczny wody, którą kupujesz, na każdej powinna być podana zawartość Na

Gdzie to jest?

Góra Żar w Porąbce?



Dodam wiec ze jest to czesc elektrowni szczytowo-pompowej na gorze Zar w Beskidzie Zywieckim. To co widac na zdjeciu to sztuczne jezioro, powstale dzieki ludzkiej rece tuz pod szczytem. Napelnia sie go woda z jeziora Miedzybrodzkiego w momencie gdy prad kosztuje najmniej (tzn chyba w nocy ), nastepnie spuszcza sie te wode w momencie gdy potrzeba pradu w regionie tego wymaga.

Sam obiekt wzbogacil sie ostatnio o super kolejke ktora mozna tam wyjechac, o sztuczny tor pseudo bobslejowy i jest tez centrum paralotnictwa. Widok stamtad jest zachwycajacy

Woda Zabiła Biegacza w Londynie

Tak właśnie. Dawali pewnie jakiegoś szczocha do picia i się tak skończyło. Najlepsze są wody średniozmineralizowane dla sportowców - Kinga Pienińska jest bardzo dobra, wody typu Żywiec czy Kropla Beskidu to jest złe rozwiązanie dla osób czynnych fizycznie.
Izotoniki to bdb rozwiązanie, przy nich nie grożą żadne objawy hypoX.

Z kranu woda zdrowia doda.

Ostatnio w ŚWIAT KONSUMENTA wyczytałem że większość wody butelkowej to jedna wielka ściema. Pomijam przypadek gdzie przedsiębiorca z inicjatywą po prostu walił do butelek wodę z kranu. W tym przypadku kiepską. Z testu wynika że dla biegaczy jedyna godna uwagi jest woda MUSZYNIANKA. Słynna woda Żywiec Zdrój to wielka ściema. Aby pokryć Twoje zapotrzzebowanie na Magnez musiał byś wypić odpowiednio: Żywiec Zdrój-51l, 15,5l Kropli Beskidu i tylko 2,5l Muszynianki. Podobnie sprawa ma się z zapotrzebowaniem na wapń. Podaje litraż do wypić poszczególnych wód: Żywiec Zdrówj-21l, Kropla Beskidu- 21l, Nałęczowianka-9l, Muszynianka-5l. Są też wody lecznicze ale tych nie należy pić dobrowolnie bez zaleceń lekarza. Co ciekawe, badania wykazały że w naszych kranach często płynie woda lepsza od tej butelkowanej. Szczególne uznanie znalazła woda z ujęć w Łodzi która czerpie wodę ze źródeł/studni głębinowych. Nie zła co może kogoś dziwić jest woda w ujęciach dostarczających wodę warszawiakom. Pamiętajmy też że pomiar prowadzony jest w stacjach ujęć a nie w mieszkaniach. Jeżeli ta woda leci przez zardzewiałe rury to może być inaczej.

Co o tym sądzicie? (woda mineralna)

Hej!
Dołożę jeszcze jeden link o wodach, pt.: Arystokracja wśród wód.

Co w nim ciekawego?
1. Potwierdza wysokie notowania Muszynianki.
2. Uświadomił mi, ze Żywiec Zdrój, Kropla Beskidu (i inne), to nie wody mineralne, tylko źródlane

Ponadto piszą, że:
"W tym roku przeciętny Polak wypije ponad 50 l wody, z butelek".

Jak dla mnie to norma raczej miesięczna, a nie roczna

Nareszcie mogę odwdzięczyć sie Polakom, którzy wypijają za mnie statystyczne litry spirytusu - wypijając za nich satystyczne litry wody

Pozdrawiam!

FBI - Nieformalna Grupa Falenicko-Józefowska

Czy pokonujesz syfony?



Jeśli ktoś wcześniej wybierze z nich wodę wiadrem Nie jestem nurkiem jaskiniowym. To podobno najniebezpieczniejsze hobby świata. Kiedy jeszcze miałem czas na włóczenie się po jaskiniach, wolałem kominy i studnie, oraz zaciski oczywiście.
A teraz jadę odpocząć w Twoje strony, czyli Beskid Żywiecki. Miłego biegania wszystkim!

FBI - Nieformalna Grupa Falenicko-Józefowska

rac napisał(a): Czy pokonujesz syfony?



Jeśli ktoś wcześniej wybierze z nich wodę wiadrem Nie jestem nurkiem jaskiniowym. To podobno najniebezpieczniejsze hobby świata. Kiedy jeszcze miałem czas na włóczenie się po jaskiniach, wolałem kominy i studnie, oraz zaciski oczywiście.
A teraz jadę odpocząć w Twoje strony, czyli Beskid Żywiecki. Miłego biegania wszystkim!

Zatem uprawiasz wspinaczkę jaskiniową? Jakie trudności pokonujesz? VI.5?

Beskid Żywiecki? Wkraczasz na mój ulubiony teren...tyle że ja obieram kurs przeciwny, na Warszawę

KB Droga

Co słychać u stołecznych Drogowców?

Ja co prawda w weekend miałem 3 różne konkurencje,ale osiągi skromne.
W piątek 40' pływania w jez.Żywieckim (woda ciepła) z imponującą panoramą Beskidów od Pilska po Skrzyczne
W sobotę 4km na rowerze w Kończycach.
Wczoraj 5.6km biegu na 3Lipkach. By oszukać upał wyszedłem jak się ściemniało. Zyskałem dzięki temu ładny widok z góry na rozświetlone Bielsko.

Jak przymiarki do Biegu Powstania Warszawskiego? 7 lat temu zadebiutowałem w tej imprezie na AWF-ie - najbardziej podobały mi się płonące znicze na trasie...

góry

Dylu zadziwiasz mnie znajomością topografii Beskidu Śląskiego i Żywieckiego Tak to już jest z Głuchaczkami, że jest tam więcej fauny, szczególnie tej kąśliwej niż flory. Na zachętę dodam, że podczas rozbijania bazy zrobiono nowy prysznic z gorącą wodą. Więc nic tylko jechać No i od tego roku tuż przy bazie jest turystyczno-rowerowo-narciarskie przejście graniczne

Treningi niedzielne

Jeszcze są inne rewelacyjne podjazdy, w Beskidzie Śląskim:
1. na szosie:
- przełęcz salmopolska (od Wisły dłuższy podjazd, ok 5 km, ze Szczyrku 4 km)
- wjazd ze Szczyrku do kościółka w stronę Klimczoka (przed Szczyrkiem Biła skręcamy na prawo, podjazd stromy jak cholera , ok 3km, ma chyba ok 15, momentami nawet 20%
- wjazd na równicę z Ustronia, ok 5 km
- przełęcz Kubalonka z Wisły Czarne (2km, stromy ), oraz inny - z Wisły Kopydło, 3 km)
- z Istebnej do Koniakowa na Ochodzitą, albo z Milówki

2. w terenie, po górskich szlakach są lepsze (mtb ), są strome
- każde podjazdy na Klimczok (z Bielska, Szczyrku, Bystrej), wjeżdza się ok 20-30 min
- Skrzyczne, ze Szczyrku 6 km, lub z Węgierskiej Górki (Cięcina - woda mineralna "żywiec" stąd pochodzi , podjazd ma 10 km!!!! i wjeżdzam równą godzinę!!!!

Jest jeszcze masa innych podjazdów w terenie - trzeba tam pojechać z mapą i potrenować po Beskidach,

Pozdrawiam, Marcin

kuchnia górala (bogoce ze skwarkami i prażuchy)

Bogoce ze skwarkami
(potrawa regionalna Beskidu żywieckiego)
Coś na ząb. Może być na podwieczorek lub kolację.
Składniki:
Pół kilo mąki, 30 deko skwarków, 4 deko drożdży, dwa jajka, sól, pieprz, kminek, majeranek, 1 cebula, mleko - około szklanki (ile zabierze mąka). Łyżeczka cukru,

Wykonanie:
Drożdże rozetrzeć z cukrem i mlekiem, wlać do miski z mąką, dodać zimne skwarki - lekko podsmażone (najlepsze ze sadełka, bilu) i cebulkę przesmażoną, jajka rozbełtać z solą, pieprzem i majerankiem - wlać do miski.
Wymieszać dobrze, jeśli za rzadkie - dodać mąki i wyrobić.
Po wyrobieniu od razu przełożyć na stolnicę i wywałkować na grubość palca.
Wykrawać szklanką małe placuszki i układać na wysmarowanej blaszce. Zostawić w cieple do wyrośnięcia.
Przed włożeniem do pieca, posmarować rozmąconym jajkiem i posypać kminkiem.

Piec w dobrze nagrzanym piekarniku do 25 minut.

Przepis na prażuchy;
1 kg mąki pszennej razowej prażymy w garnku żeliwnym, emaliowanym, o grubym dnie. Mieszamy warzechą drewnianą. Mąka musi być świetnie wyprażona, nie przypalona. Prażoną mąkę zalewamy wrzątkiem wody osolonej. Mieszamy do połączenia się mąki z wodą. Podajemy na gorąco z kwaśnym mlekiem, śmietaną, z masłem, ze słoniną itp.
Smacznego!

ZASADY UDZIELANIA PIERWSZEJ POMOCY

ginger, prawda, prawda Ale co poradzic jak sie ma slabosc do takich paskudztw ... Co ciekawe sa wody mineralne (o zupelnie neutralnym smaku np. Zywiec, czy Kropla Beskidu), ktorych nie moge przelknac ... Moje kubki smakowe odczytuja je jako malo delikatne i takie jakies twarde w przelykaniu

ZASADY UDZIELANIA PIERWSZEJ POMOCY

Co ciekawe sa wody mineralne (o zupelnie neutralnym smaku np. Zywiec, czy Kropla Beskidu), ktorych nie moge przelknac ... Moje kubki smakowe odczytuja je jako malo delikatne i takie jakies twarde w przelykaniu


Wind - może dlatego, że to wody źródlane a nie mineralne?
Woda do picia teoretycznie nie powinna mieć ani zapach, ani smaku, ale ja również "wyróżniam" wody, których nie mogę przełknąć.

bosowi dziękuję za pyszną kawkę

Flaire - ja bym wybrała sama przychodnię i potem w tej przychodni spytała, jak mogą opiekować się Twoją Babcią. Czy możliwe są dojazdy - nawet z oddalonej placówki. Reakcja personelu na takie konkretne pytania też będzie znacząca.
Czasami jednak trzeba będzie dojechać i wtedy odległość ma spore znaczenie. Nie znam Warszawy, ale krążą po Polsce przerażające opowieści o obstrukcji komunikacyjnej miasta w godzinach szczytu.

Zygmuntówka

Witam, ostatnio byłem na kilkudniowej wyprawie w Biskidzie żywieckim i niestety musze napisac parę słów o Stacji Turystycznej Zygmuntówka. No więc po kolei...
Jakies dwa tygodnie wcześniej chciałem zarezerwować noclegi no i zadzwoniłem... A że wypadło na nocleg w niedziele wiec Pan powiadomił mnie, że mamy przyjsc nie wczesniej niż o 18tej bo on musi do Kosciola... To jeszcze rozumialem...
No i przyszedł czas na nocleg ...pojawiliśmy sie o 17.45 przed Zygmuntówką... a tam zaryglowane, nikogo nie bylo... Oprocz nas czekało juz tam troche turystów... No i czekaliśmy tak do 19.30... wreszcie Pan przyjechał... I co sie okazało? Nie pamietał , ze ktos mial przyjsc na nocleg I co dalej...Mielismy sie wyniesc nastepnego dnia do godziny najpozniej 9tej, mielismy nie smiecic bo on juz ma posprzatane na jakąś grupe oazową.. Oczywiscie cieplej wody tez nie dostalismy bo przeciez nie bedzie palil dla tylko paru osob... Bylo zimno jakby byla co najmniej jesien... w pokoju nawet teefon wysiadl z zimna...
Juz teraz wiem, ze trzeba to miejsce omijac. Niby ladne miejsce, ale naprawde nikomu nie polecam... Sam gospodarz powiedzial, ze jemu turysci nie są potrzebni, ze on woli spokoj i cisze... No ale na rekolekcje oazowe czekal...
Wiec tylko przestrzegam wszystkich ktorzy planuja tam pobyt. Staralem sie byc obiektywny, wszystko napisalem tylko po to aby podzielic sie tym z innymi zapalencami wypraw w Beskid Zywiecki.

WAKACJE Z BULKIEM

Serek do tej pory byl ze mna na pare razy na wyjazdach w naszym krotkim poltorarocznym wspolnym zyciu. Wiekszosc byly to jednodniowe wypady to nad jezioro to w inne ciekawe miejsca.
Do dluzszych wyjazdow moge zaliczyc wyjazd w czerwcu2006 do Ustronia - Serek byl zauroczony gorami i niezmordowanie wedrowal po szlakach.
Drugi wyjazd we wrzesniu 2006 na wies - tu wspomnienia dla Serka sa mniej ciekawe - dostal poteznej alergii od traw i lak po ktorych biegal. Do domu wrocil z brzychem w pecherzach i chrostach (zdjecia z tej wyprawy do obejrzenia w galerii Serkowej)
W piatek jedziemy z Serkiem po raz kolejny w gory do Milowki na 4 dni - zaraz po powrocie obiecuje wrzucic fotki Miejsce gdzie jade to (wklejam opis autora ogloszenia) "Beskid Żywiecki. Położona na terenie Żywieckiego Parku Krajobrazowego w lesie. Pełna ekologia, własne ujęcie wody pitnej, spokój, cisza, szlaki turystyczne.
Wokół piękne widoki i szczyty okolicznych gór. Dom znajduje się w połowie góry Prusów ( 1010 m). Mieszkamy bez sąsiectwa
Do rzeki Soły, sklepów, PKP od domu jest ok. 3 km., Dlatego też naszą ofertę polecamy ludziom aktywnym takim, którzy lubią wędrować po górach[...] Można przyjechać ze swoim pupilem czy to pies czy to koń."

No i w sierpniu / wrzesniu szykuje sie jeszcze jeden wypadzik - termin i cel jeszcze blizej nie znany.

Supernowa Knajpa Pogodowa


No tak, dla dzieci, które jeszcze nie poznały twardości życia, śnieżek to radość

Ja uważam, że w sumie taki śnieg, to powinien padać, tyle tylko, że powinien mieć określone miejsca na to padanie. Tak więc przede wszystkim powinien padać w górach, no bo przecież sami mieszkańcy gór na niego czekają, jak na błogosławieństwo, a kiedy go nie ma, ogłaszają stan klęski żywiołowej, jak to miało miejsce w tym roku zdaje się gdzieś w Beskidzie Żywieckim (czy aby nie w samym Żywcu?). Tak więc śnieg powinien padać w górach, a miłośnicy tegoż śniegu powinni za swoją miłością jeździć w owe zaśnieżone góry. Także dzieci na ferie. Natomiast jeśli o miasta idzie, to taki śnieg powinien trzymać się od nich z daleka. Jedyne ustępstwo, jakie mogę dopuścić, to to, że w każdym mieście wyznaczy się parę miejsc, gdzie ewentualnie jakaś śnieżna chmura może pozbyć się nieco swojego balastu, i w te właśnie miejsca rodzice będą mogli przyprowadzić swoje nieznające jeszcze tudów życia pociechy, żeby się w tym czarcim złocie nieco wyszalały. Czarcim złocie, bo śnieg, tak, jak złoto diabła, na pozór wygląda pięknie, ale w obu przypadkach czar szybko znika i złoto diabła zamienia się w piach, a ten piękny, bielutki śnieg w brudną wodę, odsłaniając na dodatek całe tony odpadów i innych świństw, które w sobie magazynował. Ot i tyle.

Radioaktywna woda mineralna

Większość wód mineralnych zawiera rad 226, rad 228 i uran. Jednak w niektórych z nich, stężenie promieniotwórczych pierwiastków jest tak wysokie, że przy systematycznym piciu może wywoływać nowotwory, np. głowy lub kości, a także prowadzić do degeneracji tkanek szkieletowych - podaje miesięcznik "Świat konsumenta".



Tutaj reszta artykułu: http://wiadomosci.o2.pl/?s=257&t=506471
Ciekawe jak w badaniach wypada Żywiec, Kropla Beskidu...
Swoją drogą... Jak można było do czegoś takiego dopuścić?

Czarny Dunajec - Waksmund

Trochę się zapędziłem-fakt. To efekt ostatnich "niesnasek"z góralami(chodzi mi o tych spod Tater)
Mój wczorajszy post podparty był kilkoma kufelkami więc brzmiał nieco tendencyjnie.
Jestem Lachem z Nowego Sącza więc sam rozumiesz(jednak w 1/4 góralem spod samiuskich tater) Znam wielu,naprawde wielu świetnych wspaniałych Górali.Mój dziadek Tadeusz Giewont-Szczecina kochał góry i Górali chyba bardziej niż swoją rodzinę..
Ja jednak otatnimi czasy mam szczęscie do zatargów z góralami.Jak nie na rybach to na weselu albo w interesach.

Dla świętego spokoju proponuje nie ciągnąć tego tematu .

Kocham góry,kocham beskidy,Tatry,Podhale,Bieszczady.Nikt mnie stąd nie wyrwie.Urodziłem się w górach i w górach pewnie skończę.

Beskid Żywiecki jest bardzo podobny do Beskidu Sądeckiego.I ludzie są podobni.Więc pozdrawiam cię i mam nadziejke na niechybne spotkanie nad wodą. HEY

Ile razy?

Jeśli chodzi o 2006 rok to dodam jeszcze:
1. Wyjazd narciarski do Siennej - luty/marzec 2006; organizator Agatka Świtalska
2. Leniwiec Żywiec - czeriwec 2006; organizator Magdalena Wronka
3. Głodówka, Tatry - wrzesień 2006; organizator Przemysław Cienciała i Michał Winnowicz
4. Rajd Wszystkich Świętych, Bieszczady - listopad 2006; organizator Karolina Jarząbek
5. Beskid Sądecki, rajd listopadowy - organizator Agatka Sierpowska
6. Sylwester w Kletnie - organizator Magdalena Wronka

Rok 2007 to:
1. Wyjazd narciarski - Pienieny, Kluszkowce, luty 2007, organizator Agatka Świtalska
2. III RE, marzec 2007, Gorce, organizator Magdalena Wronka
3. Wyjazd ala "But w wodzie" Rudawy Janowickie, wkiecień 2007, organizator Iza Wolniewicz
4. Majówka w Beskidzie Niskim, maj 2007, organizator Iza Wolniewicz

I jeszcze mój pierwszy pamiętny rajd z sekcja, który odbył się 20-22 lutego 2004 roku w Góry Kamienne/ Wałbrzyskie; organizator Waldek Pruss

V Rajd Ekonomisty

I tak Beskid Żywiecki zadudnił echem pieśni… „Szła pchła koło wody, pchła pchłę pła do wody…”


Podaję pełny tekst tej pieśni Kto jej nie słyszał w wykonaniu Mikołaja, niech żałuje :

"Szła pchła koło wody,
Pchła pchłę pchła do wody,
Tamta pchła płakała
Że ją pchła wepchała"
i jeszcze raz ...

Małgoś, świetna relacja

buty do wędrówek

Zosia na wiosnę zapłaciła za swoje (dziecięce) ok 320zł


Dokladnie to 311zl razem z impregnatem.Moje buty to Zamberlan,podeszwa Vibram,na gorze gore-tex i maja ogumiony czubek.Typ caloroczny,czyli z materialowymi wstawkami.Jak narazie jestem zadowolona.Na tegorocznym "Bucie w wodzie"(marzec Beskid Zywiecki,w sniegu po pas)spisywaly sie dobrze.Jesli podpadamy pod rozmiar Kopciuszka,np.36 ,to warto szukac w dziale dzieciecym.Pozdrowionka!

Kolejka XXV

Soła Rajcza - Zapora Wapienica 3:3(2:0).Bramki dla naszego zespołu strzelili:Maciążka Mateusz , Tokarczyk Maciej,Jakowenko Marcin.Mecz odbył się na"boisku" w Ujsołach .Trudno było nazwac pole "boiskiem" o wymiarach 70X40 i zalane wodą.Na uwagę zasługują jeszcze dwa fakty: debiut w bramce trampkarza "Maksia" Majdaka i grę dwóch bramkarzy w polu Michała Surmy i Mateusza Dąbrowskiego.Dziękuję im za to w szczególny sposób.Natomiast wszyscy mamy pytanie :gdzie byli pozostali zawodnicy ..?Proszę zadać sobie to pytanie...Ci którzy tam nie byli..
Pozostałe wyniki:
KS Kuźnia Ustroń - LKS Pogórze 8:0
LKS Drzewiarz Jasienica - TS Koszarawa Żywiec - 1:5
KS Włókniarz B-B - TS Mieszko-Piast Cieszyn - ?
LKS Orzeł Kozy - KS Beskid Skoczów - 3:0 w.o.
TS Podbeskidzie B-B - LKS Pasjonat Dankowice - 4:1
TS Czarni-Góral Żywiec - BKS B-B Bielsko -0:1
LKS Soła Rajcza - LKS Zapora Wapienica - 3:3

zdrowa dieta

ja tez lubię wode lekko schłodzoną i zawsze pije duzo naraz
nawet jak mam herbate czy kawe to wypijam praktycznie za jednym razem, nie jednymduszkiem, ale dosłownie w max 3minuty

herbate lubie gorącą

a wode tylko i wyłącznie zywiec niegazowaną, inne mi nie smakują mimo że to woda tez
czasem na siłce pije krople beskidu, ale to juz naprawde jak zapomne butelki z domu,
i pije ją jak wlasne cialo

pytanie do starych wyjadaczy

najlepsza H2O do whisky to ta, którą whisky ma już w sobie!
o ile pamiętam, nieźle spisywała się też woda Żywiec Zdrój, Kropla Beskidu, Górski Kryształ (o ile nie pokręciłem nazwy?), Primavera, Dobrawa niskosodowa...
...a w swoim czasie nie pogardziło się nawet "Darem Natury" z dystrybutora

wielka pieniawa

Ale pieniawa jest wodą leczniczą, natomiast Zywiec, Beskid, Vita i inne to zwykłe wody źródlane. Owszem, smaczne ale nie maja dzialania wspomagajacego jelita.
Dzięki Gosi mam teraz Pieniawę kupowaną w Tesco w 5 - ciolitrowych opakowaniacvh. Fajne, z kranikiem, tylko co nieco za duże do mojej lodówki.

Beskid Mały...?

Ja byłem w Małym dwa dni ok. 15 grudnia. Trasa z Andrychowa przez Goncacrz na Groń JPII i jeszcze panoramka z Leskowaca (świetny zachód słońca). Nocleg w schr. PTTK "Leskowiec" pod Groniem JPII. Trasa z Andrychowa do podejscia pod Goncarz przetarta i generalnie spoko. Podejście na Goncarz nieprzetarte, dość długie i cięzkie. Z Goncarza spod krzyże dość rozległy i ciekawy widok. Dalej na Groń i Leskowiec droga jest już łatwa. Schronisko dość klimatyczne i zadbane. Można polecić. Problemem jest brak wody w ciągu dnia (słabe źródło) i brak pryszniców, przynajmniej przy większej ilości turystów. Z Leskowca przy dobrej pogodzie widoczność rzeczywiście niesamowita (choć dzisiejszej z Ćwilinia nie może się równaż). Widać Beskidy: Mały, Śląski, Żywiecki, Makowski, Wyspowy, Gorce oraz Tatry (Krywać wystaje zza Krowiarek). Szczególnie okazale wygląda masyw Babiej Góry. Dalej poszliśmy w stronę Łamanej Skały, zeszliśmy do Groty Komonieckiego (trzeba znać drogę, inaczej trudno trafić, bo jest to jednak daleko), powrót do szlaku i zejście do Koconia. Stąd autobusem do Suchej i pociągiem do Krakowa.
Szlaki: Andr-Leskowiec: zielony; Leskowiec-Łamana Skała (ok. 400m przed szczytem do rozwidlenia): czerwony; rozwidlenie pod Łamaną-Kocoń: niebieski.
Trasa dwudniowa, ale spokojna, bardzo widokowa i przyjemna. Oczywiście w zimie wymaga pewnego choć elementarnego doświadczenia beskidzkiego.
Pracuję nad relacją, więc pewnie niedługo ukaże się w GPI z kilkoma zdjęciami.

Beskidy..długa wyprawa..prosze o rady

co do gór..będzie to beskid śląski i żywiecki ... tak myślałem żeby namioty rozbijać gdzieś u kodoś na jakieś polance korzystając z czyjeś gościnności...co do śpiworków i ubrań powinny być ok...apteczka,buty dobre skarpety,karimata,namiocik oczywiście,woda i jedzonko,śpiworki coś na "lepszą" pogodę no i mapa..hmmm..coś jeszcze?czy w beskidzie śląskim są jakieś bazy namiotowe?gdzie dorwać liste..przeglądałem jakieś ale nic takiego niewidziałem..to chyba narazie tyle pytanek...jeśli o czymś zapomniałem piszcie...i strasznie dziękuje za rady..mam nadzieję że będzie fajna zabawa:))

bacówki :)))

bacowka na lachow groniu (beskid zywiecki)

lezy przy zoltym szlaku z koszarawy na jalowiec. Sprzed samej bacowki lub z najblizszej okolicy przefajne widoki na babia, pilsko i jalowiec.

kategoria wg. mnie de lux + podloga drewniana, palenisko, szczelny dach, laweczki przy miejscu na ognisko, woda blisko, w srodku laweczki, kumpela nawet kiedys znalazla w srodku 20 zl )))

Pod namiot na dziko

Do tego wszystkiego co już napisali poprzednicy ja jeszcze dołożę, że zawsze się można rozbić na gruntach prywatnych za zgodą gospodarza (czasem za dosłownie symboliczną opłatę, czasem za darmo).

Są też w Beskidach urządzone specjalne leśne pola namiotowe - darmowe, z ujęciem wody i drewnianą wygódką. Tam się można rozbijać całkiem legalnie, bo po to one są zbudowane.

Nie ma ich dużo ale w całych Beskidach jest ich kilkanaście, z lokalizacji pamiętam w tej chwili dolinę Leśnej w Beskidzie Śląskim, Soblówkę w Beskidzie Żywieckim i Stasianie w Beskidzie Niskim.

Latem istnieją studenckie bazy namiotowe w odległości około 1 dzień drogi jedna od drugiej, gdzie można przenocować we własnym namiocie w cenie 3-4 zł i korzystać z urządzeń bazy (możliwość gotowania, kąpiel itd.).

Spis studenckich baz namiotowych jest na stronie www.e-gory.pl

Pozdrowienia

Basia

Woda mineralna

kochane!!!!!!!

Widac musze Was tu uświadomić!
Piszecie tu niektóre o WODACH ŻRÓDLANYCH (kropla beskidu, zywiec, mama i ja) a to co innego niz woda mineralna.

w skócie: woda źródlana nie jest "zdrowa" i pełna mikroelementów jk WODA MINERALNA.
Owszem , xródlana jest polecana dla dzieci i matek w ciąży- kiedy to u maluszków dopiero stablizuje sie gospodarka wodno- mnieralna organizmu i bardziej wskazane są wody źródlane.

ale dla nas, "normalnych" ludzi to lepsza i zdrowsza jest WODA MINERALNA.

Woda źródlana WYPŁUKUJE WŁASNIE ZWIĄZKI MINERALNE Z ORGANIZMU (większość), a te, które zawira sa w śladowych ilościach.

aha! Po źródlaenj chce się pić jeszce bardziej, wcale nie gasi pargnienia i generalnie nie jest dobra np. do picia podczas wysiłku fizycznego czy np. w górach; a te wszystkie rekalmy to bzdury podają.

Zarz coś znajdę na ten temat to Wam wkleję.

[ Dodano: 2008-04-07, 19:24 ]

Jeden ze sposobów znacznego zwiększenia bioróżnorodnoci

W Beskidzie Żywieckim wędruj?c po lasach można napotkać wiele cieków wodnych. Znaczna ich częć stanowiłaby potencjalne miejsce rozrodu dla wielu gatunków płazów. Szczególnie chodzi mi o cieki o niedużym nachyleniu, w których cały rok płynie woda o niewielkim przepływie nawet podczas nawalnych deszczów, dzięki czemu nie ulegałyby one zniszczeniu i zamuleniu. W tego typu ciekach wystarczy wybrać ziemię, przez co utworzy się oczko wodne.



A może zamiast korygowania istniej?cych cieków wodnych warto by utworzyć małe oczka wodne Lepiej zostawić te naturalne cieki, a dla zwiększenie bioróżnorodnoci wykonać kilka płytkich zagłębień. Zwłaszcza że duża częć płazów woli wieżopowstałe niewielkie i płytkie zbiorniki.

Produkty z najniższej półki

biniu napisał(a): wiem wiem, np. taki żywiec zdrój, albo kropla beskidu to syf.... ale już woda z lewiatanu to chyba prosto z kranu lali.....

Ja myślę że różnica ceny to prostu absolutny brak promocji, oraz gorsze opakowanie, a woda też pewnie jest gorszej jakości niż wymienione przez Ciebie, ale mimo wszystko musi być uzdatniona i dopuszczona do spożycia, więc podejrzewam, że i tak jest o wiele lepsza niż ta, która leci z kranu w Krakowie

stok na wyjazd firmowy

Jako Ślązak (choć nieortodoksyjny, bo ... zresztą, nie ważne ) powinienem polecać Beskid Śląski lub Żywiecki. Niestety, zbyt dużo nieudanych wyjazdów zaliczyłem w tym regionie. Szczyrk zdecydowanie odradzam. Zaglądam tam co jakiś czas, za każdym razem wiedziony nadzieją, że już się tam czegoś nauczyli. I prawie zawsze okazuje się, że się nie nauczyli.

Ratrakowi z rana piją wódę zakupioną za sprzedaną po boku ropę, rozpisaną na nieodbyte nocne jazdy. Czyli trasy zjazdowe i pod wyciągami są niezrobione. W kasie jest tylko jednen dobry kierunek -- wzrostu cen. Parkingowi kasują ile wlezie, "orczykowi" są niegrzeczni, wyciągowi nie patrzą na trasę i zwykle nie zauważają sytuacji, kiedy trzeba ze względów bezpieczeństwa wyciąg wyłączyć. Bary i budki z jedzeniem i piciem klasy wczesny gierek, z takąż ofertą a cenami jak ze sklepu komercyjnego.

Odrobinę lepiej jest w Korbielowie. Ale tylko odrobinę. Również tam ratrak jest maszyną do wożenia gorzoły na górę po uprzenim spuszczeniu paliwa do baku samochodu jeżdzącego na ropę. Tutaj nawet GOPR'owcy się nie interesują stanem tras. NIe jeden raz próbowaliśmy interweniować u GOPR'owców by wymusili wyjście ratraków na trasy. Ani razu się nie udało. Ciekawe dlaczego.

Podsumowując -- Szczyrk nie, KOrbielów raczej nie. Co zostaje? Wisła, ale tu mały wybór ciekawych stoków, Ustroń podobnie. Pewnie, że jest np. Soszów, Poniwiec, Cienków. Ale czy takie miejsce można polecić na tego typu wyjazd? Ja bym się nie odważył. Zatem jednak sugeruję skorystać z oferty MałopolSki.

Nature na Crispy?

Ta woda mineralna zawsze mi się jakaś lipna wydawała (że kranówę leją, żeby zaoszczędzić). Moim zawsze dawałam przegotowaną czy to Żywiec Zdrój, czy Kropla Beskidu, czy też jakże cudowna wrocławska kranówka.

wydaje mi się , z połowę ludzi na naszym forum można określić jednym słowem----nałogowcy


Może zorganizujemy sobie jakąś grupę wsparcia, co?

Dużo jest o pokarmach a co z PICIEM:) ! ! ?

oooo!! fajnie bo ja tez daje moim swinkom wode zrodlana z tych samych powodow co seledynek:) ja kupuje zywiec zdroj ale zerkne czym w skladzie rozni sie kropla beskidu. Dzieki za rade z tymi naparami napewno sprobuje!! dzieki tez za linki w sumie sa te preparaty u mnie w sklepie wiec wczytam sie w sklad i moze wyprobuje-jak cos to dam znac. A co do napoju z vitakraftu to wyprobowalam go i swince bardzo smakowal, niby duzo dobrych rzeczy tam jest ale jest tez niestety chemia (jakis barwnik):/ wiec juz wiecej nie kupie!!

Sosnowiec i Zagłębie dzielnicą Katowic?

no ale tutaj akurat hasło jest poprawne - woda pochodzi z beskidu i jest sprzedawana na slasku przynajmniej taka jest grupa docelowa klientów- zreszta beskid nazywa sie slasko zywiecki

oczywiscie robi sie mniej smiesznie kiedy bilbordy z takimi napisami sa w sosnowcu

Co ci się kojarzy :)

Woda była 2 posty wyżej... Czytasz forum wogole...

Kropla Beskidu--->Zywiec Zdrój

Jeden ze sposobów znacznego zwiększenia bioróżnorodności

Ujmę to literacko

Sahara w Beskidzie Żywieckim co roku będzie, nawet gdy klęska śniegu co roku będzie, bo LP nie buduje oczek wodnych i budować nie będzie, bo oszczędności na tym na czym nie trzeba wszędzie. Sadzenia w pustynną ziemię już powoli dobiegają końca, a to co przeżyje to nadmierna ilość zwierzyny płowej dobije do końca. Szlaki zrywkowe warstwy wodonośne poprzecinały i tak nam wody pouciekały. Korniki znowu raj mają, bo korzenie świerków dostępu do wody nie mają. Lasy w coraz większym stopniu będą zagrożone pożarami, bo nikt sobie nie poradzi z wielkimi młodnikami. Lada moment świerk wyginie i smutno będzie się żyć w tej Beskidzkiej Krainie.

Soła posiada jedne z największych w Europie wahania stanu wód. Mierzone w rejonie Tresnej mieszczą się w granicach od 1m3/s w okresie suszy do 1382 m3/s w okresie powodzi (1958 rok), przy średnim rocznym przepływie 18,8 m3/s. Nic więc dziwnego, że Soła była często przyczyną największych powodzi.

I tu warto zadać pytanie dlaczego i co można zrobić, żeby zatrzymać jak najwiekszą ilość wody, bo monokultury giną w zastraszającym tempie.

Źródło:
http://www.mateo.lo-zywie...sola/index.html
http://www.forum.lasypols...opic.php?t=8704

Gdzieś czytałem (czeskie badania), że spływ powierzchniowy w monokulturze świerkowej podczas nawalnych deszczów jest dziesięciokrotnie większy niż w lesie liściastym.

Aż strach pomyśleć, jak przyjdą deszcze z 1958 r., gdy nie było problemu z zamieraniem lasu i tak zerodowanych powierzchni leśnych szlakami zrywkowymi . W pobliżu coraz gęściej zamieszkałych koryt rzecznych będzie wtedy płacz i zgrzytanie zębów

Galerie Górskie

Witam

Zapraszam na www.wyprawy-gorskie.abc.pl

Znaleźć tu można glaerie z moich wypraw górskich, która rośnie w oczach.

Poniżej lista tych wypraw :

TATRY POLSKIE [10-14.11.2004r.]

Główne punkty to GIEWONT, KOPA KONDRACKA, KASPROWY WIERCH,

Schr. Murowaniec, KARB, KOŚCIELEC, PRZEŁĘCZ KRZYŻNE, Schr. w D.P.S.P.

GORCE [06-07.11.2004r.]

Główne punkty to Turbacz, Schr. PTTK Turbacz.

GÓRY STOŁOWE [15-18.10.2004r.]

Główne punkty to Karłów, Pasterka, Skalne Grzyby, Białe Skały, Szczekiniec Wielki, Błędne Skały.

Po drodze: Kudowa Zdrój - Kaplica Czaszek, Pijalnia wód; Kłodzko - Twierdza Kłodzka

BESKID ŻYWIECKI [25-26.09.2004r.]

Główne punkty to Korbielów, Hala Miziowa, Pilsko, Palenica, Trzy Kopce, Rysianka, Romanka, Kotarnica, Wodospad Sopotnia, Przełęcz Przysłopy.

MAŁA FATRA - SŁOWACJA [18-19.09.2004r.]

Wyprawa w górskie pasmo Małej Fatry na Słowacji.

Główne punkty to Stefanova, MALY ROZSUTEC, VELKY ROZSUTEC, Chata na Gruni, Chata Vratna, VELKY KRIVAN, CHLEB

BESKID ŻYWIECKI [04-05.09.2004r.]

PASMO BABIOGÓRSKIE.

Główne punkty to Zawoja (Centrum), Jałowiec, Magurka, Cyl (Mała Babia Góra), Perć Akademików, Diablak (Babia Góra), Sokolica.

TATRY POLSKIE [14-20.08.2004r.]

Główne punkty: Schr. na Chochołowskiej, Grześ, Wołowiec, Jarząbczy Wierch, Kończysty Wierch, Starorobociański Wierch, Schr. Ornak, Czerwone Wierchy, Schr. na Kondratowej, Kondracka Kopa, Kasprowy Wierch, Świnica, Zawrat, Schr. w DPSP, Orla Perć, Szpiglasowy Wierch, Schr. Morskie Oko, Rysy, Schr pod Wagą.

Hejo

Mam na imię Paschalis
Pochadze z gór (beskid Żywiecki - Korbielów) ale mimo to kocham wode i uwielbiam pływać, poza tym interesuje się misjami a szczególnie Boliwią jak ktoś ma jeszcze jakieś pytania co do mojej skromnej osoby to czekam na nie

"X" czy "Y" ?

Dziewczynka

Żywiec(oczywiście woda ) czy Kropla Beskidu

skąd jestescie cukiereczki???

Beskid Żywiecki – Bielsko-Biała.
Hej bystro woda, bystro wodiczka...

Pogoda

1 osoba zginęła podczas silnej burzy, która przeszła u stóp Beskidów. Dziś silne burze możliwe są miejscami na wschodzie kraju.
Gwałtowne burze drugi dzień z rzędu przechodziły wczoraj nad Polską. Tym razem najbardziej niszczycielskie były na południowym zachodzie, południu i wschodzie kraju. Po południu i wczesnym wieczorem burzom towarzyszyły ulewne deszcze, gradobicia i wichury. Ulewy doprowadzały do podtopień, ponieważ w krótkim okresie czasu potrafiło spaść nawet 20 litrów deszczu na metr kwadratowy ziemi. Strażacy wypompowywali wodę z zatopionych piwnic, mieszkań i ulic. Usuwali także z dróg połamane przez wiatr gałęzie, które miejscami poważnie utrudniały ruch. Energetycy natomiast przywracali prąd do wielu miejscowości, ponieważ wiatr zerwał linie energetyczne. Najwięcej spustoszeń notuje się na dalekim południu kraju oraz w części południowo-wschodniej. Jak podaje policja w Cieszynie, na południowym krańcu województwa śląskiego, podczas gwałtownej burzy około godziny 18:00 złamana przez nagły podmuch wiatru gałąź upadła na 33-letniego kierowcę, kiedy wyszedł ze swojego samochodu, aby usunąć z drogi konar. Mimo akcji reanimacyjnej mężczyzna zmarł w szpitalu. W wielu regionach południowej części województwa śląskiego notowane są spore zniszczenia. Od Raciborza przez Bielsko-Białą po Żywiec wiatr zrywał dachy z domów i łamał drzewa osiągający w porywach ponad 90 kilometrów na godzinę. Wieczorem burze przesunęły się nad Lubelszczyznę i Podkarpacie, a następnie powędrowały nad Ukrainę. W tym samym czasie nowe burze dotarły nad północno-zachodnią część kraju i obecnie wędrują na wschód. W nocy zagrzmiało i popadało lokalnie na Ziemi Lubuskiej, w Wielkopolsce, na Ziemi Łódzkiej, Pomorzu i Kujawach, zaś od rana przez cały dzisiejszy dzień burze możliwe są miejscami na Warmii, Mazurach, Mazowszu, Podlasiu, Lubelszczyźnie i Ziemi Świętokrzyskiej.

/tp/

Pogoda na weekend

KOMENTARZ
lekkie ochłodzenie, przyroda uzupełnia braki wody

PROGNOZA:



PASMA GÓRSKIE:
SUD - Sudety z Karkonoszami
MSN - Śnieżnik + pasma wokół Kotliny Kłodzkiej
BSZ - Beskid Śląski i Żywiecki
BWG - Beskid Mały, Wyspowy i Gorce
TAT - Tatry i Podhale
PIE - Pieniny i Beskid Sądecki
BNM - Beskid Niski i Magury
BIE - Bieszczady
WAR - okolice Warszawy
WRO - okolice Wrocławia
KRA - okolice Krakowa

ZJAWISKA:
":)" - sporo słońca
":D" - dużo słońca
":D" ":D" - niemalże bezchmurnie
":D" "-" i ":)" "-" - oznaczają, że w jednym miejscu będzie dużo słońca, a w drugim dużo chmur, i sytuacja ta będzie zmienna
"-" - brak zjawisk, ale pochmurno
"=" - zachmurzenie całkowite
b - gdzieś w okolicy zagrzmi
B - burza
BG - burza z gradem
B i BG - burze intensywne i groźne
d - będzie kropić
D - deszcz
[D] - deszcz intensywny
PD - przelotny deszcz
[PD] - intensywny deszcz przelotny
m - mżawka
s - lekko popruszy śnieg
S - śnieg
[S] - intensywny śnieg
PS - przelotny śnieg
[PS] - intensywny przelotny śnieg
G - opady mogą przymarzać i powodować śliskość na nawierzchniach
I - opady marznące
F - mgła
fm - mgły w dolinach górskich
[F] - bardzo gęsta mgła
FI - mgła osadzająca szadź
Z - zamiecie, zawieje, zaspy
H - HALNY
W - wiatr o prędkości powyżej 5 m/s
[W] - wiatr o prędkości powyżej 10 m/s
[[W]] - wiatr o prędkości powyżej 20 m/s - UWAGA!!!
P - porywy wiatru, czyli zazwyczaj silne podmuchy związane z burzami i opadami przelotnymi

TEMPERATURY:
>=+30°C
[+25]:[+29]°C
+20:+24°C
+1:+19°C
-10:0°C
-15:-11°C
=<[-16]°C

co pijecie?


w pl tez pilam wode przewaznie zywiec i kropla beskidu
a tutaj evian

I Sztafeta Portalu E-gory.pl - Główny Szlak Beskidzki.

Witam wszystkich czekajacych na wieśći z sztafety.

Razem z Żakiem jak już wcześniej było pisane rozpoczeliśmy sztafete w piątek 30.06 w Ustroniu Zdrój. Już od samego początku przywitał nas deszcz ale nie załamując sie przebraliśmy sie w przeciw deszczowe rzeczy i wyruszyliśmy o godzinie 18 na szlak. Podchodząc pod Równice narzuciliśmy ostre tempo aby nadrobić czas stracony na dojście na początek czerwonego szlaku gdyż trzeba się sporo wrócić od stacji pkp. Deszcz ciale lał i nie zapowiadało sie że ma przestać. Rownice osiągneliśmy około godziny 20. Po krótkim odpoczynku w schronisku ruszyliśmy wdół do Ustronia Polana a nastepnie w kierunku Czantorii. Pod Czantorią byliśmy o 21 robiło się już ciemno. Wdrapywanie po stromym zboczu Czantorii utruniał nam ciale padajacy deszcz i tworzące sie błoto. W połowie podejścia konieczne było już użycie czołówek gdyż tworząca się mgła i ciemność nawet przy użyciu czołówek ograniczała do 5 metrów. Szczyt osiagneliśmy około 23. Po zmienie ubrań ruszyliśmy dalej w kierunku Soszowa. Już wtedy wiedzieliśmy że tej nocy nie uda nam sie dojśc na Stożek jak wcześniej zaplanowaliśmy. Nieustanny deszcz dał nam nieżle w kość i około 1:30 podjeliśmy decyzje o rozbiciu namiotu. Byliśmy w okolicach Soszowa Wielkiego. Deszcz padał tak intensywnie, że zanim zdążyliśmi narzucić na namiot tropik w środku było już sporo wody. ranow wstaliśmy o 6 aby na 8 dojść na Stożek gdzie czekała na nas Karolcia, i tak się stało. Przez cała noc padało i rano gdy doszliśmy na Stożek desz dalej padał i nie miał zamiaru skończyć. Przyszedł czas na podjecie decyzji co dalej. Ze wzgledy na to że nie mialiśmy suchych rzeczy a Żaku miał przed sobą jeszcze Beskid Żywiecki uznaliśmy że musimy się gdzieś zatrzymać i wysuszyć buty i ubrania. Ze Stożka zeszliśmy do Łabajowa do znajomego kolegi gdzie zatrzymaliśmy się do nastepnego dnia (niedzieli). Przez cała sobote dalej padało i dalsze losy sztafety stały pod znakiem zapytania gdyż wiedzieliśmy, że nie uda nam sie dotrzeć na zcas do Węgierskiej Górki. Decyzja była nastepująca: jedziemy bezpośrednio do Wegierskiej gdzię miała być zmina i dołączyć PK. Szkoda że z powodów warunków atmosferycznych nie udało się zachować ciągłości sztafety, ale mamy zamiar jeszcze wrócić w lipcu na Stożek i przejść brakujący odcinek z Stożka na Baranią Góre. Sztafeta ruszyła dalej na Beskid Żywiecki pozostaje na czekac na wieści z szlaku. Pozdrawiam wszystkich e-gorali i trzymam kciuki za sztafeciarzy.

1

prostownicą

woda:
żywiec zdrój/kropla beskidu

O nas...

Ten tygodnik jest z Nami na dobre...

Festyn ‼Ludowe klimaty spod Romanki i Dzierzbi w amfiteatrze przy parafialnej świetlicy socjoterapeutycznej im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Porytem zorganizował ks. Janusz Marian Kotowski z zespołem ‼Dzierzbieniacy" i Oddziałem Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej w Stawiskach.
Zespół ‼Romanka" z Beskidu Żywieckiego bawił publiczność tańcami i przyśpiewkami góralskimi, a ‼Dzierzbieniacy" z Dzierzbi (gm. Stawiski) zaprezentowali ludową ceremonię swatów i zrękowin oraz zaślubin i wesela.
‼Nieważne to, co nas dzieli, lecz ważne to, co łączy”, powiedziała prezes Oddziału TPZŁ w Stawiskach Barbara Rzadka.
A w Porytem artystów z różnych regionów Polski i widzów połączyła wspólna piosenka ‼Góralu, czy ci nie żal”



W Zalewie w Stawiskach woda jest przydatna do kąpieli, stwierdził Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny w Białymstoku Joanna Maria Soszka.



...i na złe!

Na napis na pomniku w Stawiskach ‼Cześć i chwała bohaterom walk za Ojczyznę" z góry patrzył orzeł. W piątek, 18 lipca (albo wcześniej) ktoś postawił na wypustce cokołu butelkę po piwie. Teraz orzeł z wysokości zerka i zastanawia się, czy w butelce jest piwo i czy warto sfrunąć?



Była garbata i dlatego w Stawiskach mówili o niej ‼Garbatka". Wielu nie wiedziało, jak naprawdę się nazywa. W samotności nadeszła starość. Kiedy źle się czuła, wyjeżdżała do siostry do Pisza. Gdy wyjechała dwa lata temu, do jej domu wdarli się chuligani. Pili, biesiadowali i... spowodowali pożar. Od tego czasu przy ulicy Ogrodowej straszą kikuty spalonego domu. Jadwiga Filipkowska nie miała gdzie wrócić. Zmarła w szpitalu.

Hispaniści w górach 2007

Jak większości już wiadomo w dniach 9-11 listopada odbędize się wyjazd w góry całej hispanistyki. Dlatego proszę o wpisywanie się osób chętnych.
Z pierwszego roku jedzie prawdopodobnie 14 osób, z drugiego 7, czwarty był zainteresowany ale jeszcze mnie nie poinformowali konkretniej, co do piątego to nie mam żadnych wieści. Jeżeli chodzi nasz rok to wiem o 13 osobach, które jadą na 100%, jeżeli ktoś nie wpisywał się dziśna listę a również chce jechać to proszę o wpisanie się poprzez odpowiedź w tym topicu.

Co do miejsca wyjazdy to jest to już niektórym znany ROGACZ.
O to szczegóły tejże chatki studenckiej - zaznaczam, iż jest to CHATKA STUDENCKA, także nie liczyłbym na telewizję satelitarną ) :

KODHIHI
Charakterystyka:
Schronisko "ROGACZ" położone jest w Beskidzie Małym, opodal Magurki Wilkowickiej. Jest doskonałą bazą wypadową do wędrówek pieszych, zarówno po Beskidzie Śląskim, jak Małym. Spod schroniska roztacza się piękny widok na Beskid Śląski i okolice Bielsko-Białej.
Tutaj na pewno wypoczniesz i pooddychasz świeżym powietrzem.
UWAGA: Na trasy Beskidu Małego nie wymaga się opieki przewodnika górskiego.

Warunki:
- pokoje wieloosobowe (wymagane śpiwory)
- łazienka z ciepłą wodą i prysznicami
- 4-osobowy pokój dla opiekunów
- schronisko jest ogrzewane

Do dyspozycji:
- świetlica
- w pełni wyposażona kuchnia (gaz, naczynia, etc.)
- sala z kominkiem
- boisko do siatkówki
- miejsce na ognisko
- zadaszony grill

Dojazd:
- z Katowic pociągiem do stacji Wilkowice Bystra (kierunek Żywiec)
- stamtąd ok. 45 minut szlakiem chatkowym do schroniska "Rogacz"
- z Mikuszowic szlakiem czerwonym (45 minut)

Informacje dodatkowe:
- 50m. od schroniska znajduje się sklepik spożywczy (napoje, słodzycze, piwo)
- dla grup zorganizowanych istnieje możliwość zamówienia obiadów

Koszt:
- najtańsze noclegi w Beskidach (12 zł / dobę)
- schronisko można wynająć na zorganizowanie prywatnej imprezy na wyłączność (koszt 350zł / dobę) KODHIHIKUNIEC

Na koniec dodam, że istnieje opcja zarezerwowania schroniska na 3 dni, ale jest ona moim skromnym zdaniem opłacalna od 40 osó wzwyż.

X czy Y?

5zł

Woda Żywiec Zdrój czy Kropla Beskidu? ;D

Woda mineralna

niegazowana, żywiec zdrój albo kropla beskidu ;D bez wody to jak bez ręki ;D tylko ją piję =P

Woda mineralna

Zywiec Zdrój, Kropla Beskidu, Cisowianka, Nałęczowioanka, Arctic... i inne. Tylko niegazowana, często smakowa. Piję wodę litrami, nawet ze 3 litry dziennie, nie wytrzymuję bez niej...

Góra Żar 761 m npm

Żar (761 m n.p.m.) - szczyt w Beskidzie Małym, u stóp Jeziora Międzybrodzkiego.
W roku 1935 z inicjatywy Ligi Obrony Przeciwlotniczej powstało na górze Żar lotnisko szybowcowe. Obecnie funkcjonuje szkoła szybowcowa i paralotniowa.

Na szczycie góry znajduje się potężny zbiornik wodny elektrowni szczytowo-pompowej (Elektrownia Porąbka-Żar) o kształcie deltoidu, oddany do użytku w 1979 roku, który całkowice zmienił jej wygląd. Ma on 650 m długości oraz 250 m szerokości w najszerszym miejscu i mieści 2.310.000 m&sup3; wody, której maksymalna głębokość wynosi 28 m. Zbiornik jest uszczelniony kilkoma warstwami asfaltu, przełożonymi żelbetem. Obwałowania mają ponad 30 m wysokości.

Od 1979 roku na górę Żar można wjechać drogą asfaltową. W 2004 roku uruchomiona została kolej linowo-terenowa z Międzybrodzia Żywieckiego.
Piękna panorama na Jezioro Żywieckie, pasmo Magurki Wilkowickiej i Hrobaczą Łąkę.

Góra Żar słynie także ze zjawiska uznawanego przez niektórych za paranormalne - na pewnym odcinku drogi prowadzącej w stronę góry siła grawitacji wydaje się oddziaływać w przeciwnym kierunku (przedmioty, w tym samochody, "toczą się pod górę"). Jest to prawdopodobnie złudzenie optyczne.

URL=http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/66b92b05aad7eb1e.html][/URL]





O czy L

Muszynianka
Kropla Beskidu czy woda Żywiec?

Co o tym sądzicie? (woda mineralna)

a walsciwie dlaczego tak rzadko spotyka sie wody wysokomineralizowane?
Ja pije zywiec zdroj, albo auqarel, ewentualnie krople beskidu

Buty na wyprawy górskie

Moje buciki kochaneTrochę zajęło mi przeczytanie tych wszystkich postów
Ja osobiścię chodze w "Kupczakach" model MON (ART. 928)
Od 4 lat z hakiem mam dwie pasje: wędrowanie po górach oraz ASG (Air Soft Guns czyli realne odwzorowanie pola walki przypominające nieco paitball ztym że gracze posługują się replikami prawdziwej broni w skali 1:1 kaliber 6mm uffff). Jako taki właśnie ''niedzielny'' komandos potrzebowałem solidnego obuwia. Zachęcony napisem taktyczne (wspaniałe ) kupiłem niegdyś Magnumy Classiki (celowo podaję nazwę bo w tym roku w październiku na Łabowskiej widziałem w nich 2 orłów, którzy tylko marzyli by ogrzać nogi w schronisku) Oczywiście wyjazd na zlot na Śląsku 2 dnowy :błoto, woda a jak nie woda i błoto to żwir, piach itp.itd. Buciki rozleciały się i po 1 dniu Wracałem do Krakowa w trampkach z pierwszego lebszego kiosku ( nie pytajcie jak do niego doszedłem proszę). Po uzbieraniu odpowiedniej ilości kasy i po rozmowie z doświadczonym żołnierzem, byłym Gromowcem zakupiłem Kupczaki Mony.
Co do membrany to się zgodze z Panem Zygmuntem. Ale służą mi wybornie te 4 latka i narazie nie zawiodły. Byłem w nich w Tatrach, złaziłem ukochany Beskid Sądecki i trochę Żywieckiego. Naprawdę polecam! I proszę o komentarz

Oto one:


Nazwa - MON - but wojskowy

Skóra bydlęca licowa: 2,5 - 2,7 mm wodoodporna, paroprzepuszczalna, hydrofobizowana.
Membrana Gore-Tex, montaż w systemie "Bootie" - kontrola szczelności szwu.
Podeszwa VIBRAM uniwersalna przystosowana do wszystkich warunków terenowych; odporna na ścieranie (jestem leniwy i skopiowałem z ich strony)

Nie zamierzam ich reklamować, lecz mojim zdaniem naprawdę dobre buty, chociaż niedokońca górskie.
Pozdrawiam
Jakub Łaciak

Treningi niedzielne

Jeszcze są inne rewelacyjne podjazdy, w Beskidzie Śląskim:
1. na szosie:
- przełęcz salmopolska (od Wisły dłuższy podjazd, ok 5 km, ze Szczyrku 4 km)
- wjazd ze Szczyrku do kościółka w stronę Klimczoka (przed Szczyrkiem Biła skręcamy na prawo, podjazd stromy jak cholera , ok 3km, ma chyba ok 15, momentami nawet 20%
- wjazd na równicę z Ustronia, ok 5 km
- przełęcz Kubalonka z Wisły Czarne (2km, stromy ), oraz inny - z Wisły Kopydło, 3 km)
- z Istebnej do Koniakowa na Ochodzitą, albo z Milówki

2. w terenie, po górskich szlakach są lepsze (mtb ), są strome
- każde podjazdy na Klimczok (z Bielska, Szczyrku, Bystrej), wjeżdza się ok 20-30 min
- Skrzyczne, ze Szczyrku 6 km, lub z Węgierskiej Górki (Cięcina - woda mineralna "żywiec" stąd pochodzi , podjazd ma 10 km!!!! i wjeżdzam równą godzinę!!!!

Jest jeszcze masa innych podjazdów w terenie - trzeba tam pojechać z mapą i potrenować po Beskidach,

Pozdrawiam, Marcin



Marcinie,
słyszałem, ale nie udało mi się jeszcze tego sprawdzić, o jakimś "sakramenckim" podjeździe, asfaltowym, w Wilkowicach k/Bielska. Musi być w stronę /masywu/ Przegibka... Znasz te strony jeszcze lepiej niż ja, byłeś tam?? Podpowiedz, bo może wkrótce będę miał okazję to sprawdzić Chciałbym tam "zawalczyć"

z inspiracji jesienią na kordowcu

I znowu na Kordowcu zamiast kropel deszczu leciały litery alfabetu. Strugi zdań...same się lały, zbierały na kartkach, tworzyły jeziora, w których można zobaczyć prawdę o górach. Tak jak i niedopałki papierosów w popielniczce na stole. I nieważne, czy tak jest, czy nie, ważna jest wyobraźnia, która w trakcie czytania prawie każe wołać do nieznanego człowieka z trwogą w sercu, uważaj! Zaczekaj, nie pędź, z drzewami to nie żarty.
Góry. Mam w nie jechać za kilka dni. W Beskid Żywiecki i nagle...powiało obawą. Jesień... To już nie te góry wiosenne, kiedy dzień po dniu warstwami rozkwita zieleń, pnie się coraz wyżej i wyżej, aż dociera do gwiazd.
Cywilizacja eleganckiego pensjonatu dla emerytek, oddalonego od ludzi...szukanie czerwieni, złota jesiennego, porannie przymglonego, mokrego... A może skończy się siedzeniem pod puchową kołdrą i słuchaniem wiatru za oknem. Czy wtedy pomyślę, że zamieniłabym to wszystko na góralską chatę z drewna, przycupniętą nieco pod bukami, zagubioną gdzieś pod Wielkim Wozem, a może Orionem, bo kto może to dokładnie wiedzieć. Nawet astronomowie nie, bo oni chaty pewnie nigdy nie widzieli wśród swoich gwiazd. A podobno wystarczy tylko głowę podnieść w niebo, podobno się gdzieś jej cień odbija na niebie.
Czarodziejska przez ludzi, którzy tam bywają, bo...kiedy bardzo chcemy, szukamy takich miejsc, gdzie wszystko się dzieje, gdy się nie dzieje nic...?
I oto nowa definicja 'czarodziejskości'....
Wyszłam przed dom sprawdzić, czy gwiazdy u mnie na nizinach są na swoim miejscu. Niebo inne, podświetlone łuną miasta...złamany dyszel wskazuje jakąś jasną gwiazdę. Tak jest co wieczór, więc tu nie wieją wiatry tak wysoko, aż do nieba?
Tu dzieją się rzeczy spokojne, nizinne.
Wczoraj chodziłam z wnukiem po łące. Chciałam mu zrobić z bliska zdjęcie mojej nie mojej czereśni jeszcze z liśćmi. Tak jak inne babcie robią zaprawy na zimę.
Do pnia ktoś latem przybił deski jak stopnie drabiny. Głupio pomyślałam, czy drzewa czują? Jeśli tak, to nie umiałam pomoc. Zresztą rany się zabliźniają, na ludziach też, wiadomo.
Muszę podreptać napalić w kominku...Nie mogę się skupić...ciągle widzę wyprawę do babki..wodę, wiaderko, mokre spodnie (bez podtekstów), zimno, wiatr...a wszystko po to, by tej babce ulubionej bieduli zanieść chleb powszedni. Ot tak, bo tak było od zawsze...
Tylko dlaczego to pisanie Gazdy z Kordowca takie zaraźliwe się robi...?
A może mi powiało moim ulubionym Noblistą...
Czego to ten wiatr nie przywiewa z gór....
Zimno... Dysk w laptopie szumi jednostajnie. Okno na świat nizinnych emerytek.

Mam bardzo ważne pytanie. Pomóżcie!

Widzę że wiele osób podaje wodę mineralną niegazowaną, ja polecam jednak wodę ŹRÓDLANĄ, np. Kropla Beskidu czy Żywiec Zdrój. Wody mineralne mają z reguły zbyt dużo minerałów, np wapnia, co na dłuższą metę szkodzi króliczkowi, powodując problemy z układem moczowym.

spanie na dziko

To już właściwie było omawiane, ale nie zaszkodzi przypomnieć.

Nocować pod namiotem można wszędzie, ale nie wszędzie jest to legalne i zgodne z prawem. Właściwie w świetle prawa tylko pola namiotowe, parcele prywatne (oczywiście za zgodą właściciela) i obszary przy schroniskach (też trzeba pytać o pozwolenie) są miejscami, w których śmiało i bez obaw o konsekwencje natury prawnej namiot można rozbić.
W pozostałych miejscach, niestety nie jest to już dozwolone.
Oczywiście podejrzewam, że skoro macie już cały GSB schodzony, nie jesteście nowicjuszami i niejedną noc na dziko macie za sobą. Zatem wiecie, że nietrudno w polskich górach zaszyć się w lesie na całkiem przyjemny nocleg. I nie trzeba obawiać się nalotu służb mundurowych. Czasem nocowałem kilka nocy z rzędu na jednym miejscu i nie widzialem nawet jednego funkcjonariusza.
Kwestia Parków Narodowych i rezerwatów to sprawa zupełnie odmienna i tutaj raczej nie liczyłbym na pobłażanie strażników w przypadku zdybania pod namiotem na obszarze takiego obszaru chronionego. Dlatego rozumiem, że pisząc o Bieszczadach nie miałeś raczej na myśli BPN?

Tyle kwestie prawne. Prejdźmy do praktyki.
Na całej trasie GSB nawet w najbardziej rozdeptanym i nasączonym turystyczno-komercyjną infrastrukturą Beskidzie Śląskim można znaleźć atrakcyjne miejsca do rozbicia namiotu na dziko. Tak więc w Beskidzie Śląskim w paśmie Stożka, po wschodniej stronie poniżej grzbietu (kłopoty z wodą) oraz w masywie Baraniej Góry (w dolnych partiach), szczególnie za Magurką Radziechowską, gdzie dostęp do źródeł jest o wiele lepszy.
W Beskidzie Żywieckim od stacji "Słowianka" do przełęczy Pawlusiej teren dobry do noclegu na dziko, masa strumieni, również tych niezaznaczonych na mapie. Generalnie na tym odcinku jest dość "mokro". Niestety im dalej w Żywiecki, tym dalej od zaopatrzenia, warto wiec o tym pomyśleć zawczasu. Nie samą wodą człowiek żyje
W Żywieckim szlak biegnie dość wyraźnym grzbietem, zatem chcąc rozbić się na dziko i mieć dostęp do wody, trzeba będzie schodzić ze szlaku nieco niżej w dół stoków w poszukiwaniu "ujęć". Dotyczy to zresztą nie tylko strony polskiej, ale także i naszych południowych sąsiadów. Bardzo podobnie sprawa ma się w paśmie Policy. Oraz w innych beskidzkich pasmach, przez które przebiega GSB (w B.Sądeckim albo w Gorcach)
Z Beskidem Niskim jest - wbrew pozorom - różnie. Ale ogólnie rzecz biorąc z noclegiem na dziko w tych górach problem chyba jest najmniejszy.

Myślę, że przy odrobinie dobrej woli w każdym z tych rejonów da się znaleźć jakiś sympatyczny skrawek terenu pod namiot.

Mam nadzieję, że pomogłem
Pozdrawiam

X czy Y

Ja też mam w komórce i najgorszą rzeczą jest to, że przyzwyczaiłam się do niego i on nie chce mnie budzić ;p

Niedziela wieczór

woda żywiec czy kropla beskidu?

X czy Y

czkawka

draże czy żelki?

Jak dla mnie jest kolosalna różnica. Uwielbiam wodę żywiec, a za kroplą beskidu nie przepadam ;D

To czy tamto?

Okay, w takim razie niech będzie Żywiec bez procentów. Oczywiście chodzi o wodę mineralną (najlepiej z truskawkowym aromatem), a nie paskudne piwo bezalkoholowe.

Beskidy czy Tatry?

Ostatnio byłem na...

Cel: Pilsko, Romanka, Babia
Data: 02.-06.07.2006r.
Typ: piesza
Suma podejśćkm: jakieś 2.500 metrów przez te kilka dni

1 dzień:
Korbielów - Przełęcz Przysłopy - Hala Miziowa - Pilsko - Miziowa - Korbielów
Z Przysłopów ślicznie widać Babią Górę (w naszym przypadku ciągle walczącą z chmurami). Na Miziowej typówka, komercha i wielka fioletowa krowa a fuuujjjj... Na Pilsku ładny widoczek, troszkę wiało i stada much.

2 dzień: bum-bumem do Sopotni Wielkiej, wodospad - Romanka - Hala Rysianka - Hala Lipowska - Kolonia Sopotnia i dalej asfaltem do wodospadu.
Z Romanki (a raczej spod szczytu) bardzo dobra widoczność, pogoda w porządku, tylko te muchy... Na Rysiance podobnie pogoda dopisała. Podczas zejścia bardzo miłe zejście w dół, tylko żmiji (jeśli się nie mylę) co niemiara.

3 dzień: bum-bumem z Korbielowa do Węgierskiej - Górki, Koc(z)i Zamek, Koniaków, Istebna, Wisła, Szczyrk, Żywiec, Korbielów
Niech żyją remonty drogowe w lecie Swoją drogą to kiedy mieli by je robić? hihi... Wiadukt przed Koniakowem robi wrażenie.

4 dzień: bum-bumem z Korbielowa do Półgóry, dalej do Slanej Wody (jesli dobrze piszę), dalej zółtym na Diablak, z niego na dół do Stańcowej, dalej na przejście graniczne i do Slanej Wody.
To był najatrakcyjniejszy dzień całego wypadu. Nie znałem jeszcze Babiej z drugiej strony, warto było tam wyskoczyć. Babia od Słowacji jakaś inna, łagodniejsza i bardziej dzika (o wiele mniej turystów). Po drodze prześliczne widoki na Fatrę, Tatry i majestatycznego Chocza. Bardzo ładnie widać mur beskidów oddzielający Polskę od Słowacji. Tylko muchy natrętne jak w Polsce

Fajnie było ale się skończyło... może w tym roku jeszcze się uda uderzyć na Diablak.

marol dnia Pią 23:02, 07 Lip 2006, w całości zmieniany 1 raz

Antywidokowe Sudety

Pod tym względem (ale tylko pod tym!) porównywalne z Sudetami Beskidy (Śląski, Mały, Żywiecki – grupa Wlk. Raczy) są niestety dużo bardziej atrakcyjne.



Niestety, ta atrakcyjność widokowa Beskidów coraz częściej jest skutkiem ubocznym zniszczeń w drzewostanie świerkowym. Beskidzcy leśnicy mają spore problemy z plagą kornika drukarza, osłabione przez szkodniki drzewa padają pod wpływem wichur, jakie nawiedziły Polskę i Słowację w ciągu ostatnich dwóch- trzech lat. Zjawisko potęguje fakt, że świerki są w ogóle mało odporne na silne wiatry, gdyż posiadają płaski system korzeniowy. Powiększająca sie stale powierzchnia wiatrołomów stanowi pożywkę dla następnych pokoleń szkodników, i tak koło się zamyka. Jest to skutek błędów ludzkich popełnionych w gospodarce leśnej jeszcze w XIX i na początku XX wieku. Wielki popyt na drewno potrzebne do rozwijającego się górnictwa i kolejnictwa (niestety wtedy jeszcze nie stosowano podkładów strunobetonowych) nakłonił zarządców lasów do masowej wycinki naturalnych drzewostanów bukowo- jodłowych i stosowania w ponownych zalesieniach szybko rosnących świerków. Gwoździem do trumny jest zanieczyszczenie środowiska, m.in. kwaśne deszcze oraz pogłębiający się niedobór wody w beskidzkich lasach.
Jedynym ratunkiem jest masowa wycinka chorych drzew, i nasadzenia nowego drzewostanu, ze zwiększonym udziałem buka, jodły i niekiedy dębu w niższych partiach. Ale to jest proces na całe pokolenia.
Jeśli kogoś bliżej interesuje temat, to sugeruję posznupać po stronach Lasów Państwowych, powinno chyba coś być na stronie RDLP Katowice.
Nie wiem, czy mi się uda, spróbuję poniżej wkleić zdjęcie, jakie popełniłem w zeszłym roku z Romanki (Beskid Żywiecki- grupa Rysianki, Lipowskiej i Romanki), gdzie do niedawna, właśnie w wyniku szkodników i wiatrołomów, powstał widok na Babią Górę i Pilsko (na fotce Babia w całej okazałości, z prawej kawałek masywu Pilska- Hala Górowa, na horyzoncie OIDP pasmo Krupowej, ale ręki za to nie dam sobie obciąć)



Pozdrawiam ciepło, Michał.

Na złość Jankowi. :-)


Albo natychmiast opiszesz tu jakikolwiek ogólnodostępny i zarejestrowany schron bezobsługowy usytuowany w Polsce, albo... nie gadaj bzdur, ok?



Takich schronów w całych Beskidach nie znam.

Niemniej jednak:

W Beskidzie Żywieckim są stare szałasy, które ratuje przed całkowitym zdewastowaniem grupa zapaleńców ze studenckich kół przewodnickich.
Raz w roku przynosi się kilka desek, przybywa kilkanaście osób i robi się remont dachu. Na szczęście na razie wystarcza.

Nie są to chatki prywatne o jakich pisze Lucyna, ani też oficjalne chatki-schroniska (jak np. w Lachowicach, Zawadce Rymanowskiej czy w Hawiarskiej Kolibie).

Te szałasy mają innego właściciela (ale on o nie nie dba) są dostępne dla wszystkich oferują tylko i wyłącznie dach nad głową i wodę obok i nic poza tym.
Jakoś na szczęście istnieją już parę ładnych lat.

Na przykład:

Hala Górowa - opiekuje się SKPB Katowice,
Hala na Lachów Groniu - AKT "Watra" Gliwice
Hala Mędralowa - SKPG "Harnasie" Gliwice.

Jest jeszcze szałas na Suchej Górze nad Rajczą.
Jest obiekt na Przysłopie Potuckim (w tym roku była tam baza OU PTTK Gliwice) i parę, dosłownie parę innych, o których my wiemy.

Jednak nie jestem za tym aby takie miejsca (oczywiście o ile nie są formalną prywatną własnością) ukrywać, powinny służyć wszystkim.

Z innych rejonów - wiem też o szałasie w Dolinie Jawornika w Beskidzie Niskim (opiekuje się grupa związana z "Orkiestrą pod Wezwaniem św. Mikołaja").

No i istnieje na szczęście cała sieć chatek i baz studenckich (bazy tylko w miesiącach VII-VIII). Są tanie schroniska prywatne, dużo ich np. w Beskidzie Niskim. Bardzo polecam tym wszystkim niezadowolonym ze schronisk PTTK.

Niemniej takie rozwiązania z wiadomych przyczyn nie mogą istnieć w Tatrach.

Ale tyle jest innych gór

Pozdrowienia

Basia

Czy powinny powstać nowe trasy w Tatrach?

[quote="Janek"]

- zielony - od schroniska w Roztoce do połączenia z niebieskim w Białej Wodzie (to będzie gdzieś ok. 200 m) - przypominam, że przed wojną Polacy chadzali na Gerlach właśnie z Roztoki, przez Polski Grzebien i dalej albo łatwiej przez Próbę Wielicką albo trudniej granią tzw. Martinovką czyli drogą Martina
Drogę granią Martina w żadnym wypadku nie można uznac za nadającą się na szlak turystyczny, a o takich tutaj mówimy.

- czerwony - od Niżnego Stawu w Ciemnych Smreczynach na Wrota Chałubińskiego,
zamknięty z powodu erozji zbocza, zgodzam się że mógłby po remoncie zostać udostępniony

- czerwony - Gładka Przełęcz - Wyżnie Solnisko (przy niebieskim szlaku przez Dol. 5 Stawów Polskich
sprawa oczywista, "droga stara jak świat" a ścieżka doskonale widoczna do dziś

- zielony - Liliowe - Zawory (widać go do dziś doskonale)
j.w.

- niebieski - Błyszcz - Bystra (choćby dlatego aby zlikwidować kpinę z prawa bo i tak prawie wszyscy tam chodzą "na lewo",
Wydaja mi się ze za przejscie z Błyszcza na Bystrą jeszcze nikt nie zapłacił kary, jeśli startował ze słowacji oczywiście

- Polana Chochołowska - Przełęcz Bobrowiecka (też likwidacja kpiny z prawa).
Pozostałość lat PRL gdy szlaki powinny przebiegać jak najdalej od granicy.
Popatrzcie na mapę Beskidy Żywieckiego (Worka Raczańskiego) - Tam najlepiej widać jak trasowano szlaki, aby "zachować bezpieczeństwo państwa"

PS. Do pomysłu budowy tzw. "ferrat" mam stosunek zdecydowanie negatywny. Znając życie i ceny odpowiedniej jakości "uprzęży" wiem, że zaowocuje to natychmiast tanimi lecz kiepskimi podróbkami i o nieszczęście będzie nietrudno.
[quote]
Trudno się z tobą nie zgodzić. Dodam tylko, że nasze ferraty to "pseudoferraty" nie majace nic wspólnego z prawdziwymi drogami zelaznymi znanymi mi z Alp. Wytrasowanie drogi na wzór VF Tomaselli czy VF Lippelli jeśli jest w ogóle w Tatrach możliwe, byłoby szaleństwem. Ludzi przyzwyczaili się, że wszystkie szlaki zaznaczone na mapach to szlaki turystyczne. Jak im wytłumaczyć że wyjśćie na ferratę wymaga specjalistycznego zestawu sprzętu do autoasekuracji? Zapewniam, sama tabliczka nie wystarczy.
Pozdrowionka

ulubiony sok

raczej stawiam na wode niegazowaną "żywiec" lub "kropla beskidu" ale ostatnio kupuje GARDEN rabarbar, malina, jabłko-3 w jednym...całkiem całkiem

ulubiony sok

"żywiec" lub "kropla beskidu"


Tak, to też "moje" wody
Ostatnio mi też zasmakowała woda dla dzieci Gerbera

Ile razy?


But w wodzie, Beskid Zywiecki, IV.2005, organizatorzy Zosia/Irmina/przepraszam, nie pamietam...



Ja tylko uzupełniłam posta Fijałka, jeśli cię tym uraziłam Agnieszko, bardzo przepraszam,więcej tego nie zrobię.

Woda

Ja też dużo pije wody najczęściej Żywiec Zdrój lub Kropla Beskidu, nie lubię wody gazowanej.Nie lubię żadnych cappucino czy kawy, lepsza herbatka

Herbata

Mój najbardziej ulubiony płyn to czysta woda mineralna.

Żywiec zdrój, Kropla Beskidu i wszystkie inne które mają jak najmniej kamienia, tzn. wapnia...
Oczywiście niegazowane. Potrafię w kilka chwil kilka litrów wypić i czuję się po czymś takim świeżo, rześko, czysto...

Zieloną herbatę uwielbiam prosto z Japonii, jak byłem w UK to tylko to sączyłem, oczywiście w malutkich filiżankach. Trochę taką rybą, śledziem lub makrelą wali ale przez chwilę, później bardzo dobrze nastrajała mnie i uspokajała.

Uwielbiam również koper włoski, miętę, szałwię i inne zielska.
Czerwona tako, białą baaardzo.
Ale na pierwszym miejscu z różnych kombinacji szklankowych jest chyba Ginger & Lemon ( http://www.youtube.com/watch?v=zaWFpxADz5I ).
Utarty, pokrojony imbir, zaparzony z cytryną. Później wygryźć cytrynę i wyjeść imbir. Mmm...

Kawy nie piję chyba z 6 lat. Nie lubię, za bardzo mnie napędza i daje kopa.
A i ciśnienie przy tym mi skacze od razu wielkie.
Potrafię i radzę sobie bardzo dobrze przy diecie wegańskiej i bez kawy.

Często ludzie się dziwią jak daje radę w ogóle żyć bez mięsa i kawy, fizycznie pracować na równi z mięsożercami i kawoszami.

A jeszcze co do Angielskiej herbaty z mlekiem, jeszcze kiedyś kiedyś piłem jakieś 10 kubków dziennie w pracy, Anglicy cały czas serwowali mi, w tym każda po 3łyżeczki cukru. Ale jakoś mi przeszło, samo z siebie. Albo się przepiłem heh.

Agata, Ty pijesz 10 kubków w tym wszędzie w domu je rozstawiasz, zapominasz o nich i nie dopijasz (a ja zawsze po Tobie zimną lubię pić hehe) więc tak objętościowo z tych 10ciu wypijasz 5.

A zostawiasz i nie dopijasz zupełnie jak Teść.

Woda mineralna

Ja staram się pić 2 l niegazowanej dzinnie i nawet mi sie udaję ;)
Jest mnóstwo wód na naszym rynku jakie są wasze ulubione Ja przepadam za nestle aqarel
arctic żywiec zdrój kropla beskidu i chyba to wszystko a najchętniej piję smakowe

Woda mineralna

Lubie wode. Szczegolnie gazowaną. Najlepsze wg mnie to kropla beskidu, mazowszanka, żywiec zdroj a za smakowymi nie przepadam - chyba ze za cytrynowa:D:D

Woda mineralna

Moje najlepsze wody to:

Żywiec Zdrój (niegazowany),
Kropla Beskidu (niegazowany)

Ale wolę soki ^^.

(zdo)BYŁEM -się ZACHWYCIŁEM -innym POLECAM

Ja mam takie miejsca:

- w Tatrach Słowackich (całych) - górne piętro Doliny Białej Wody (okolice Litworowego Stawu), Dolina Kamienista (polecam jesienią ), "grańka" pomiędzy Osobitą i Grzesiem

- w Tatrach Polskich (od wschodu patrząc) - przejście od Wodogrzmotów do Doliny Suchej Wody, Liptowskie Mury (odradzam chodzić na nie przy słabej pogodzie ), Dolina Małej Łąki (od Przełęczy Kondrackiej do węzła szlaków), podejście na Czerwone Wierchy przez Dolinę Tomanową i oczywiście same Czerwone Wierchy, Hala Stoły, Liptowska Grań (od Wołowca co najmniej Starorobociańskiego Wierchu), wreszcie (mimo wszystko) Rówień Krupowa...

i troche "nie-na-temat":

w Bieszczadach - są to m.in. jeziorka Duszatyńskie, pod Chryszczatą od północnego zachodu; szczyt Okrąglika; widok z drogi w dolinie rzeki Osławy na mostek ("byłej" już w tym miejscu) kolejki bieszczadzkiej

w Beskidzie Sądeckim - szczyt Eliaszówki (schowany jest w lesie, ale ma trzy takie fajne "przedziałki") i niektóre miejsca na szlaku Piwniczna-Eliaszówka

w Małych Pieninach - przełom Doliny Białej Wody i szczyt Szafranówki (na szlaku prowadzącym ze schroniska pod Durbaszką do Szczawnicy; wejście na niego po deszczu to prawdziwy wyczyn... )

w Pieninach - "płaskowyż" Macelak na szlaku z Przełęczy Boguchwała do Czorsztyna (z widokami w kierunku Zalewu Czorsztyńskiego i Tatr)

w Gorcach - Długa Hala (od wschodniej wierzchołka Turbacza), wierzchołek Gorca i pasmo Lubania (od Przełęczy Knurowskiej do wierzchołka Lubania)

w Beskidzie Śląskim - szlak pomiędzy wierzchołkiem Skrzycznego i Baraniej Góry (gł. z przyczyn "krajobrazowych"), szlak pomiędzy Baranią Górą i Zwardoniem (powody - jak przy poprzednim)

w Beskidzie Żywieckim - odcinek szlaku "granicznego" pomiędzy Wielką Raczą i Przełęczą Przegibek

w Słowackim Raju - szlak prowadzący przełomem Hornadu (ciekawy, bo prowadzi "galerią" ze stalowych krat umocowanych na pewnej wysokości na wodą )

1

Ja pijam niegazowana i gazowana. Wiem, ze gazowana nie jest najzdrowsza, ale trudno

A wody niegazowane maja rozne smaki, inaczej mi smakuje Kropla Beskidu a inaczej Zywiec np. Moze nie znalazlas takiej ktora Ci odpowiada?

klejenie butów

Witajcie,
mam problem z moimi rocznymi Tecnicami Saturn. Do zakupów tych bucików przymierzałem si ę dobre pół roku a wybrałem Tecnice ponieważ poprzednie buty także miałem tej firmy i słowa złego powiedzieć o nich nie mogę. Postanowiłem więc trwać przy sprawdzonym i kupiłem ulepszony model w porównaniu z poprzednim czyli z podeszwą Vibram. Butki o3wiście z Gore Texu. Buty już po pierwszej wyprawie zaczęły rozklejać sie w dwóch miejscach: prawy but na zewnątrz a lewy do wewnątrz. Jakby tego było mało to piły wodę jak gąbka co w bardzo krótkim czasie powodowało przemakanie. Buty o3wiście trafiły do reklamacji(dodam, że kupione były w Krakowie w Janmar-ze). A jak wygląda reklamowanie butów(i nie tylko) w Polsce wiedzą chyba wszyscy. But został podklejony a zarzut o przemakalności odrzucony godzinnym "testem" - czyli zapewne but w miednicy z wodą:) W takich warunkach zapewne trudno było o stwierdzenie wady. Mimo, że impregnowałem buty "specjalym" specyfikiem do GT, żadnych widocznych zmian nie zaobserwowałem. Problem jest tego typu, że "przespałem' okres zimowy gdzie buty nie były mi potrzebne i nie zdąrzyłem z reklamacją (kończy się dziś - ale potrzebuję butów za 2tyg). We wtorek wrciłem z Beskidu Żywieckiego i "dziury" w klejeniu stały się jeszcze widoczniejsze. Mógłbym je o3wiście jeszcze zareklamować jednak co to da - podkleją, napiszą jak ostatnio, że "wada nie umniejsza wartości butów" a problem i tak powróci. Chę się dowiedzieć, czy może ktoś z Was ma w Krakowie jakiegoś sprawdzonego, rozsądnego i znającego się na bądź co bądź poważnym górskim sprzęcie szewca, któremu będę mógł ze spokojem powierzyć, mimo wszystko bardzo dobre buty.
A tak na marginesie, słyszy się często że Janmar to solidna marka, ale wydaje mi się, że traktować klienta reklamującego towar powinno się tam inaczej. Może liczę na zbyt wiele, bo przecież kupiłem buty za "tylko" 500zł licząc, że będą na lata, a tak naprawdę klejenie puściło w pierwszym dniu Bieszczadzkich wakacji, gdzie o deszczu nie było nawet mowy...

BardZo proszę o poradę i dzięki za cierpliwośc:D
pozdro

Woda mineralna

ja mówiąc szczerze nie wyłapuje znaczących różnic pomiędzy rodzajami wód. Ogólnie lubię każdą, dobra jest kropla beskidu, żywiec zdój, nałęczowianka

1

Modlin, to jedyne miejsce w tej cześci Europy gdzie spotykają sie trzy du?e rzeki.

W3aśnie tutaj, u stóp ruin XIX wiecznego spichlerza, w nurtach Królowej Wis3y konczą bieg Narew z Bugiem -zbierające wode z ca3ej wschodniej Polski. Narew ma charakter typowo nizinny a klarowna woda z brunatnym odcieniem świadczy o 3ąkowym i torfowym charakterze terenów przez które przep3ywa.

Obce Narwi są gwałtowne wezbrania właściwe rzekom spływającym z gór, a spokojny i długo utrzymujący sie przybór notowany jest jedynie na wiosnę kiedy to rzeka przez trzy miesiące przykrywa ogromne naturalne poldery, stwarzając rybom idealne warunki do odbycia tarła.

Wyżynny w swym górnym biegu Bug a zwłaszcza spływająca z Beskidów Wisła, to wody o zupełnie innym charakterze - mniej szczupakowe z przewagą sandaczy i typowo prądolubnych drapieżników. Wisła poniżej ujścia Bugonarwi - z trudną do przewidzenia i okiełznania naturą ale uspokojona nieco łagodną i kresową osobowością Narwi zmienia sie w prawdziwą Królową i kryje w sobie królewskie ryby.

Wszystkie trzy rzeki łączy jeden gatunek. To właśnie w Wiśle w Bugu i Narwi 3owione są od wieków największe okazy dzikich rzecznych sumów. W większości są to ryby pochodzące z naturalnego tarła a wiec nie spaskudzone ręką człowieka. Ryby głodne i złe, ryby czekające na wasze przynęty.

Wielka różnorodnośa warunków stwarza praktycznie nieograniczone możliwości połowu. Na odcinku od przystani do ujścia Narew p3ynie bardzo wolno i tu królują metody gruntowe oraz trolling. Łowione są wszystkie gatunki charakterystyczne dla krainy leszcza - płocie, sapy, leszcze, karpie, ładne szczupaki okonie oraz średniej wielkości sandacze. Na rafach pod mostem naprzeciwko przystani wprawni spinningiści łowią zwłaszcza nocą, piękne jazie i klenie. Sumki łowione są tu sporadycznie i nie należą do okazów.

Nawet podczas gwałtownych przyborów na Wiśle można połowić, gdyż wówczas większość ryb chroni sie przed powodzią w ujściowy odcinek Narwi.

Spokojna i dość głęboka Narew może być szkołą przed wypłynięciem na niespokojną Wisłę. Królowa to łowisko trudne, ale bogate jeszcze w najcenniejsze spinningowe trofea. Nieuregulowany charakter nie sprzyja połowom kleni, brzan i jazi - Wisła od Modlina do Wyszogrodu, to przede wszystkim królestwo Sumów sandaczy i boleni. To duża woda wymagająca dość mocnego sprzętu. Spinningista powinien zabrać ze sobą minimum dwa kije - jeden średni do ok. 30 gramów którym łowi sie bolenie i sandacze i drugi sumowy o masie wyrzutowej ok. 150 gramów. Dobre sumowe wyniki osiągają na wiślanych przykosach wędkarze gruntowi. Duży żywiec to najlepsza przynęta i choć takie łowienie wymaga dużej cierpliwości, to potrafi obdarować piękną zdobyczą.

"Pseudonaukowa ściema"

pije co lubie i co mi smakuje
nie lubie nałęczowianki
a żywiec do tej pory piłam od czasu do czasu
teraz może sobie podaruje
najbardziej lubie Kroplę beskidu i Aleksandrię-wode z Lider szajsa

Produkty z najniższej półki

wiem wiem, np. taki żywiec zdrój, albo kropla beskidu to syf.... ale już woda z lewiatanu to chyba prosto z kranu lali.....

1

Ja lubię Aquarel od Nestle,Żywiec Zdrój i Krople Beskidu.Nienawidzę Nałęczowianki,Cisowianki i Arctic.Za skamowymi wodami nie przepadam.Jestem zdania,że nie są one zdrowe,napewno lepsze od napojów gazowanych,ale nie zdrowsze od naturalnej wody niegazowanej.

Co to *%*^$&%$ jest ?!!?

Na 100% nie Nałęczowianka ani Żywiec Zdrój. Na Cisowiankę też nie wygląda, bo chyba za dużo ma tych "przedziałek" na denku. Kropli Beskidu nigdy nie piłem, więc nie wiem, jak ich butelka wygląda na tyle dokładnie. A po tym, jak sama woda wygląda, to się chyba nie rozpozna

Dużo jest o pokarmach a co z PICIEM:) ! ! ?

ps. sprawdzilam sklad wod zrodlanych i tak jak napisalam wczesniej najlepsza jest Zywiec Zdroj bo ma najmniej mineralow i co najwazniejsze najmniej sodu, mniej nawet niz Kropla Beskidu. To info dla tych ktorzy kupuja wody zrodlane:)

Beskid Sądecki przełom lipca i sierpnia

3 VIII Pierwszy poranek od dobrych od wielu dni ktory przywitał nas słońcem. Zaplanowana na 7 pobudka oczywiscie (glownie z mojego powodu) nie wypaliła i została przesunieta na 8. Na sniadanko kilkanascie przugotowanych przez Marcina kanapek z pasztetem i o 9 w droge. Poczatkowe 5 km monotonne w doł. Dopiero od Abramowa zaczęły sie widoki na kotlinę żywiecką, pasmo Baraniej Góry, Jezioro Żywieckie i Beskid Mały, a oprocz nich były takze słodziutkie jezyny. Na kilka km przed Węgierską Górką zwiedziliśmy 2 foty/bunkry: Wąwóz i Wyrwidąb (nieco zniszczone upływającym czasem) oraz fort Wędrowiec przerobiony na muzeum wojskowe. W samej Węgierskiej Górce zrobilismy potrzebne zakupy oraz odwiedzilismy 464-letni kościół pw św. Katarzyny, drewniany, niestety pokryty eternitem. Co ciekawe w obiekcie miesciło sie az 6 ołtarzy. Po powróceniu na szlak nieudało nam się znaleźć fortu Włóczęga, natomiast skuteczne było szukanie po lesie Waligóry. Ok 15 ruszyliśmy zielonym szlakiem robiąc łycha za łychą kolejne pipanty i doliny (mordęga). Wkurzeni takim przebiegiem szlaku postanowilismy sami "zrobic" odpowiednia wysokość i pocielismy 300m w górę sympatycznym, czystym jarem powyzej ktorego złapaliśmy czarny szlak na Skałkę (tu fotki na zblizającą se ulewę) i Wierch Wisełkę. Od tego miejsca zaczeło juz tylko lać i padac. Czerwonym szlakiem po wnerwiających, luznych kamieniach spadlismy na hotel na Przysłopie, by obiadem uzupełnic siły i przeczekać deszcz. Nie majac nadziei na poprawe sytuacji ruszylismy ok 19:30 w kierunku Chary AKT Gliwice by po 40 minutach być już na noclegu. Chata AKT działa podobnie jak BN (tania, wolny dostep do kuchni, wody, sympatyczny bazowy, etc). Po sytej kolacji zaczęło sie katowanie gitar przeze mnie i bazowego a takze rozmowy nt działalności i wypraw naszych organizacji. Ogolnie -miejsce warte polecenia ze wzgledu na klimat i sławną huśtawkę przy kominku ok 29 km
4 VIII ostatni dziien przywitał nas mgłą i deszczem, dlatego tez nasze wyjscie przesunęło sie o dobre 3h na godzinę 9. Wśród chmur i opadającej mżawki szybko pokonaliśmy cześć trasy z poprzedniego dnia i w ciagu godziny dostalismy sie pod wieżę na Baraniej Górze. Tu widoki bardzo monotonne (wokoł to samo, czyli mgła, wietrzno i zimno). Z Baraniej Gory brnąc przez niesamowite wiatrołomy na dystansie ok 1,5 km dostaliśmy sie zielonym szlakiem na Magurkę Wiślańską, Malinowską Skałe i Małe Skrzyczne. Widoków wogole tego dnia nie było. Ok 12 dotarliśmy na najwyższy szczyt Beskidy Śląskiego - Skrzyczne. Krótkie odwiedziny schroniska, dookólna panoramka ze schroniskowych widokówek i po chwili ruszyliśmy na ostatnie zejście tego wyjazu - niebieskim szlakiem do Szczyrku. Miasteczko to, jak na tę pogogodę wybitnie ruchliwe i grarne, jednak niczym nie przypominające tego z sezonu zimowego. O 14:01 złapaliśmy PKSa do Bielska Białej, gdzie udaliśmy się na zakupy, drobne jedzenie i o 15:46 ruszyliśmy bezpośrednim pociągiem do Lublina. ok 18 km
Ogolnie wyjazd bardzo udany, pogoda nadwyraz sprzyjająca, obfita w widoki. Przemierzyliśmy 3 Beskidy: Sądecki, Żywiecki i Śląski, a także Gorce i Pieniny, zdobywając praktycznie najwyższe góry kazdej z grup, w tym najwyższą góre Beskidów - Babią Górę. Amen

Szybowce - gdzie latać - Żar, Ochodzita I NIE TYLKO :)

Cześć, ponieważ temet dotyczy głównie zatwardziałych miłośników latania
bez silnika, dodałem go do działu "Szybowce..."

Beskidzkie latanie: Żar, Ochodzita

Pragnę się z Wami podzielić pięknem latania w naszych ukochanych
Beskidach. Nie chcę opisywać technik latania, a skupić się na samych
górkach - pokazać zbocza nadające się do latania i dać wskazówki co do
kierunków wiatru, przy których można latać. Na pierwszy ogień idą moje
ulubione górki: Ochodzita oraz Żar.

Ochodzita

Piękna okolica, widok między innymi na Beskidy, Tatry, Małą Fatrę. Góra
ciekawa z tego względu, że można latać na większości kierunków wiatru
(szczyt odsłoniety). Najlepiej lata się przy kierunkach poł. i zach. Można
także przy kierunkach półn., ale trzeba uważac na rotory przy lądowaniu
(drzewa poniżej). Mi najgorzej się lata, gdy wieje "znad kapliczki", czyli
kierunek dokładnie poł.-zach (na pierwszym zdjęciu widać "kopkę" na
środku, pod kopką jest piękna kapliczka - patrz też mapka). Trzeba
trochę gimnastyki, aby przelecieć w rotorach i dostać się na właściwe
zbocze, za kapliczką. Nie da sie natomiast latać przy wschodnich kier.
wiatru.

Panoramka z Ochodzitej na E, S, W, N




Panoramka z Ochodzitej na W, N, E




Dojazd od Bielska Białej przez Żywiec, Milówkę, Laliki, w kierunku na Istebną,
Koniaków (droga płaska ale zakorkowana).
Albo z Bielska na Ustroń i Wisłę, a potem na Istebną, Koniaków
(droga górska, ale moim zdaniem szybsza i krótsza).

Poniżej jak dojechać na Ochodzitą:



Mapka jest jedynie wskazówką, jak korzystać z mapy Beskidów zawartej
na serwisie e-gory.pl:

http://www.e-gory.pl/inde...d=78&Itemid=161

Żar

Żar jest jedną z niewielu gór w Polsce, na których szczytach zbudowano
zbiorniki wody - sztuczne jeziora, które stanowią część eksperymentalnych
elektrowni szczytowo-pompowych. Kiedys latało się
na szczycie, ale dzis jest to "extreme". Parę lat temu powstała kolejka
szynowo-linowa i oświetlony stok narciarski - latanie na kierunku poł.-
zach. odpadło (duże ryzyko uderzenia w lampy lub budynki). Wciąż da się
latać ze szczytu na kier. półn. z odchyłką zach. Dostać się na szczyt
można kolejką, a wcześnie rano i późnym popołudniem także
samochodem (zakaz wjazdu w dzień). Zbocze północne jest bardzo ostre,
silny wydmuch. Trzeba uważać na paralotniarzy.

Zdecydowanie łatwiej i przyjemniej lata się przy Szkole Szybowcowej -
jesli wieje poł.-zach. W tym przypadku jednak nie ma co patrzeć na
ogólne prognozy pogody, ponieważ kotlina i jezioro bardzo wpływają na
kierunek wiatru. Najlepiej dzwonić i pytać, co wieje.

Panoramka ze szczytu Żaru na W-N-E




Panoramka ze szczytu Żaru na E, S, W




Panoramka spod Szkoły Szybowcowej na S-W, W




Dojazd od Bielska Białej, trzeba dojechać do Straconki i potem przez
Przegibek do Międzybrodzia. Mozna też z Żywca - kierunek na
Miedzybrodzie.

Poniżej jak dojechać na Żar:



Mapka jest jedynie wskazówką, jak korzystać z mapy Beskidów zawartej
na serwisie e-gory.pl:

http://www.e-gory.pl/inde...d=78&Itemid=161

Pozdrawiam i zapraszam w Beskidy - Tomek