Widzisz wypowiedzi znalezione dla słów: Wodociągi Miejskie w Radomiu

Humor

Żadna nowość. W Radomiu też ostatnio było o tym głośno. Żeby było śmieszniej, największym płatnikiem podatku deszczowego do Wodociągów Miejskich miał być Miejski Zarząd Dróg i Komunikacji (za wodę odprowadzaną z ulic), czyli de facto pieniądze miały być przekazywane z jednej jednostki miejskiej do drugiej.

 » 

Nadleśnictwo Kielce - ul. Łódzka

Zamówienie obejmuje:
1. Wybudowanie budynku biurowego (budynek parterowy z poddaszem użytkowym, wolnostojący, częściowo podpiwniczony, ) łącznie z przyłączem wodnym, elektrycznym, kanalizacyjnym oraz zbiornikiem na ścieki, osłona śmietnikowa, place postojowe
długość budynku -23.99 m
szerokość -21.26 m
pow. zabudowy - 402.20m2
pow. użytkowa - 704.75 m2
kubatura - 3265.00 m3
Budynek murowano - drewniany kryty blacho dachówką, wyposażony w instalacje:
-ogrzewanie - z sieci miejskiej, wymiennikownia w piwnicy budynku,
-woda- z przyłącza wodociągu gminnego,
-kanalizację sanitarną- odprowadzenie ścieków do zbiornika szamba o pojemności 9,13m3,
-energię elektryczną – zasilanie kablowe ze słupa na działce.
2.Wybudowanie ogrodzenia.
3. Wybudowanie parkingu, chodnika i drogi.


Adres: Kielce ul. Łódzka 244 dz. nr1/24
Inwestor: Lasy Państwowe Nadleśnictwo Kielce http://www.radom.lasy.gov.pl/kielce/
Projektant: arch. Jadwiga Klimkiewicz
Wykonawca: ????
Realizacja: X 2006 - 30.IV.2007

EKOLOGIA

woda do picia

oto fragmenty tekstu ,, ŁYK CZYSTEJ ? WODY” Lidii Marcinkowskiej opublikowany przez czasopismo ,,CRYSTAL” w nr. 6 z maja-czerwca 2006 r.

(...)Brak lub niewystarczająca ilość zbiorników wody podziemnej (np. takich jak w Krakowie czy Opolu), która pod względem bakteriologicznym nadaje się częstokroć bezpośrednio do spożycia, sprawia że system zaopatrzenia miast w wodę do picia opiera się na kosztownym systemie uzdatniania wody powierzchniowej (np. we Wrocławiu i Poznaniu). Korzystanie z wód powierzchniowych związane jest z dodatkowymi zagrożeniami np. skażeniem ujęć wody, niskim poziomem opadów atmosferycznych lub przeciwnie, zbyt wysokim poziomem opadów kończącym się powodziami(...).

(...)Rurami wodociągowymi o zbyt dużej średnicy woda może płynąć nawet tydzień. Niepokojaco wzrasta wówczas ilość namnażających się bakterii. Chociaż woda, trafiająca ze stacji uzdatniania do sieci wodociągowej jest dobrej jakości, to często z naszych kranów płynie już bezwartościowy produkt. Problem ten dotyczy zarówno dużych aglomeracji miejskich jak i mniejszych miejscowości i wiosek, bowiem im dalej od stacji uzdatniania wody, tym gorsza jej jakość. Najwyższa Izba Kontroli wskazuje na zły stan techniczny sieci wodociagowej oraz rur w budynkach. Powodują one wtórne zanieczyszczenie wody. Z powodu wewnetrznej korozji w części sieci budowanej np. z żeliwnych rur, odłożyło się tyle osadów, że sami pracownicy przedsiębiorstwa wodno – kanalizacyjnego dziwią się, że woda jeszcze przez nie przepływa. Z kolei do 20 – letnich rur PCW trudno się podłączyć, bo pękają i kruszą się.(...)

(...)Wnioski z kontroli przedsiębiorstw wodociągowych przeprowadzonej przez NIK w 2001 r.

3. Jakość wody po uzdatnieniu:
Katowice, Łódź, Sosnowiec, Wrocław – przekroczony limit zawartości chloru,
Radom - nadmiar bakterii i manganu,
Sosnowiec – norma zawartości ołowiu przekroczona o 170 %, chloru o 133 %.
4. Sieć wodociągowa nie spełnia wymagań określonych przez ministra zdrowia:
- Bytom, Częstochowa, Gdańsk, Gdynia, Kraków, Poznań, Radom, Sosnowiec, Szczecin, Warszawa, Wrocław, Zabrze”.(...)

czy już wiesz dlaczego tak wiele osób w dużych miastach kupuje w sklepach wodę mineralna do picia, a wodę z kranu wykorzystuje do innych celów ?

weBer.

w którym miejscu pobierasz próbki wody do badania ? wodę wypływającą ze stacji uzdatniania wody, czy wodę wypływającą z kranu ?

woda do picia to nie tylko ta woda co leci z kranu.
to także woda, którą pijesz jedząc warzywa, owoce, grzyby.
to także woda w różnego rodzaju napojach z dodatkami konserwantów, alkoholu, itp.

niektórzy piją wodę ze studni, z oazy, z rzeki, z jeziora, odsoloną wodę morską, roztapiają śnieg i lód, jedzą lody, piją deszczówkę. czy uważasz, że ta woda jest czysta ? niedawno spotkałem bezdomnego, który pił wodę z fontanny.

a czy słyszałeś o coraz częstszych przypadkach zatrucia wody w wodociągach miejskich w różnych miastach. mieszkańcy miasta dowiadują sie o tym zdużym opóźnieniem zanim sanepid opublikuje ostrzeżenie. od momentu pojawienia się skażenia do momentu opublikowania ostrzeżenia ludzie piją zatrutą wodę.

czy nadal uważasz, że moje stwierdzenia są bezpodstawne ?

[ Dodano: Czw 24 Lip, 2008 ]

Warszawa i okolice (Mazowsze)


Warszawskie projekty będą dotowane przez Unię Europejską
Krzysztof Śmietana, Małgorzata Zubik
2007-01-04, ostatnia aktualizacja 2007-01-04 13:29
Dobre nowiny dla Warszawy. W środę rząd wciągnął całą drugą linię metra na listę inwestycji, które dostaną dotacje z Unii Europejskiej. Będą dodatkowe euro na drogi, ale nie na obwodnicę w tunelu pod Ursynowem

Rząd chce przyznać Warszawie więcej euro, niż planował to jeszcze w sierpniu. Wówczas na liście był tylko centralny odcinek drugiej linii metra. Stolica bez konkursu mogła liczyć na ok. 1,5 mld zł na ten cel.

Gdy prezydentem stolicy została Hanna Gronkiewicz-Waltz, pojawiły się głosy, że niechętny Platformie rząd wycofa się z obietnic hojnego dotowania stołecznych inwestycji z unijnych funduszy.

Na całe metro

Okazuje się jednak, że na przyjętej w środę przez rząd liście projektów znalazły się aż trzy odcinki drugiej linii metra. Nie tylko ten między rondem Daszyńskiego a Dworcem Wileńskim, ale też nitka od ronda do Chrzanowa na Bemowie oraz między dworcem a stacją Rembielińska na Bródnie. Brakuje tylko odgałęzienia z Portu Praskiego na Gocław, które podczas kampanii wyborczej zapowiadał kandydat PiS do ratusza Kazimierz Marcinkiewicz.

Metro Warszawskie może więc liczyć na ok. 3,6 mld zł dofinansowania (połowa kosztów inwestycji). - To superinformacja - cieszy się prezes Metra Jerzy Lejk. - Nie będziemy musieli konkurować z małymi projektami.

Rząd utrzymał na liście też dwa inne poważne projekty. Beneficjentem pozostaje Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji. Ta spółka może liczyć na dofinansowanie budowy nowych kolektorów ściekowych i przebudowy zakładu uzdatniania wody nad Zalewem Zegrzyńskim. Euro może też dostać system gospodarki odpadami całej aglomeracji warszawskiej. Jest w nim m.in. rozbudowa spalarni śmieci na Targówku.

... i masę nowych dróg

Za pieniądze unijne ma powstać też duża część nowej obwodnicy. Na południu Warszawy do 2010 r. będzie budowana trasa ekspresowa, która połączy węzeł autostrady A2 w Konotopie na granicy Piastowa i Ursusa z ul. Puławską (w okolicach hipermarketu Geant).

W tym miejscu ta arteria może się jednak urwać. Na liście inwestycji, które mają dostać pieniądze z Unii, nie ma bowiem jej przedłużenia przez Ursynów (miała tu biec tunelem). Powstanie za to północny odcinek obwodnicy - od Konotopy przez Bemowo do Trasy AK.

Ta ostatnia podobnie jak Trasa Toruńska ma zostać przebudowana do parametrów trasy ekspresowej. Most Grota-Roweckiego ma być poszerzony. Powstaną brakujące wiadukty, np. przy ul. Łabiszyńskiej.

O wiele łatwiej ma się także wyjeżdżać ze stolicy. Za euro będą budowane:

- do 2008 r. dwupasmówka na całej długości między Warszawą a Radomiem

- do 2011 r. nowa wylotówka w kierunku Krakowa i Katowic od Al. Jerozolimskich do Janek (pozwoli ominąć zakorkowaną al. Krakowską w Raszynie)

- do 2013 r. bezkolizyjne skrzyżowania na trasie katowickiej aż do Piotrkowa Trybunalskiego

- do 2013 r. droga do Gdańska stanie się trasą ekspresową, a rok wcześniej powstanie także nowy wyjazd z Warszawy (najprawdopodobniej skrajem Cmentarza Północnego i Łomianek),

- do 2014 r. autostrada A2 od Warszawy (skrzyżowanie z trasą lubelską) do Siedlec.

Pieniądze unijne trafią także do kolei. Do 2009 r. ma powstać połączenie centrum z lotniskiem Okęcie, a w 2014 r. ma się definitywnie skończyć remont linii Warszawa - Łódź, tak by między obydwoma miastami podróż trwała tylko godzinę.

Na rządową listę trafił też projekt Uniwersytetu Warszawskiego. Na euro może liczyć Centrum Nowych Technologii "Ochota".

Rząd może jeszcze wykreślić albo dopisać niektóre projekty, nim złoży listę w Komisji Europejskiej. Zanim Komisja przyzna dofinansowanie, musi dostać dobrze napisane wnioski.



http://miasta.gazeta.pl/w...62,3827802.html

 » 

Prasówki

http://miasta.gazeta.pl/radom/1,35219,5099111.html
[Radom] Korki na ulicach od rana
Na Tochtermana od rana tworzyły się korki, Podwalną kierowcy jeździli pod prąd, a zdenerwowani pasażerowie zastanawiali się, na którym przystanku czekać na autobus. Od wtorku z powodu remontów zamknięte są fragmenty ulic Malczewskiego, Żeromskiego i Traugutta

Zaczyna się rewolucja komunikacyjna w centrum (03-04-08, 18:30)

Choć informacje o początku kilkumiesięcznych remontów i zmianie organizacji ruchu w śródmieściu pojawiają się w mediach od kilku dni, wielu kierowców przejeżdżających wczoraj przez centrum wydawało się zaskoczonych. Rano ruchem na zamkniętych częściowo ulicach Malczewskiego, Żeromskiego i Traugutta kierowali policjanci, ale i wtedy zdarzało się, że musieli dyscyplinować kierowców, którzy np. Podwalną jechali pod prąd.

Na razie będą upominać

- Kierowcy jeżdżą na pamięć, wielu z nich łamie przepisy, bo nie zwraca uwagi na ustawione znaki - opowiada nadkom. Piotr Kostkiewicz, naczelnik wydziału ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji. - Policjantom, którzy ich zatrzymają, tłumaczą, że się zagapili - dodaje.

Funkcjonariusze drogówki sprawdzili, jak wygląda sytuacja w tej części miasta, wspólnie z drogowcami jeszcze wczoraj dostawili kilka znaków, tak żeby kierowcy nie mieli żadnych wątpliwości, jak jechać. - Na uspokojenie się ruchu będziemy musieli trochę poczekać - mówi Kostkiewicz i dodaje, że przez kilka najbliższych dni policjanci będą tylko upominać, kierować i instruować.

- Mandatem ukarzemy tylko tych, którzy będą stwarzać realne niebezpieczeństwo na drodze - tłumaczy Kostkiewicz.

Po godzinie 10, kiedy policjantów zabrakło, rozpoczęła się wolnamerykanka. Wielu kierowców, poruszając się Podwalną od strony Narutowicza, lekceważyło nakaz skrętu w Tochtermana. Slalomem omijano barierki i jadące prawidłowo samochody, dojeżdżając aż do Wałowej. Niektórzy skracali sobie drogę przez Krakowską i Bóźniczną.

Czy ta jedynka jedzie na Południe?

Na Kanałowej tuż po godz. 11 można było zobaczyć tira, którego kierowca najwyraźniej zagubił się wśród remontowanych ulic. Ciężkie maszyny drogowców, które już rozpoczęły prace na Malczewskiego, przez kilkanaście minut utrudniały wjazd z ronda w ulicę Reja.

Kłopoty mieli też pasażerowie autobusów. Mimo że rano drogowcy nakleili nowe oznaczenia i rozkłady jazdy na przystankach autobusowych w rejonie remontowanych ulic, wielu z nich czuło się niepewnie w nowej sytuacji.

- Czy tą jedynką dojadę na Południe? - dopytywała starsza kobieta, która na jednym z przystanków przy Lekarskiej wysiadła z dziewiątki. Podobne wątpliwości miało jeszcze kilku pasażerów wsiadających do autobusu.

Karetka też stoi w korku

Korki, które tworzyły się na Tochtermana, utrudniały przejazd karetkom pogotowia.

- Karetka, która nie jedzie na sygnale, jest w takiej samej sytuacji jak inne samochody, po prostu stoi w korku - tłumaczy Jan Smutek, kierownik działu usług i ambulatorium radomskiego pogotowia ratunkowego. - Proszę o wyrozumiałość i dyscyplinę kierowców, którzy, jadąc Tochtermana, zauważą karetkę na sygnale - ustąpcie jej pierwszeństwa - apeluje Smutek.

Utrudnień w ruchu obawiają się też strażacy.

- Konieczne będzie przesunięcie gazonów stojących na deptaku przy pałacu Karschów, żeby umożliwić wjazd wozom bojowym - mówi kpt. Jacek Pastuszka z radomskiej straży pożarnej. - Kiedy drogowcy rozkopią Żeromskiego między Traugutta i Witolda, to wjazd od tej strony będzie niemożliwy - dodaje.

Remont ulic Malczewskiego potrwa do września, Żeromskiego - do października. Na razie do pracy ruszyły wodociągi miejskie, wymieniane będą sieci wodno-kanalizacyjne i deszczowe. Po wodociągach na zamknięte dla ruchu ulice wejdą drogowcy i położą nowe nawierzchnie.

Sorry, ale cytat nie chciał się załadować :-/

Dofinansowanie z UE w latach 2007-2013


http://miasta.gazeta.pl/w...62,3827802.html

Warszawskie projekty będą dotowane przez Unię Europejską
Krzysztof Śmietana, Małgorzata Zubik
2007-01-04, ostatnia aktualizacja 2007-01-04 13:29
Dobre nowiny dla Warszawy. W środę rząd wciągnął całą drugą linię metra na listę inwestycji, które dostaną dotacje z Unii Europejskiej. Będą dodatkowe euro na drogi, ale nie na obwodnicę w tunelu pod Ursynowem
Zobacz powiekszenie
Fot. Jerzy Gumowski / AG
Dzięki unijnym dotacjom powstanie cała druga linia metra z Bródna przez Pragę, centrum, Wolę do Chrzanowa na Bemowie
ZOBACZ TAKŻE

* Rachunek bilansujący (04-01-07, 14:27)
* Stopa procentowa (04-01-07, 14:19)

Rząd chce przyznać Warszawie więcej euro, niż planował to jeszcze w sierpniu. Wówczas na liście był tylko centralny odcinek drugiej linii metra. Stolica bez konkursu mogła liczyć na ok. 1,5 mld zł na ten cel.

Gdy prezydentem stolicy została Hanna Gronkiewicz-Waltz, pojawiły się głosy, że niechętny Platformie rząd wycofa się z obietnic hojnego dotowania stołecznych inwestycji z unijnych funduszy.

Na całe metro

Okazuje się jednak, że na przyjętej w środę przez rząd liście projektów znalazły się aż trzy odcinki drugiej linii metra. Nie tylko ten między rondem Daszyńskiego a Dworcem Wileńskim, ale też nitka od ronda do Chrzanowa na Bemowie oraz między dworcem a stacją Rembielińska na Bródnie. Brakuje tylko odgałęzienia z Portu Praskiego na Gocław, które podczas kampanii wyborczej zapowiadał kandydat PiS do ratusza Kazimierz Marcinkiewicz.

Metro Warszawskie może więc liczyć na ok. 3,6 mld zł dofinansowania (połowa kosztów inwestycji). - To superinformacja - cieszy się prezes Metra Jerzy Lejk. - Nie będziemy musieli konkurować z małymi projektami.

Rząd utrzymał na liście też dwa inne poważne projekty. Beneficjentem pozostaje Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji. Ta spółka może liczyć na dofinansowanie budowy nowych kolektorów ściekowych i przebudowy zakładu uzdatniania wody nad Zalewem Zegrzyńskim. Euro może też dostać system gospodarki odpadami całej aglomeracji warszawskiej. Jest w nim m.in. rozbudowa spalarni śmieci na Targówku.

... i masę nowych dróg

Za pieniądze unijne ma powstać też duża część nowej obwodnicy. Na południu Warszawy do 2010 r. będzie budowana trasa ekspresowa, która połączy węzeł autostrady A2 w Konotopie na granicy Piastowa i Ursusa z ul. Puławską (w okolicach hipermarketu Geant).

W tym miejscu ta arteria może się jednak urwać. Na liście inwestycji, które mają dostać pieniądze z Unii, nie ma bowiem jej przedłużenia przez Ursynów (miała tu biec tunelem). Powstanie za to północny odcinek obwodnicy - od Konotopy przez Bemowo do Trasy AK.

Ta ostatnia podobnie jak Trasa Toruńska ma zostać przebudowana do parametrów trasy ekspresowej. Most Grota-Roweckiego ma być poszerzony. Powstaną brakujące wiadukty, np. przy ul. Łabiszyńskiej.

O wiele łatwiej ma się także wyjeżdżać ze stolicy. Za euro będą budowane:

- do 2008 r. dwupasmówka na całej długości między Warszawą a Radomiem

- do 2011 r. nowa wylotówka w kierunku Krakowa i Katowic od Al. Jerozolimskich do Janek (pozwoli ominąć zakorkowaną al. Krakowską w Raszynie)

- do 2013 r. bezkolizyjne skrzyżowania na trasie katowickiej aż do Piotrkowa Trybunalskiego

- do 2013 r. droga do Gdańska stanie się trasą ekspresową, a rok wcześniej powstanie także nowy wyjazd z Warszawy (najprawdopodobniej skrajem Cmentarza Północnego i Łomianek),

- do 2014 r. autostrada A2 od Warszawy (skrzyżowanie z trasą lubelską) do Siedlec.

Pieniądze unijne trafią także do kolei. Do 2009 r. ma powstać połączenie centrum z lotniskiem Okęcie, a w 2014 r. ma się definitywnie skończyć remont linii Warszawa - Łódź, tak by między obydwoma miastami podróż trwała tylko godzinę.

Na rządową listę trafił też projekt Uniwersytetu Warszawskiego. Na euro może liczyć Centrum Nowych Technologii "Ochota".

Rząd może jeszcze wykreślić albo dopisać niektóre projekty, nim złoży listę w Komisji Europejskiej. Zanim Komisja przyzna dofinansowanie, musi dostać dobrze napisane wnioski.



[ Dodano: 2007-01-04, 20:48 ]

Obrona Kielc w 1939

Jest taka książka "Kielce w latach okupacji hitlerowskiej 1939-1945" (A. Massalski, S. Meducki) - tam jest trochę informacji, jak będę miał więcej czasu, to poszperam (chyba, że mnie ktoś wyprzedzi )



cm - czekałem na Ciebie ale pozwól, że wrzucę kilka cytatów.

Adam Massalski, Stanisław Meducki "Kielce w latach okupacji hitlerowskiej 1939-1945" Zakład Narodowy im. Ossolińskich - Wydawnictwo. Wydanie drugie poprawione i uzupełnione 2007.
Kilka cytatów:
"Szybkimi krokami nadchodził dzień 1 września 1939 r. Ludność miasta, budząc się rano tego dnia, słyszała dalekie odgłosy prowadzonej walki. Wojsko kilka dni wcześniej (27 sierpnia) opuściło swoje koszary, udając sie w wyznaczone rejony. Rano, o godzinie 5:45 Polskie Radio nadało wiadomość o napaści hitlerowskiej i wybuchu wojny, podano również krzepiącą informację o odparciu ataków granicznych i wkroczeniu oddziałów Wojska Polskiego w głąb Rzeszy Niemieckiej. Apelowano o zachowanie spokoju i przystąpienie do wytężonej pracy na rzecz obronności kraju. Zapewniano również, że alianci przystąpią wkrótce do wypełniania swoich zobowiązań sojuszniczych.

Póznym rankiem przeleciały nad Kielcami samoloty, kierując się na Skarżysko. Sądzono, że są to samoloty polskie, okazało się jednak, że - niestety - niemieckie. Luftwaffe bombardowało w tym dniu koszary wojskowe na Bukówce, dwukrotnie lotnisko w Masłowie oraz ujęcie wody wodociągu miejskiego znajdujące się koło Białogonu. Na Bukówkę zrzucono kilkanaście bomb, które nie wyrzadziły żadnych szkód, gdyż spadły w lesie na wysokości strzelnicy. W pierwszym dniu wojny nad Kielcami przelatywały również liczne klucze lotnictwa niemieckiego w kierunku Sandomierza, aby tam bombardować przeprawy rzeczne. Nie były one niepokojone, gdyż obrona przeciwlotnicza była bardzo nikła. Stanowiła ją jedynie bateria dział przeciwlotniczych oraz kompania ciężkich karabinów maszynowych. Stanowiska obrony przeciwlotniczej były urządzone w kilku punktach miasta, między innymi w ważniejszych zakładach pracy, jak "Granat" czy też huta "Ludwików".

W hucie "Ludwików" wystawiono 2 września jedno działo przeciwlotnicze i jeden ckm. Żołnierze akurat wtedy nie mieli zbyt dużo roboty, gdyż w tym dniu nad miastem pojawiały się jedynie pojedyncze samoloty, i to na dość dużej wyskości. Około godziny 16:00 udało się zestrzelić jeden samolot niemiecki, którego załoga wyskoczyła na spadochronach z płonącej maszyny. Lotników ujęto w rejonie Piasków. Sukces ten wyraznie poprawił samopoczucie mieszkańców miasta, chociaż w wyniku bombardowania uległ zburzeniu dom przy ul. Focha (obecnie ul. I. Paderewskiego)[...]

3 września miasto objęte już było falą uchodżców cywilnych i żołnierzy z wycofujących się oddziałów wojskowych, głównie z 7 DP rozbitej pod Janowem (na wschód od Częstochowy). Podpułkownik A. Idzik przystąpił do zorganizowania obrony miasta, wydając rozkazy, aby:
- Dwie kompanie piechoty wrz z kompanią karabinów maszynowych oraz z jedną baterią pal (bez armaty) udały się pod dowództwem por. Zbigniewa Buczka zorganizować obronę w rejonie Słowik-Piekoszów. Wymarsz grupy nastąpił o godzinie 14:00.
- Dowódca Ośrodka Zapasowego 25 DP otrzymał rozkaz zmobilizowania dwu kompanii i wyznaczenia oficera na dowódcę 3 batalionu 154 pp. [...].
- Równocześnie zarządzono mobilizację dwu dalszych batalionów 154 pp, wyznaczając obsadę oficerską[...]

Tego samego dnia, 3 września, wieczorem przybył do Kielc płk dypl. Kazimierz Glabisz (oficer do zleceń Naczelnego Wodza), który otrzymał od marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego następujacy rozkaz: "zebrać niezwłocznie wszystko co się da z garnizonów Radom i Kielce (bez względu na terminy mobilizacyjne), zamknąć tymi siłami przejścia szosy Kraków-Radom przez Góry Świętokrzyskie i utrzymać je tak długo, aż 12 i 13 DP rozwiną się w rejonie Skarżyska. Samych Kielc nie bronić i nie angażować się w walkę na przedpolu Gór Świętokrzyskich, by nie narazić się na otoczenie i odcięcie[...]".

cdn...

Piechocinski co zrobiłem dla mieszkanców powiatu

Janusz Piechociński Polskie Stronnictwo Ludowe

www.piechocinski.pl

Co zrobiłem dla mieszkańców powiatu piaseczyńskiego

Wybory to czas obietnic i deklaracji. Przez lata służyłem mieszkańcom powiatów podwarszawskich. Inicjowałem różne przedsięwzięcia, zdobywałem środki budżetowe i inwestycyjne. Jako poseł, radny i prezes Wojewódzkiego funduszu Ochrony Środowiska służyłem radą i pomocą, pomagałem przygotowywać wnioski, znajdowałem na nie środki. Nie marnowałem czasu na puste polityczne czy personalne spory. Razem z lokalnymi samorządami wspólnie robiliśmy rzeczy konkretne i służące ludziom. Nie szczędziłem czasu na spotkanie i rozmowy co razem możemy zrobić dla dobra wspólnego. Oto lista najważniejszych inwestycji i działań realizowanych przy moim udziale na Państwa terenie.
Za czasów mojego prezesowania w WFOŚiGW wszystkie kompletne wnioski z terenu powiatu zostały zrealizowane.

Gmina Góra Kalwaria

• Siec kanalizacji sanitarnej Baniocha II 500 tys. zł,
• Budowa kanalizacji Parcela 800 tys. zł umorzono 280 tys. zł,
• Potycz - Zakład Przetwórstwa Owocowo Warzywnego Akropol modernizacja oczyszczalni 1030 tys. zł,
• Odbudowa rzeki Czarnej 160 tys. zł,
• Oczyszczenie jeziora Czerskiego 6 tys. zł,
• Sieć kanalizacji w Baniosze I etap,
• Budowa oczyszczalni ścieków 500 tys. zł,
• Renowacja gniazd bociana białego 5 tys. zł,
• Rewaloryzacja skarpy wiślanej 42 ,5 tys. zł,
• Budowa stacji wodociągowej 459 tys. zł,
• Modernizacja Izby Chorych na przychodnię zdrowia w Górze Kalwarii, I etap - 793 tys. zł,
• Przebudowa ul. Budowlanych na odcinku pomiędzy ul. Kalwaryjską a ul. Skierniewicką w Górze Kalwarii (droga 2865 w), Góra Kalwaria –I etap,
• Modernizacja DK 79 Góra Kalwaria Potycz.

Gmina Lesznowola

• Wywóz i utylizacja skażonego gruntu ropopochodnymi w Magdalence 32 tys. zł,
• Budowa kanalizacji w Starej Iwicznej ul. Słoneczna 280 tys. umorzenie 112 tys. zł,
• Budowa kanalizacji sanitarnej w Mysiadle ul. Różana 60 tys. umorzono 24 tys. zł,
• Budowa Kanalizacji we wsiach Nowa wola i Zgorzała 450 tys. umorzono 90 tys. zł,
• Budowa kanalizacji w Mysiadla Środkowym 265 tys. umorzono 91 tys. zł,
• Modernizacja kotłowni w Zespole Szkól Mroków 150 tys. umorzono 67,5 tys. zł,
• Budowa kanalizacji Nowa Wola i Zgorzała II podetap 126 tys. zł umorzono 25 tys. zł,
• Budowa sieci kanalizacyjnej Mysiadło Północne 370 tys. zł umorzono 74 tys. zł,
• Budowa kanalizacji w Lesznowoli i Kolonii Lesznowola I etap 1100 tys. zł,
• Termomodernizacja budynku szkoły w Mrokowie I etap 65 tyś umorzono 13 tys. zł,
• Budowa kanalizacji w Lesznowoli i Kolonii Lesznowola II etap 1000 tys. zł umorzono 350 tys. zł,
• Budowa oczyszczalni ścieków w Kosowie 623 tys. zł umorzono 186 tys. zł,
• Budowa kanalizacji Nowa Iwiczna ul. Piękna 80 tys. zł,
• Budowa oczyszczalni i przepompowni ścieków w Łazach 2000 tys. zł umorzono 399 tys. zł,
• Nagroda za ochronę środowiska 50 tys. zł,
• Termomodernizacja szkoły w Mrokowie II etap 66 tys. zł umorzono 13 tys. zł,
• Budowa kanalizacji sanitarnej Magdalenka II 700 tys. zł umorzono 150 tys. zł,
• Budowa kanalizacji w Kosów i Wólka Kosowska 700 tys. zł,
• Modernizacja stacji uzdatniania wody w Mrokowie 80 tys. zł umorzono 16 tys. zł,
• Modernizacja SUW w Starej Iwicznej 120 tys. zł umorzono 24 tys. zł
• Przebudowa DW 721 od Sękocina do torów w Starej Iwicznej
• Lesznowola Odnowienie boiska sportowego Przy ZSP w Lesznowoli 30 000 zł,
• Przebudowa ul. Postępu w miejscowości Zgorzała (droga nr 2841 W),gmina Lesznowola 680 000 zł,
• OSP Nowa Wola zakup samochodu ratowniczo-gaśniczego, 97 244 zł.

Miasto i Gmina Konstancin Jeziorna

• Uruchomienie programu ochrony zlewni rzeki Jeziorki,
• Modernizacja kotłowni i sieci w STOCER 1470 tys. zł,
• Budowa SUW Nowe Wierzbno 400 tys. zł,
• Budowa kanalizacji w Klarysewie Zach I etap 500 tys. zł,
• Modernizacja ujęć wody dla południowej części Konstancina 700 tys. zł,
• Inwestycje przeciwpowodziowe na wałach Wisły i Jeziorki
• Wprowadzenie do priorytetów Mazowsza Drogi Wojewódzkiej 724 wraz obwodnicą K-J i DW 721, modernizacja tych dróg (dwa ronda i ciągi piesze, wymiana nawierzchni ), oddłużenie STOCER i działania inwestycyjne w Szpitalu,
• Budowa sieci kanalizacji w rejonie Chylice Letnisko 2000 tys. zł,
• Wymiana 6 dźwigów towarowo-osobowych w Centrum Rehabilitacji Stocer w Konstancinie-Jeziorna - 900 tys. zł,
• Adaptacja pomieszczeń na potrzeby Centrum Sterylizacji Stocer w Konstancinie-Jeziorna - 350 tys. zł,
• Modernizacja pomieszczeń na potrzeby apteki, Stocer w Konstancinie-Jeziorna - 330 tys. zł,
• Dokumentacja projektowa do modernizacji budynku Centrum Stocer w Konstancinie-Jeziorna - 500 tys. zł,
• Modernizacja 2 oddziałów na Ośrodek Leczenia Splotu Ramiennego u dzieci, Stocer w Konstancinie-Jeziorna - 500 tys. zł,
• Termomodernizacja obiektu szpitala przy ul. Długiej 42, Stocer w Konstancinie-Jeziorna - 550 tys. zł,
• Modernizacja kotłowni i sieci zewnętrznej przy ul. Długiej 42, Stocer w Konstancinie-Jeziorna - 340 tys. zł,
• OSP Skolimów zakup samochodu gaśniczo-ratunkowego, 97 244 zł,
• Decyzja o wykupie gruntów pod poszerzenie ulicy Warszawskiej.

Miasto i Gmina Piaseczno…

• Uruchomienie Programu ochrony zlewni rzeki Jeziorki i :
• Budowa oczyszczalni ścieków +sieć w Wolce Kozodawskiej 800 tys. zł,
• Budowa oczyszczalni ścieków + sieć w Głoskowie
• Budowa kanalizacji w Głoskowie 1000 tys. zł,
• Zabudowa samochodu pożarniczego dla OSP Piaseczno 20 tys. zł,
• Budowa kanalizacji Głoskowie II etap 1000 tys. zł,
• Budowa kanalizacji ul. Czajewicza 200 tyś. umorzono 60 tys. zł,
• Budowa kanalizacji Lipy Królewskie 30 tyś umorzono 9 tys. zł,
• Remont węzła przyjmowania ścieków w oczyszczalni miejskiej 416 tys. zł umorzono 145 tys. zł,
• Budowa kanalizacji Osiedlowa Józefosław 415 tys. zł umorzono 124 tys. zł,
• Budowa kanalizacji Głoskowie III etap 1300 tys. zł,
• Budowa kanalizacji Wilanowska i działkowa 500 tys. zł,
• Budowa kanalizacji Łabędziowa i Wiśniowa 915 tys. zł,
• Budowa kanalizacji w Chyliczkach 700 tys. zł,
• Remont SUW w Bobrowcu 166 tys. zł umorzono 33 tys. zł,
• Dokończenie budowy oczyszczalni w Wolce Kozodawskiej 1868 tys. zł,
• Kolektor Południowy 1800 tys. zł,
• Budowa kanalizacji dla Zalesia Dolnego Gołkowa ,Osiedla Orężna i Kamionka 2000 tys. zł,
• Remont kotłowni na oczyszczalni ścieków 100 tys. zł, umorzono 35 tys. zł,
• Budowa kanalizacji w Jagarzewie I etap 960 tys. zł,
• Zabudowa star dla OSP Złotokłos 30 tys. zł,
• Budowa SUW w Siedliskach 1000 tys. zł,
• Budowa kanalizacji w ul Górnej w Jagarzewie 40 tys. zł,
• Nowe samochody bojowe dla PSP,
• Modernizacja kotłowni w LO i ZSE,
• Basen i kompleks sportowy prze SP nr 6,

Gmina Prażmów

• Modernizacja kotłowni przy Zespole Szkól w Prażmowie120 tyś umorzono 55 tys. zł,
• Budowa kanalizacji deszczowej i oczyszczalni przy szkole w Plazmowe i 265 tys. zł; Umorzono 55 tys. zł,
• Ochrona gniazd bociana białego.
• Sala sportowa w Uwielinach
• Przebudowa drogi gminnej w Uwielinach i Bronisławowie 100 000
Tarczyn
• Kanalizacja sanitarna z przykanalikami w Tarczynie
I etap kwota 392.809zł
II etap kwota 422600zł
• Budowa boiska sportowego przy SP w Tarczynie

Zadania samorządu powiatowego

• Węzeł cieplny w kotłowni gazowej w Domu Pomocy Społecznej oraz likwidacja piecy koksowych– dotacja 120.130 zł,
• Modernizacja kotłowni w Zespole Szkół Ekonomicznych – pożyczka 79.574 zł – umorzono 27.850zł oraz dotacja 19.800 zł,
• Modernizacja kotłowni w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Konstancinie Jeziornie - pożyczka 32.000 zł – umorzono 11.200 zł oraz dotacja 8.000 zł,
• Modernizacja kotłowni w Domu Dziecka nr 6 w Konstancinie Jeziornej - pożyczka 59.520zł umorzono 20.832 zł oraz dotacja 14.880 zł,
• Modernizacja kotłowni w Domu Dziecka nr 7 w Konstancinie Jeziornej – pożyczka 84.800 zł umorzono 29.680 zł oraz dotacja 21.200 zł,
• Termomodernizacja budynku Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej - pożyczka 34.225 zł umorzono 8.025 zł,
• Termomodernizacja budynku Zespołu szkół Ekonomicznych - pożyczka 95.987 zł – umorzono 25.916 zł,
• Zakup samochodu specjalistycznego dla Komendy Powiatowej PSP w Piasecznie – pożyczka 400.000 zł umorzono 100.000 zł,
• Modernizacja systemu grzewczego w Zespole Szkół w Konstancinie - pożyczka 300.000 zł umorzono 60.000 zł,
• Zakup samochodu lekkiego ratowniczo gaśniczego - dotacja 200.000 zł,
• Modernizacja SUW w Domu Pomocy Społecznej w Górze Kalwarii – dotacja 302.000 zł,
• Zakup ubrań specjalnych dla Straży Pożarnej – dotacja 33.460 zł,
• Zakup ciężkiego samochodu ratowniczo-gaśniczego z funkcją ograniczania skażeń – dotacja 100.000 zł.

Jako przewodniczący Sejmowej Komisji Infrastruktury 2001-2005 i Radny Mazowsza
Wprowadzenie do planu centralnego zadań:
• Budowa drogi S-2 Konotopa - Puławska wraz z budową łącznika z MPL Okęcie i ul. Marynarską (S-79) – 21,5 km, wartość kosztorysowa zadania – 2 347,7 mln zł, realizacja w latach 2006-2010, w roku 2006 i 2007 realizowano zadanie w zakresie prac przygotowawczych.
• Budowa drogi S-8 gr. m.st. Warszawy - węzeł Paszków wraz z drogą Nr 7 w węźle Magdalenka – 14,9 km, wartość kosztorysowa zadania – 659,2 mln zł, realizacja w latach 2006-2009, w roku 2006 i 2007 realizowano zadanie w zakresie prac przygotowawczych.
• Przebudowa drogi Nr 79 Warszawa - Piaseczno (ul. Energetyczna) wraz z połączeniem CH Auchan – 1,9 km, wartość kosztorysowa zadania– 42,3 mln zł, realizacja w latach 2006-2007, w roku 2006 realizowano zadanie w zakresie prac przygotowawczych, planowane ukończenie grudzień 2007.
• Przebudowa DK 79 Piaseczno Gora Kalwaria wraz obwodnicą trwają prace przygotowawcze.
• Linia kolejowa nr 8 - modernizacja odcinka Warszawa Radom - Kielce wraz z budową łącznicy do lotniska Okęcie.
• Przebudowa przejazdu kolejowego Starej Iwicznej i Nowej Iwicznej.
• Zrealizowane: Modernizacje linii na odcinku Piaseczno Czachówek.
• Modernizacja wiaduktu kolejowego w Zalesiu.
• Uruchomienie prac nad Lotniskiem Modlin.
• Przebudowa Drogi Krajowej nr 50 wraz z obwodnicami Drwalew Chynów.
• Powrót do koncepcji budowy TRASY NS od węzła Lotnisko do Tarczyna.
• Modernizacja DK 7 na odcinku Magdalenka Grójec.
• Decyzja w sprawie budowy nowej siedziby Urzędu Skarbowego.
• Decyzja o skierowaniu nowego taboru zakupionego przez KM na linię Radom Warszawa(od grudnia 2007).
• Decyzja o budowie Parkuj i Jedz w Piasecznie, Zalesiu Dolnym i Nowej Iwicznej (problemy z wykonawcą).
• Modernizacja DW 721 od torów kolejowych.
• Modernizacja 724 i budowa obwodnic Konstancina i Góry Kalwarii

Janusz Piechociński janusz@piechocinski.pl www.piechocinski.pl
47 lat, ukończył ZSEM w Piasecznie, absolwent i pracownik naukowy warszawskiej SGH, 1999-2002 Prezes WFOŚIGW na Mazowszu, Przewodniczący Komisji Budżetu i Finansów Sejmiku Mazowieckiego, dwukrotnie w rankingu POLITYKI wybrany najlepszym parlamentarzystą. Przewodniczący Sejmowej Komisji Infrastruktury i dzisiaj Komisji Ochrony Środowiska w Sejmiku Mazowsza, ekspert ds. procesów inwestycyjnych i infrastruktury w Zespole Doradców Gospodarczych TOR, Wiceprezes Polskiego Stronnictwa Ludowego, kandydat PSL na Ministra Transportu i Infrastruktury,mieszkaniec Nowej Iwicznej od 1963 roku…

Komunizm 45-89 Jak wy go oceniacie?

Pomieszanie z poplątaniem, albo typowy unik.
Nigdy nie kwestionowałem osiągnięć pokolenia PRL-u
i nie to było sensem dyskusji.



Cytat:
Wysłany: Dzisiaj 9:17

--------------------------------------------------------------------------------

Cytat:
Sam co prawda tego nie przeżyłem, ale wiem z relacji moich rodziców (teraz już matki tylko)... Wiem że za komuny jej dzieci (bo wtedy jak to pięknie wytknełeś na świecie mnie nie było) nigdy głodne nie chodziły... codziennie z rana mleko na śniadanie, bułki, całkiem dobre posiłki... a teraz?

Tak się składa, że też tego sam nie przeżywałem i znam to wyłącznie z opowiadania tych, którzy
musieli to przeżyć. A byli to ludzie, którzy widzieli dalej, niż tylko czubek własnego nosa.
Owszem, bywało, że szkolna dziatwa była dożywiana, lecz nie było to powszechne. Raczej sporadyczne
i bardzo fragmentaryczne. Bywało i to wcale nie sporadycznie, że dzieci marzły na lekcjach,
bo nie zdążono z remontem z braku materiałów, bo nie dowieziono opału, że dzieci słabły
w czasie lekcji z niedożywienia. Dziś też są takie przypadki, że niektóre dzieci są niedożywione,
ale różnica jest taka, że są to przypadki sporadyczne a nawet bardzo sporadyczne.
Różnica jest również taka, że można o tym publicznie i bardzo głośno mówić i pisać.
Cytat:
Jak na to nie patrzeć przemysł stał na wysokim poziomie... na jakim stoi teraz każdy widzi.

Chyba tu użyto jako miernika wysokości poziomu na jakim był wówczas przemysł liczbę zatrudnionych.
Przemysł był technicznie na poziomie króla Ćwieczka. Porównanie jest takie, że wówczas np. jakiś
element klepało ręcznie dziesięciu pracowników, to dziś w tym samym czasie dziesięć takich
elementów wykonuje jeden człowiek, sterując maszyną. Oczywiście jeżeli już mówimy o poziomie,
to niewątpliwie wyższy i to znacznie, był poziom zatrudnienia. Faktem jest, że wszyscy byli
zatrudnieni, lecz nie każdy miał pracę. Nie bez kozery narodziło się porzekadło czy się siedzi,
czy się leży etc. /Michu/

Na temat madrosci zrodzonych porzekadel.

" Po czym poznac, ze Polacy w USA wprowadzaja sie do jakiejs dzielnicy?
-Po tym, ze murzyni zaczynaj sie wyprowadzac."

Takie to madre i poznawcze, jak "czy sie siedzi, czy sie stoi..."
Z siedzenia powstalo:

[/b]Oto niektóre inwestycje PRL: Geografia.227-303

Przemysł paliwowo-energetyczny.
Kopalnie: Zagłebie Lubelskie (węgiel kamienny), Zagłębie Górnośląskie (węgiel kamienny, odbudowa i rozbudowa), Zagłębie Wałbrzyskie (węgiel kamienny)
Koksownie: Kraków, Częstochowa, Zdzieszowice, Zagłębie Wałbrzyskie i Górnośląskie (16 zakładów)
Kopalnie: Turoszów, Bełchatów, Zagłębie Konińsko-Tureckie (węgiel brunatny)
Gaz ziemny (wydobycie): Kotlina Sandomierska, Ostrów Wielkopolski, Podkarpacie
Magistrale gazowe: Przemyśl-Stalowa Wola-Puławy-Warszawa-Włocławek-Gdańsk, dolina Baryczy-Głogów
Elektrownie wodne: Solina (138 MW), Myczkowce (8 MW), Rożnów (50 MW), Czchów (8 MW), Dychów (75 MW), Porąbka (12 MW), Tresna (20 MW), Pilchowice (12 MW), Otmuchów (8 MW), Turawa (8 MW), elektrociepłownia w Koronowie (28 MW), Żydów (150 MW, 1971, szczytowo-pompowa na jeziorze), Włocławek (160 MW)
Elektrownie i elektrociepłownie bazujące na węglu kamiennym i brunatnym: Kozienice (1600 MW, 70-te), "Dolna Odra" (1600 MW 70-te), Rybnik (800 MW 70-te) - moce początkowe, Opole, Jaworzno (3 obiekty), Bełchatów (5000 MW 70-te i 80-te), Turów, Konin-Turek, Skawinia, Kraków, Blachownia-Kędzierzyn, Bielsko, Stalowa Wola, Warszawa, Łódź
Elektrownie atomowe: Żarnowiec (70-te, niedokończona i wsztrzymana)

Przemysł metalurgiczny.
Huta Częstochowa (całkowicie nowa, 2 piece + stalownia 60-te), Huta Kościuszko w Chorzowie (2 piece 60-te, nie istnieje), Huta w Krakowie (kombinat metalurgiczny i miasto, aglomerownia, produkcja surówki, stali, wyr. walcowane, koksownia, zakład mat. ogniotrwałych, elektrownia, cementowania (kupiona przez Turka i zliwkidowana), 50-te) Bochnia (filia huty krakowskiej, gł. profile gięte i blachy transformatorowe, 1968), Huta Katowice (nowocześniejsza i większa niż huta krakowska, m.in. specjalistyczne stopy do implantacji wewnątrzustrojowej, obecnie w stanie upadłości), Huta Warszawa (stale jakościowe, 60-te), Zawiercie, Ostrowiec Świętokszyski - rozbudowa

Przemysł metali nieżelaznych.
kopalnie cynku i ołowiu: Olkusz, Bolesławiec, kop. w Pomorzach, Trzebionka
produkcja surowca (wytop): Katowice (2 obiekty), kombinat górniczo-hutniczy w Bolesławcu, Miasteczko Śląskie (1967),
huta miedzi w Legnicy (1954), Zagłębie Lubińsko-Głogowskie (m.in. Głogów, 60-te), Lublin, Polkowice, Runda (kopalnie, 60-te i 70-te), huta Żukowice (1971)
huta aluminium w Malińcu (1966), Huta Skawinia
przetwórstwo aluminium: Skawinia, Kęty

Przemysł elektromaszynowy.
środki transportu: Zakłady Cegielskiego w Poznaniu (parowozy, lokomotywy, silniki okrętowe, ciężkie lokomotywy spalinowe, wagony osobowe), Chrzanów "Fablok" (małe i średnie lokomotywy spalinowe), "Pafawag" Wrocław (elektryczne lokomotywy i zespoły wieloczłonowe do komunikacji podmiejskiej, wagony osobowe), "Dolmel" (silniki elektryczne, duże maszyny elektryczne), wagony towarowe (Zielona Góra, Świdnica, Ostrów Wielkoposki, Chorzów), "Konstal" Chorzów (tabor tramwajowy i wagone towarowe), Ursus (ciągniki, 1947 odbudowa), Starachowice (samochody ciężarowe, 1948), Lublin (samochody dostawcze "Żuk"), Nysa (samochody dostawcze), Fabryka Samochodów Osobowych w Warszawie (od 1951 sam. Warszawa na lic. radzieckiej, od 1957 Syrena, od 1967 licencja włoska na Dużego Fiata), Bielsko-Biała i Tychy (Syrena, Mały Fiat na lic. włoskiej 1971), Sanok (autobusy, mikrobusy, przyczepy, 1958), Jelcz (samochody ciężarowe na lic. francuskiej Berliet, autobusy na lic. czechosłowackiej, ciężkie samochody ciężarowe w tym Leyland, Steyer, 1960), Poznań ("Tarpan" - samochód dla rolinictwa), motocylke i rowery (Warszawa, Świdnik, Kielce, Szczecin, Bydgoszcz, Skarżysko-Kamienna, Czechowice-Dziedzice), skutery (Warszawa)
przemysł okrętowy: Gdańsk (drobnicowce, trampy, duże statki rybackie-przetwórnie wraz z chłodniami, 1948, 1976), Gdynia (suchy dok, masowce pow. 100 tys. DWT, Szczecin (rudowęglowce, drobnicowce, trampy masowe1953), Ustka (łodzie ratunkowe, kutry i mniejsze jednostki, w likwidacji), stocznie remontowe Gdańsk, Gdynia, Szczecin (produkcja kutrów rybackich, holowników, pogłębiarek, lodołamaczy, kutrów pilotowych, barek), "Zgoda" w Świętochłowicach (małe i średnie silniki okrętowe, 1957), Cegielski w Poznaniu (duże silniki okrętowe), Elbląd (śruby okrętowe i inne elementy konstrukcji), Warszawa, Gliwice, Sosnowiec, Tarnowskie Góry, Nysa, Kraków, Bygdoszcz, Toruń, Grudziądz (różne maszyny i urządzenia), stocznie rzeczne w Koźlu, Wrocławiu, Nowej Soli, Krakowie, Warszawie, Modlinie, Płocku, Toruniu, Gdańsku (2 ostatnie miasta - produkcja statków do żeglugi rzecznej i przybrzeżnej), Płonie (kontenery, 1975)
przzemysł lotniczy (odbudowa i rozbudowa, nowe zakłady): Warszawa, Lublin, Biała Podlaska, Mielec (samoloty rolnice), Świdnik (śmigłowce), Bielsko-Biała (szybowce).

Przemysł maszynowy.
produkcja obrabiarek (350 typów): "Rafamet" w Kuźni Raciborskiej, Fabryka Urządzeń Mechanicznych w Porębie (obrabiarki karuzelowe), Warszawa (zakłady im. Świerczewskiego), Pruszków, Skarżysko-Kamienna, Wrocław, Bydgoszcz, Poznań, Łódź, Katowice, Dąbrowa Górnicza, Kraków, Tarnów, Andrychów, Jarocin, Pleszew
produkcja kotłów i turbin parowych: Sosnowiec, Kielce, Łódź, Racibórz (kotły, 1952), Elbląg ("Zamech" turbiny)
silniki spalinowe: Warszawa, Andrychów, Mielec, Świętochłowice + Poznań + Gdańsk (silniki okrętowe), Nowa Dębna, Bielsko Biała
produkcja maszyn górniczych: Katowice, Zabrze, Mikołów, Sosnowiec, Rybnik, Bytom, Oświęcim, Kraków (pewne podzespoły), Wałbrzych, Piotrków Trybunkalski, Gorlice (urządzenia i sprzęt wiertniczy dla górnictwa ropy i gazu)
produkcja maszyn i urządzeń dla hutnictwa: Zabrze, Katowice, Gliwice (bez urządzeń najcięższych)
produkcja maszyn i urządzeń dla przemysłu chemicznego: Kielce (Zakłady Aparatury Chemicznej), Kraków (Zakł. im. Szadkowskiego), Toruń, Nysa, Świdnica, Gliwice, Wyry, Skierniewice, Kościan, Opole
produkcja maszyn i ciężkiego sprzętu dla przemysłu materiałów budowlanych i budownictwa: Bydgoszcz (pr. dla cementowni), Warszawa, Gliwice, Zabrze, Poznań, Szczecin, Stalowa Wola (żurawie, dźwigi, koparki), Kraków, Wrocław, Solec Kujawski (maszyny drogowe i budowlane)
produkcja maszyn włókienniczych: Łódź (3 zakłady), Zduńska Wola, Bielsko-Biała, Dzierżoniów, Kamienna Góra, Zielona Góra
produkcja maszyn rolniczych: Płock i Poznań (kombajny zbożowe), Stzelce Opolskie, Brzeg, Grudziądz, Inowrocław, Włocławek, Kutno, Jawor, Słupsk, Dobre Miasto, Lublin
produkcja maszyn i urządzeń dla przemysłu spożywczego: Świdnica (kompletne curkownie), Nuysa (gorzelnie), Warszawa, Wrocław, Gniezno, Olsztyn, Białystok, Kraków (przemysł tytoniowy)

Przemysł precyzycjny.
mechanika precyzyjna i optyka (całkowicie nowe zakłady): Warszwa (aparaty fotograficzne, mikroskopy, instrumenty pomiarowe i geodezyjne), Jelenia Góra (szkło optyczne), Katowice (okulary), Łódź (aparatura filmowa), Kraków (aparatura pomiarowa), Włocławek (manometry i termometry), Poznań (gazomierze), Toruń i Wrocław (Wodomierze), Świebodzice, Łódź (zegary), instrumenty lekarskie (Warszawa, Milanówek, Nowy Tomyśl), łożyska toczne (Poznań, Kraśnik, Kielce, Warszawa), Skarżysko Kamienna (maszyny liczące, 70-te), Radom (maszyny do pisania)

Przemysł metalowy.
odletwictwo: GOP, Warszawa, Kraków (armatura z metali kolorowych), Kielce (armatura), Końskie, Opoczno, Skarżysko-Kamienna, Węgierska Górka, Nowa Sól, Chocianów, Poznań, Olesno Śląskie (armatura, 70-te), Śrema (70-te), Kutno (70-te), Radom (70-te), Koluszki (70-te)
wyroby blaszane i naczynia: Rybnik, Olkusz, Kraków, Wrocław, Brzesk
wyroby AGD: Grudziądz, Jawor (piece i kuchenki), Wrcoław, Bydgoszcz, Rzeszów, Rybnik (lodówki), Kielce, Olkusz, Myszków (pralki), Przemyśl, Radom (maszyny do szycia)

Przemysł elektrotechniczny i elektroniczny.
kable energetyczne i teletechniczne (Kraków, Czechowice-Dziedzice, Będzin, Ożarów, Bydgoszcz, Szczecin), żarówki (Katowice, Pabianice - odbudowane i rozbudowane zakłady, Piła), silniki eletryczne dużej mocy i generatory (Wrocław "Dolmel" Żychlin - odbudowa, Bielsko-Biała, Cieszyn, Tarnów, Poniatowa, Brzeg) transformatory i trakcje elektryczne (Łódź) liczniki i elektryczna aparatura samochodowa (Świdnica), elektrody węglowe (Racibórz - odbudowa, Biegonice), Warszawa (telewizory i odbiorniki radiowe oraz zestawy grające, magnetofony, lampy, półprzewodniki, tranzystory, układy scalone, elektryczne i elektroniczne przyrządy pomiarowe, aparatura teletechniczna), radiole i telewizory (Gdańsk, Dzierżoniów, Bydgoszcz), aparaty telefoniczne (Radom, Łódź), Kraków (aparatura teletechniczna), Wrocław (" Elwro" elektroniczne maszyny techniki obliczeniowej), Błonie (elektronika), Zabrze (Mera-Elzab, elektronika wszelkiego rodzaju, w tym dla statków, górnictwa), Tychy (elektronika górnicza), Gdańsk (elekotrnika przemysłu okrętowego)

Przemysł chemiczny.
przemysł siarkowy: Wizów, Busk, Tarnobrzeg (kombninat, 50-te), Staszów, Grzybów, Jeziorko, Machów, Police, nawozy sztuczne (Kędzierzyn, Tarnów, Puławy, Włocławek- nawozy azotowe), Kraków, Poznań, Toruń, Machów, Gdańsk, Police, (nawozy fosforowe), włókna i tworzywa sztuczne (Tomaszów Mazowiecki, Chodaków, Jelenia Góra, Wrocław, Gorzów Wielkopolski, Szczecin, Toruń, Blachownia Śląska, Łódź, Tarnów, Puławy, Pionki, Wąbrzeźń, Pustków, Gliwice, Oława, Kalisz, Warszawa, Jasło), produkcja barwników, farb i lakierów (Zgierz, Pabianice, Wola Krzysztoporska, Bydgoszcz, Wrocław, Warszawa, Gdańsk, Łódź, Szczecin, Włocławek, Radom, Kalisz, Dębica, Cieszyn - Polifarb), przemysł farmaceutyczny ( Warszawa, Kraków, Poznań - Jelfa, Polfa, Łódź, Pabianice, Jelenia Góra, Sarogard Gdański), przemysł zielarski "Herbapol" (Poznań, Bydgoszcz, Kutno, Wrocław, Kraków, Lublin, Białystok), kosmetyki i środki piorące (Warszawa, Kraków, Poznań, Łódź, Katowice, Racibórz, Bydgoszcz, Starogard Szczeciński), wyroby gumowe (Dębica, Olsztyn - opony, Bydgoszcz, Grudziądz, Wolbrom, Sanok, Piastów, Trzebinia, Łódź) artykuły sanitarne i sportowe (Grudziądz, Kraków)

Przemysł mineralny.
cementownie (Wierzbica, Nowiny koło Kielc, Rejowiec, Chełm Lubelski, Działoszyn, Bieławy, Opole, Kraków, Rudniki, Małogoszcz, Wejherowo), wapno budowlane, nawozowe, gipsy (Stzelce Opolskie, Gogolin, Górażdzę, okręg kielecki, Chrzanów, Kraków, Wojcieszów, Bielawy-Piechcin Pinczów - "Dolina Nidy", Lwówek, Lubań), szkło (Szklarksa Poręba, Szczytna, Stronie Śląskie, Zawiercie, Wałbrzych - porcelana, Jaroszowiec - szkło walcowane, Jelenia Góra, Piotrków Trybunalski, Sandomierz - szkło okienne, Jelenia Góra, Katowice, Boguchwała, Radom, Tułowice, ogółem ponad 60 zakładów)

Przemysł drzewno-papierniczy i poligraficzny.
płyty drzewne (Czarna Woda, Przemyśl, czrnków, Koniecpol, Szczecinek, Suwałki, Morąg, Świeradów-Zdrój), meble (Warszawa, Łódź, Radomsko - meble gięte, Poznań, Swarzędz, Bydgoszcz, Świdnica, Olszyna Lubańska, Kraków, Kalwaria Zebrzydowska, Gdańsk, Słupsk - meble okrętowe, Wyszków, Nowe, Goleniów, Kozienice, Zamość), zapałki (Czechowice-Dziedzice, Częstochowa, Sianów, Gdańsk, Bystrzyca Kłodzka), stolarka budowlana (Wołomin, Okartów, Grybów), sprzęt sportowy (Kętrzyn, Gdańsk, Chojnice, Łódź, Zakopane i Szaflary - narty), wyroby z wikliny (Rudnik, Nisko, Trzciel, Ujście), instrumenty muzyczne (Jordanów - instrumenty dente, skrzypce, Lublin - strunowe, Bydgoszcz - akordeony i i. elektryczne, Legnica i Kalisz - pianina i fortepiany, Częstochowa - zabawki), papier i wyroby z papieru (Krapkowice, Szczecin, Niedomice, Włocławek, Bydgoszcz, Jeziorna, Żywiec, Klucze, Kostrzyń, Ostrołęka - kombinaty, Przechów), maszyny i materiały poligraficzne (Warszawa, Łódź, Kraków, Bytom, Katowice, Poznań, Wrocław, Bydgoszcz, Rzeszów, Gdańsk, Szczecinm Toruń)

Przemysł lekki.
przemysł włókienniczy (Łódź - zlikwidowany- i Białystok - zlikwidowany - odbudowa i rozbudowa, Dzierżoniów, Bieława, Pieszyce, Wałbrzych, Lubań, Kamienna Góra, Prudnik, Zielona Góra, Bielsko-Biała - nie istnieje, Andrychów, Bytom - w upadłości, Sosnowiec, Zawiercie, Częstochowa), przemysł odzieżowy (Warszawa, Elbląg, Ostrów Wielkopolski, Gubin, Słubice, Zgierz, Pabianice, Brzeziny, Wrocław, Poznań, Kraków, Bydgoszcz, Szczecin, Toruń, Legnica, Dzierżoniów), przemysł skórzany (Nowy Targ, Prudnik, Oleśnica, Będzin, Skarżysko, Łuków, Augustów, Słupsk, Chełm Lubelski - buty), garbarstwo (Brzeg, Kluczbork, Radom, Kraków, Skoczów, Kalisz, Bydgoszcz, Gniezno, Braniewo, Białogard), futra (Prochowice, Kraków, Nowy Targ, Żywiec, Bielsko-Biała, Gdańsk, Środa Śląska)

Przemysł spożywczy.
Warszawa, Gdynia, Szczecin, Wrocław, Kraków (zakładów jest tak dużo, że musiałbym przepisać niemal całą listę miejscowości polski)
Linie kolejowe normalnotorowe - 22,4 tys. km, w tym 9,3 tys. zupełnie nowych.
Sieć drogowa - 100 tys. km ulepszonej nawierzchni, transport PKS - ponad 1000 przystanków (lata 70-te), transport miejski (267 w stosunku do 37 miast przed wojną), trasy Katowice-Warszawa, Kraków-Katowice, Katoiwce-Wrocław
Flota morska - przed wojną praktycznie nie istniała, tylko do 1965 roku zbudowaliśmy na własny użytek 140 jednostek dalekomorskich i 533 kutry rybackie. W 1986 posiadaliśmy 1956 jednostek pływających bez okrętów wojskowych, w tym 85 promów pasażerskich. obecnie mamy kilkadziesiąt kutrów, kilka holowników i trzy promy.
Czynny tabor kolejowy - w 1986 r mieliśmy 1809 lokomotyw elektrycznych, 2600 spalinowych, 704 parowozy i 161260 wagonówRocznik1987.346 Oczywiście wszystko to zostało zbudowane w PRL
Tabor autobusowy: w 1986 mieliśmy 23397 autobusówRocznik1987.348
Rurociągi: ropociągi (1965-1975) 1181 km, rurociąg "Przyjaźń", gazociągi: Przemyśl-Warszawa-Płock-Gdańsk, Przemysl-Sandomierz-Łódź, Lubaczów-Kraków-Czechowice, GOP-Garki-Poznań-Piła-Szczecin, Garki--Kalisz-Włocławek-Grudziądz-Gdańsk
Sieci energetyczne - 400 000 km
Sieci cieplne (centralne ogrzewanie) - 7 tys km sieci rozdzielczej i magistralnej
Infrastruktura komunalna: Miasta posiadające wodociągi w 1986 - 775 (164 w 1938), kanalizacje - 700 (w 1928 - 120), gazową - 429 (w 1938 - 106), elektryczną 813 na 813 (w 1938 - 481)
15 parków narodowych, w tym trzy dalsze strukturalnie, technicznie i ekonomicznie przygotowane do powołania, które zostały utworzone już po 1989r. Powierzchnia parków - 183 tys. ha, w tym 55,7 tys. ha ochrony ścisłej
Ogólem, w okresie PRL zbudowano ponad 7500 dużych zakładów, a prawie 16 tys. mniejszych odbudowoano./Tomek Ciborowski

FRAUD NEWS 5

Poniedziałek 22.03.2004
Wtorek 23.03.2004
Środa 24.03.2004
Czwartek 25.03.2004
Piątek 26.03.2004
Poniedziałek 29.03.2004
Wtorek 30.03.2004
Środa 31.03.2004
Czwartek 01.04.2004
Piątek 02.04.2004
Sobota 03.04.2004

--------------------------------------------------------------------------------
Poniedziałek 22.03.2004

Oskarżeni o "stłuczki"
PAP

31 osób, w tym 9 policjantów, odpowie przed sądem za wyłudzanie odszkodowań komunikacyjnych. Akt oskarżenia w tej sprawie krakowska Prokuratura Apelacyjna skierowała do Sądu Rejonowego w Częstochowie.

W wyniku likwidacji rzekomych szkód komunikacyjnych w okresie od marca 1996 roku do lipca 2002 roku wypłacono ponad 2 mln zł nienależnych odszkodowań. Ponadto oskarżeni usiłowali wyłudzić w podobny sposób kolejne 100 tys. zł.

Sprawa została wyłączona ze śledztwa w tzw. aferze radomszczańskiej, dotyczącej korupcji w policji w Radomsku.

Wśród oskarżonych znajduje się 9 policjantów, w tym pięciu z Częstochowy, dwóch z Radomska, po jednym ze Zgierza i Kobieli Wielkich. Pozostałe 22 oskarżone osoby to przedsiębiorcy prywatni i pracownicy prywatnych firm (10 osób), pracownicy wydziałów komunikacji i towarzystw ubezpieczeniowych oraz osoby, na które wyłudzane były odszkodowania.

Dwunastu oskarżonym, w tym wszystkim policjantom - oprócz zarzutu dopuszczenia się oszustw ubezpieczeniowych - zarzucono także udział w zorganizowanej grupie przestępczej; jednemu przedsiębiorcy - postawiono zarzut kierowania tą grupą. Dodatkowo jeden z oskarżonych odpowiada za pranie brudnych pieniędzy, ponieważ wyłudzone pieniądze z odszkodowań lokował na kontach bankowych i kupował nieruchomości.

W toku śledztwa badane były 42 fikcyjne kolizje oraz 6 fikcyjnych zgłoszeń kradzieży samochodów.

Jak ustaliła prokuratura, wyłudzanie odszkodowań odbywało się według kilku schematów sytuacyjnych. Zazwyczaj zdarzenia albo w ogóle nie miały miejsca, albo były pozorowane. W tym drugim przypadku na miejscu rzekomej stłuczki ustawiano uszkodzone już samochody, rozlewano olej, wysypywano szkło, by uprawdopodobnić zdarzenie. Na miejsce tak zaaranżowanej kolizji przyjeżdżali policjanci wchodzący w skład grupy przestępczej.

Jak wykazało śledztwo, te same samochody, ubezpieczane w różnych firmach, uczestniczyły w różnych kolizjach, przeprowadzanych kolejno w różnych województwach, m.in. łódzkim, świętokrzyskim, śląskim i dolnośląskim.

Akt oskarżenia zawiera zarzuty dopuszczenia się 45 przestępstw. Oprócz wyłudzenia odszkodowania są tam m.in. przestępstwa przeciwko dokumentom (poświadczanie nieprawdy przez funkcjonariuszy publicznych), przeciwko działalności instytucji państwowych i wymiarowi sprawiedliwości (zawiadomienie o niepopełnionym przestępstwie, nakłanianie i składanie fałszywych zeznań).

Jak podkreśla prokuratura, ujawnienie uczestnictwa policjantów w przestępczym procederze było wynikiem działań funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych KWP w Katowicach, którzy pod nadzorem prokuratora wykonywali większość czynności w tym śledztwie.

Materiał dowodowy oparty jest także na licznych ekspertyzach biegłych, m.in. z zakresu informatyki i rekonstrukcji wypadków drogowych, eksperymentów procesowych i oględzin pojazdów oraz dokumentacji ubezpieczeniowej i bankowej.

Większość oskarżonych przyznała się do popełnienia zarzucanych im czynów, chociaż niektórzy dopiero w końcowej fazie śledztwa - po konfrontacjach z innymi oskarżonymi. Wszystkim grożą kary do 15 lat pozbawienia wolności.

Do odrębnego prowadzenia wyłączono materiały dotyczące podobnych przestępstw dokonanych w innych regionach kraju lub popełnionych przy udziale innych osób.

Wtorek 23.03.2004

2 mln złotych za wolnośćRMF/PAP

Grzegorz Wieczerzak, oskarżony o spowodowanie ponad 170 mln zł strat w PZU Życie, może wyjść z aresztu, jeśli wpłaci 2 mln złotych - zdecydował warszawski sąd rejonowy rozpatrując wniosek obrony.

Były szef PZU Życie wyjdzie za kaucją pod warunkiem, że do 11 maja wpłaci 2 mln złotych. Wieczerzak siedzi w areszcie już ponad dwa lata, jego proces rozpoczął się w maju ubiegłego roku.

Obrońcy złożyli wniosek o zwolnienia oskarżonego, ponieważ jak dotąd ekspertyzy biegłych nie udowodniły żadnych strat w PZU Życie.

Nie tylko adwokaci i sam Wieczerzak, ale także sąd, wynajdowali wiele nieścisłości w ekspertyzie biegłych. - Opinie biegłych nie potwierdzają tezy o powstaniu znacznej szkody majątkowej, nie zawierają żadnych konkretnych ustaleń i wyliczeń - mówił obrońca Wieczerzaka.

Oskarżony cały czas twierdzi, że jest niewinny.

Poza wpłaceniem kaucji sąd zdecydował jeszcze o dodatkowych zabezpieczeniach. Wieczerzak nie będzie mógł opuszczać kraju - nie będzie mu wydawany paszport. Zostanie wobec niego również zastosowany dozór policyjny - będzie musiał dwa razy w tygodniu stawiać się na komisariacie.

Sąd zakazał mu też - jeśli wyjdzie z aresztu - kontaktowania się ze świadkami w procesie oraz z osobami zatrudnionymi w PZU Życie w czasie gdy był jego prezesem i obecnie pracującymi w tej firmie. Nie może się z nimi kontaktować "w jakiejkolwiek formie" - orzekł sąd.

Wieczerzak nie mógłby również, bez zgody sądu, opuszczać miejsca swego zamieszkania na dłużej niż trzy dni.

Jeden z obrońców Wieczerzaka, mecenas Marek Górski powiedział dziennikarzom, że nie wie jeszcze, czy złoży zażalenie na taką decyzję sądu. Powiedział, że skontaktuje się z rodziną oskarżonego i dowie, czy mogą dysponować taką kwotą. Dodał, że sam nie jest zaskoczony taką wysokością kaucji, jednak decyzję, czy zaskarżyć tę decyzję sądu, czy zapłacić, podejmie rodzina oskarżonego.

Przewodniczący składu, sędzia sądu okręgowego Krzysztof Petryna uzasadniając decyzję sądu powiedział, że proces będzie jeszcze trwał i zarzuty wymagają dodatkowych wyjaśnień. Sąd wystąpi o uzupełnienie lub nowe opinie biegłych i ponownie przesłucha niektórych świadków.

Dodał, że ponieważ zakończenie przesłuchania świadków nie jest możliwe w krótkim terminie, sąd postanowił warunkowo zamienić areszt na zabezpieczenie majątkowe z dodatkowymi obostrzeniami. Zastrzegł jednocześnie, że może zmienić wtorkowe postanowienie w dalszym ciągu procesu.

Rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie Wojciech Małek powiedział dziennikarzom po ogłoszeniu postanowienia, że sąd nie ma możliwości sprawdzenia skąd będą pochodziły pieniądze na ewentualną kaucję. - To jest dobre pytanie, ale nie do sądu, a odpowiednich służb. Sąd nie prowadzi takich postępowań - przypomniał.

Sąd zajmował się dzisiaj jedynie wnioskiem obrońców Wieczerzaka o zmianę aresztowania na inny środek zabezpieczający udział oskarżonego w procesie. Zaplanowana na dzisiaj rozprawa nie odbyła się z powodu choroby jednego z sędziów.

Wieczerzak został zatrzymany 17 lipca 2001 r. Sąd aresztował go na wniosek prokuratury 7 sierpnia 2001 r. Proces trwa od maja 2003.

Auta za złotówkęPAP

Czy można czteroletniego, osobowo- ciężarowego Lublina II kupić za... złotówkę? Kontrolerzy wrocławskiej delegatury NIK dowiedli, że owszem. Zwłaszcza, gdy likwidator jest znaczącym współwłaścicielem spółki-nabywcy - pisze "Słowo Polskie- Gazeta Wrocławska".

Likwidację Samodzielnego Publicznego ZOZ Centrum Pulmonologii Dziecięcej w Karpaczu zaczęto od uchwały dolnośląskiego sejmiku z października 2001. Pozornie wszystko przebiegło wzorowo, bo cały majątek centrum znalazł nowego nabywcę uwalniając samorząd województwa od kłopotów z zadłużoną placówką.

Wątpliwości pojawiły się, gdy okazało się, że nabywcą jest akcyjna spółka pracownicza ze znaczącym, prywatnym udziałem... likwidatora Centrum, Beaty Bokiej. Zresztą, pracowniczy charakter tej prywatyzacji także był pozorem. Mimo że akcje nabyło aż 158 byłych pracowników SPZOZ, to 66,5 procent ich puli znalazło się w rękach sześciu osób z kadry kierowniczej Centrum, które przejęły całkowitą kontrolę nad placówką.

Jak tłumaczyły "SP-GW" władze Centrum, szanse na zakup akcji spółki wszyscy pracownicy mieli takie same. Każdy kupił tyle, ile chciał i na ile go było stać. Wprowadzono jedynie górne ograniczenie (100 tys. zł) kwoty, za jaką można kupić akcje. Chodzi o to, by ich większości nie mogła kupić jedna osoba.

Lista nieprawidłowości, na które natknęli się inspektorzy wrocławskiej delegatury NIK, była bezprecedensowa. Pozorowanie przetargów i drastyczne zaniżanie wyceny majątku to główne grzechy tej likwidacyjnej "prywatyzacji".

I tak, nieruchomości po zlikwidowanym Centrum (w Karpaczu i Szklarskiej Porębie) wycenione na blisko 12 mln złotych, likwidator sprzedał swojej spółce za jedyne 2 mln 300 tys. zł. Było to możliwe, gdyż o wystawieniu obiektów na sprzedaż wiedziało jedynie wąskie grono zainteresowanych. Ogłoszenia o przetargach nigdy nie trafiły do żadnej z gazet.

Środa 24.03.2004

Kreatywny marketing w Orlenie
RadioZet

Spółki domniemanego gangu paliwowego z Płocka świadczyły usługi marketingowe dla PKN Orlen. W jednej z firm wspólnikiem był pracownik Orlenu - wynika ze śledztwa Radia Zet. Zarząd koncernu zapewnia, że o niczym nie wiedział.

W sprawie gangu paliwowego, który chrzcił paliwa i wprowadzał je do obrotu, zatrzymano już cztery osoby, sześciu postawiono zarzuty.

Według informacji Radia Zet, dwie spółki aresztowanego Krzysztofa Ż. pracowały dla Orlenu. Współwłaścicielem jednej z nich był pracownik koncernu - specjalista w zespole obsługi klientów niezależnych. "Znalazł się wśród nas nieuczciwy pracownik" - przyznaje rzecznik Orlenu. Dodaje, że zarząd nie wiedział o procederze.

Firmy jeszcze pod koniec ubiegłego roku przygotowywały foldery reklamowe dla Orlenu, wcześniej m.in. obsługiwały targi.

Orlen podziękował za sygnał i zapewnił, że nieuczciwy pracownik został zwolniony w miniony poniedziałek. Czy podejrzane firmy zajmowały się tylko marketingiem - to Orlen pozostawia do wyjaśnienia organom ścigania.

Policjant podejrzany o łapówkarstwo
PAP

Sąd Rejonowy w Suwałkach aresztował dziś na miesiąc policjanta z Sejn (woj. podlaskie) podejrzanego o żądanie łapówki od przestępcy za odstąpienie od czynności służbowych.

- Policjant uzależnił odstąpienie od sporządzenia wniosku o tymczasowe aresztowanie w zamian za 4,5 tysiąca złotych. Sąd uznał, że zachodzi obawa matactwa, dlatego zastosował wobec niego areszt - powiedział rzecznik suwalskiego sądu, sędzia Jacek Przygucki.

Sejneńskiego policjanta zatrzymał we wtorek funkcjonariusz Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji. Postawiono mu zarzut uzależnienia wykonania czynności służbowej od otrzymania korzyści majątkowej. Chodziło o sprawę paserstwa samochodowego.

Policjant został zawieszony w czynnościach służbowych przez komendanta w Sejnach. Poinformował on, że jeśli zarzut potwierdzi się, funkcjonariusz zostanie usunięty z służby.

31-letni Dariusz S. od ośmiu lat pracuje w policji. Dotychczas miał nieposzlakowaną opinię. W razie potwierdzenia zarzutów grozi mu do 8 lat więzienia.

Czwartek 25.03.2004

Wieczerzak oskarżony razem z byłym prezesem Orlenu
PAP

Akt oskarżenia przeciwko b. szefowi PZU Życie Grzegorzowi Wieczerzakowi, wysłany w czwartek przez prokuraturę do sądu, obejmuje też b. prezesa Orlenu, Andrzeja Modrzejewskiego - potwierdził rzecznik Prokuratury Okręgowej Maciej Kujawski.

Wieczerzaka i Modrzejewskiego czeka proces w sprawie nieprawidłowości w gospodarowaniu środkami Narodowego Funduszu Inwestycyjnego im. Eugeniusza Kwiatkowskiego. Zostali oskarżeni o działanie na szkodę lub niegospodarność w zarządzaniu funduszem. Oprócz nich oskarżonych zostało 11 osób.

Prokuratura zarzuciła Wieczerzakowi, Wojciechowi F., Włodzimierzowi P., Wacławowi L. i Marcinowi M., że wchodząc w skład Rady Nadzorczej PZU NFI Management SP z o.o., 7 lutego 2000 roku, mając świadomość, że istnieje konflikt interesów pomiędzy spółkami NFI im. Kwiatkowskiego a Udziałowcem Firmy Zarządzającej PZU Życie SA - "wyrazili zgodę na objęcie przez NFI im. Kwiatkowskiego 600 000 akcji Spółki Majewski SA, za łączną kwotę 6 mln zł, z przeznaczeniem jej na wykup obligacji od PZU Życie". Prokuratura uznała to za przekroczenie ich uprawnień.
Modrzejewskiego i Zbigniewa O. oskarżyła o niedopełnienie obowiązków, gdy w czerwcu 1998 roku nie znając opinii Komitetu Inwestycyjnego podjęli decyzję o poręczeniu kredytu na działalność inwestycyjną spółce Eko-Drewno Majewski Sp z o.o. w wysokości 5,5 mln zł. Według prokuratury wyrządzili tym samych Narodowemu Funduszowi Inwestycyjnemu im. Eugeniusza Kwiatkowskiego SA szkodę majątkową w wysokości 11 622 770 zł.
Zbigniewowi O., Krzysztofowi G. i Miłosławowi B. prokuratura zarzuciła, że jako członkowie zarządu NFI im. Eugeniusza Kwiatkowskiego SA nie dopełnili obowiązków i w listopadzie 1997 roku, wbrew negatywnej opinii Komitetu Inwestycyjnego, wyrazili zgodę na dokonanie inwestycji w spółce Majewski SA. Spowodowało to olbrzymie szkody w Funduszu w wysokości ponad 12 mln zł.
O niedopełnienie obowiązków oskarżono też Dariusza M. i Zbigniewa O., którzy 4 lutego 2000 roku wchodzili w skład zarządu PZU NFI Management Sp. z o.o. i mając świadomość, że istnieje konflikt między spółkami NFI im. Kwiatkowskiego a Udziałowcem Firmy Zarządzającej PZU Życie SA - "podjęli uchwałę o objęcie nowej emisji 600 000 akcji spółki Majewski SA".
Krzysztofa K., Wojciecha M. i Wandę M., która była członkiem Zarządu Spółki Majewski SA oskarżono o niegospodarność.

Wieczerzakowi i Modrzejewskiemu grozi do 10 lat więzienia. Nie przyznali się do winy. Oświadczyli, że ich decyzje były uzasadnione sytuacją funduszu w czasie, gdy te decyzje zapadały.
Nazwisko b. szefa PZU Życie, Grzegorza Wieczerzaka przewija się w innych głośnych sprawach - prokuratura ustaliła m.in., że to właśnie jemu b. prezes Orlenu Andrzej Modrzejewski miał ujawnić poufną informację giełdową. Modrzejewskiego czeka proces w tej sprawie. Przed Sądem Rejonowym dla m.st. Warszawy toczy się pierwszy z procesów, w którym Wieczerzak i 9 innych osób odpowiadają za nieprawidłowości finansowe w PZU Życie.

Szukają dowodów ws. Colloseum
RMF

Przygotowywany jest kolejny akt oskarżenia ws. Colloseum. By udowodnić finansowe nieprawidłowości, katowicka prokuratura powołała zespół biegłych.

Józef J., były szef konsorcjum i główny podejrzany, zdaniem prokuratury wyłudził ok. 430 mln złotych. Po deportacji z Izraela czeka na koniec śledztwa w areszcie.

O efektach prac biegłych będzie można dopiero mówić na sali sądowej, jednak prokurator Leszek Goławski już teraz jest pewny, że wybrano najlepszych fachowców od spraw gospodarczych.

Prokuratura nie ukrywa, że sprawa Colloseum jest bardzo skomplikowana - w grę wchodzi obrót długami i wycena aportów do spółek, fałszowanie dokumentów, zaniżanie wartości akcji, nieruchomości oraz oszustwa. - Nie sama wiedza z ekonomii jest tu potrzebna. Tu często chodzi o wiedzę ściśle specjalistyczną, bardzo wąską. Tutaj myślę, że takich biegłych udało nam się uzyskać, no ale czas wykonywania tych opinii niestety jest długi - mówi Goławski.

Badane są też wątki powiązań finansowych Colloseum z politykami. Na razie jednak nikomu w tych sprawach nie przedstawiono zarzutów - dochodzenie przedłużono jednak do końca czerwca.

Piątek 26.03.2004

Oszustwa marketingowe
PAP

Informacje listowne o dotacjach lub premiach przyznanych nam przez firmy, których nie znamy, to nowe formy oszustwa marketingowego i nie wolno na takie oferty reagować - ostrzega Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych Ewa Kulesza.

Dodała, że firmy marketingowe wyspecjalizowały się w takiej formie oszustwa. Nie wysyłają już klientom informacji o wygranych wycieczkach lub nagrodach rzeczowych.

Kulesza wyjaśniła, że firmy takie przesyłają klientom informacje o przyznanych im kwotach, powołując się na nieistniejące uchwały o wynagrodzeniach. W liście proszą osoby o kontakt telefoniczny pod podany numer. Kiedy klient zadzwoni, wysłuchuje nagranej na automatycznej sekretarce nieistotnej informacji. Jak powiedziała Kulesza, jest to najczęściej połączenie typu audiotele, z którego firmy czerpią zyski. Zaapelowała, by nie dzwonić pod takie numery.

Kulesza zwróciła także uwagę na fakt, że od niedawna firmy marketingowe jako źródło zdobytych przez siebie danych osobowych wskazują firmy amerykańskie. Dlaczego tak się dzieje? - Firmy te wiedzą, że GIODO współpracuje z podobnymi do siebie instytucjami w Europie. W USA nie ma ustawodawstwa dotyczącego ochrony danych osobowych. To powoduje, że ktoś, kto chce sprawdzić, skąd pozyskano jego dane, właściwie nie ma takiej możliwości - tłumaczyła inspektor.

Według niej, jednym z istotnych problemów w Polsce jest niedopełnianie obowiązków informacyjnych w urzędach publicznych i instytucjach prywatnych. Zdaniem Kuleszy, urzędnicy i funkcjonariusze służby publicznej rzadko wiedzą, jakie są podstawy prawne ich pracy. - Najczęściej znają jedynie tytuły ustaw; nie potrafią powiedzieć, które artykuły pozwalają im np. żądać od nas dowodu osobistego - powiedziała.

Co robić w sytuacji, kiedy otrzymamy list zawiadamiający o przyznanej nam dotacji, wygranej wycieczce czy oferujący jakiś towar po niezwykle atrakcyjnej cenie? W opinii Ewy Kuleszy, nie powinniśmy reagować na takie przesyłki. - Nie wolno dać się zwabić; zastanówmy się, dlaczego mielibyśmy dostać od nieznanej nam firmy np. 35 czy 76 tys. zł? Przecież to duże kwoty. To nieprawdopodobne - powiedziała inspektor.

Zapytana, co robić w sytuacji, kiedy firmy marketingowe dysponują naszymi danymi osobowymi i stale wysyłają nam jakieś oferty, Kulesza odparła, że jeśli w liście jest adres firmy - należy zwrócić się do niej z prośbą o anulowanie naszych danych. Jeśli to nie poskutkuje, można złożyć skargę do GIODO.

W tym roku do GIODO trafiło ponad 500 skarg i pytań od klientów. Inspektor przeprowadził od początku roku 141 kontroli. W efekcie tych działań do prokuratury skierowano 13 zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Zatrzymani za wyłudzenia
IAR

Towary o wartości 6 milionów złotych wyłudziła od firm w całym kraju rozbita przez policjantów 7-osobowa grupa przestępcza. Dzięki działaniom policji z Bielska-Białej, część towarów odało się odzyskać.

"Członkowie grupy posługując się przerobionymi dokumentami firm, opatrzonymi sfałszowanymi pieczęciami instytucji uwiarygodniali się w oczach kontrahentów i na tej podstawie doprowadzali do zawierania umów handlowych." - powiedziała Radiu Katowice Urszula Szatkowska, rzeczniczka bielskiej policji

W toku prowadzonego śledztwa odkryto oszustwa przy zawieraniu umów leasingowych, kredytowych jak również zakupach towarów na wydłużony termin płatności. W grupie działały osoby w wieku 30-55 lat, które do swoich przestęczych działań wykorzystywały szyld legalnie zarejestrowanego przedsiębiorstwa. Poszkodowanymi w sprawie są firmy różnych branż z całego kraju.

W Gliwicach w jednym z kilku należących do grupy magazynów bielscy policjanci odnaleźli wyłudzone materiały budowlane wartości 200 tysięcy złotych. Materiały zwrócono poszkodowanym firmom. Bielski sąd tymczasowo aresztował dwie osoby z kierownictwa grupy.

Sprawę przekazano do Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej.

Afera złomiarska we Wrocławiu
IAR

12 osób oskarżyła wrocławska prokuratura o udział w aferze złomiarskiej, na której skarb państwa miał stracić wiele milionów złotych. Oszuści wyłudzali zwrot podatków VAT i dochodowego za fikcyjną sprzedaż złomu.

To drugi akt oskarżenia w tej sprawie. Rok temu wydział do zwalczania przestępczości zorganizowanej oskarżył członków tak zwanego zbrojnego ramienia ośmiornicy złomiarskiej czyli ludzi którzy zmuszali przedsiębiorców do fałszowania faktur, część z nich została już skazana za te czyny.

Teraz przed sąd trafią tak zwane "słupy" - drobni przedsiębiorcy którzy podpisywali lewe dokumenty - w zależności od osoby na kwoty od 400 tysięcy do 18 milionów złotych. Przedsiębiorcy zarabiali na tym niewielkie pieniądze - jeden z nich za sfałszowanie faktur na 5 milionów dostał 500 złotych.

Prokuratura zgodziła się aby przedsiębiorcy, którzy przyznają się do zarzutów, dobrowolnie poddali się karze - od 15 tysięcy złotych grzywny do 2 lat więzienia w zawieszeniu. Łącznie w aferze złomiarskiej zarzuty postawiono ponad 70 osobom, w tym 12-tu pracownikom legnickich banków.

Aresztowania ws. paliwowej ośmiornicy
PAP

Kolejni członkowie paliwowej ośmiornicy wpadli w ręce policjantów. Częstochowski CBŚ zatrzymał 7 osób. Na nielegalnej produkcji paliwa grupa tylko w ciągu 6 miesięcy zarobiła ponad 10 mln złotych. Jeszcze dziś sąd ma zdecydować o tymczasowym areszcie wobec zatrzymanych.

Pod szyldem legalnie działającej spółki kryła się nielegalna wytwórni paliwa. Podejrzenia mogły wzbudzać cysterny przyjeżdżające do jednej z baz transportowych. Przestępcy kupowali komponenty do paliwa i mieszali je, a następnie sprzedawali. Na jednej tonie potrafili zarobić 1,5 tys. złotych.

Policjanci nakryli ich na gorącym uczynku. Funkcjonariusze zabezpieczyli 4 cysterny po 20 tys. litrów przygotowanego paliwa. Na terenie firmy znaleziono także kompletną linię produkcyjną i zbiornik paliwa o pojemności 50 tys. litrów.

Szef spółki odpowie m.in. za kierowanie grupą przestępczą, pranie brudnych pieniędzy i nielegalny obrót paliwem.

Certyfikat do robienia pieniędzy
PAP

Minister infrastruktury Marek Pol wyrzuca dwóch swoich dyrektorów. Pracownicy resortu, zamiast kontrolować komisje, które wydają certyfikaty przewoźnikom, sami w tych komisjach dorabiali - dowiedziała się "Gazeta Wyborcza".

Certyfikacje kompetencji zawodowych wydaje podległy resortowi Pola Instytut Transportu Samochodowego. Wedle prawa UE musi się o nie starać każdy przewoźnik - właściciel żuka i prezes firmy spedycyjnej - informuje dziennik.

Na liście szefów komisji egzaminacyjnej wydających certyfikacje znaleźli się pracownicy resortu ministra Pola, pracownicy ITS i dwaj urzędnicy Rządowego Centrum Legislacji. Razem 24 osoby. Każda z nich dorobiła sobie od kilkudziesięci do kilkuset tysięcy złotych rocznie - podaje "Gazeta Wyborcza".

Certyfikaty wydano ok. 70 tys przewoźników. Każdy płacił od 500 do 800 zł. To razem co najmniej 40 mln zł. Ile z tego poszło do kieszeni urzędników? Według ministra Pola - ok. 3,5 mln zł.

Listę dorabiających w ten sposób urzędników podpisał sam wicepremier Marek Pol zgodnie z własnym rozporządzeniem. Ale tydzień temu kazał wyrzucić dwóch dyrektorów, którzy byli na liście. Pol twierdzi, że "powodowali konflikt interesów". Czy minister nie wiedział, co podpisuje? - stawia pytanie "Gazeta Wyborcza".

"Wiedziałem, co to za lista. Ale bez mojej wiedzy podległy mi dyrektor zatwierdził wynagrodzenie w kwotach, na które nigdy bym się nie zgodził. Dowiedziałem się o tym już po kontroli" - powiedział gazecie minister Pol.

Poniedziałek 29.03.2004

Ukradli 37-tonowe zbiorniki
PAP

Przed Sądem Rejonowym dla Krakowa Nowej Huty zapadły dzisiaj wyroki dla 10 oskarżonych - sprawców nietypowej kradzieży dwóch olbrzymich zbiorników do regeneracji tlenu z terenu Huty im. Tadeusza Sendzimira. 37-tonowe zbiorniki zostały sprzedane w punktach skupu złomu.

Dwóch głównych organizatorów kradzieży sąd skazał na kary po dwa i pół roku pozbawienia wolności. Kolejni dwaj oskarżeni skazani zostali na kary po dwa lata pozbawienia wolności, a pozostałych sześciu na kary od 18 do 22 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata.

Wyrok nie jest prawomocny.

Dodatkowo wyrokiem sądu wartownicy zostali pozbawieni na trzy lata prawa do wykonywania zawodu związanego z ochroną osób i mienia. Wszyscy oskarżeni zostali zobowiązani do zwrócenia hucie po 92,5 tys. zł za każdy z wywiezionych zbiorników razem z odsetkami od daty kradzieży.

Wśród oskarżonych znajdują się pracownicy HTS, w tym dowódca warty i czterej ochroniarze oraz dwaj pracownicy punktów skupu złomu.

Każdy ze skradzionych zbiorników ważył 37 ton, był o połowę większy od wagonu-cysterny i miał średnicę równą wysokości czteropiętrowego budynku. Wykonany był ze stali szlachetnej z elementami aluminium. Jego wartość - po cenie skupu złomu - wynosiła 92,5 tys. zł.

W maju i wrześniu zeszłego roku zbiorniki wywieziono z terenu Huty im. T. Sendzimira, do której należały, i sprzedano w pobliskich skupach złomu za 50 i 55 tys. zł.

W uzasadnieniu wyroku sąd podkreślił, iż z uwagi na okoliczności czynu, jak i rozmiary wywożonych zbiorników, była to "atypowa" kradzież.

Łapówka dla prokuratora
PAP

Przed sądem stanie kaliski adwokat Zdzisław K. oskarżony o powoływanie się na wpływy w prokuraturze oraz biznesmen Sylwester R., którego oskarżono m.in. o próbę przekazania prokuratorowi 20 tys. zł łapówki za umorzenie śledztwa.

Akt oskarżenia w tej sprawie Prokuratura Okręgowa w Łodzi skierowała dzisiaj do Sądu Rejonowego w Pleszewie (Wielkopolskie) - poinformowała rzeczniczka Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi, Małgorzata Glapska-Dudkiewicz.

Sprawa ma związek ze śledztwem prowadzonym przez Prokuraturę Rejonową w Pleszewie, dotyczącym handlu częściami zamiennymi do ciągników oznaczonymi bezprawnie znakami towarowymi firmy "Ursus".

W proceder ten zamieszane były podkaliskie hurtownie części zamiennych do ciągników. Właścicielem jednej z nich jest Sylwester R.

Według prokuratury, 59-letni Zdzisław K. we wrześniu 2002 roku, powołując się na wpływy w Prokuraturze Rejonowej w Pleszewie, podjął się pośrednictwa w doprowadzeniu, w zamian za łapówkę, do umorzenia tego śledztwa.

20 tysięcy złotych, które miały być łapówką dla prokuratora, wręczył mu właściciel hurtowni 56-letni Sylwester R. Jak ustalono, adwokat całą kwotę pieniędzy zatrzymał dla siebie.

Biznesmen przed sądem odpowie również za podżeganie do rozboju na osobach dozorujących magazyn - w celu kradzieży zabezpieczonych przez policję w jego firmie części do maszyn rolniczych.

Natomiast Zdzisławowi K. prokuratura zarzuca również wystawienie dwóch fałszywych faktur VAT. Wystawione one były za prowadzenie sprawy karnej w prokuraturze i w sądzie na kwotę prawie 9 tysięcy złotych.

Mecenasowi oraz jego księgowej - Annie G. zarzuca się także zniszczenie kopii pięciu faktur VAT, a także nierzetelne prowadzenie księgi ewidencji sprzedaży.

Tym aktem oskarżenia objęty został również 53-letni Janusz W., któremu prokuratura zarzuca powoływanie się na wpływy w Sądzie Okręgowym w Kaliszu. Według ustaleń śledztwa, oskarżony podjął się pośrednictwa w doprowadzeniu do wydania korzystnych dla osoby trzeciej orzeczeń w sprawach cywilnych w zamian za zaprzestanie publikowania nieprzychylnych dla adwokata artykułów w lokalnym tygodniku.

Janusz W. przebywa w areszcie. Pozostali oskarżeni odpowiadać będą przed sądem z wolnej stopy.

Zdzisławowi K. i Januszowi W. grożą kary od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności, Sylwestrowi R. kara do 12 lat więzienia, a Annie G. do 2 lat pozbawienia wolności.

Wtorek 30.03.2004

Kasjerka z urzędu pracy przywłaszczyła 470 tys.
PAP

Główna kasjerka Grodzkiego Urzędu Pracy w Krakowie 48-letnia Krystyna B. stanie przed sądem oskarżona o przywłaszczenie blisko 470 tys. zł w ciągu 7 lat.

"Akt oskarżenia w tej sprawie skierowano do Sądu Rejonowego dla Krakowa Nowej Huty" - powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Mirosława Kalinowska-Zajdak. Obok oskarżonej kasjerki przed sądem stanie jej przełożona, główna księgowa urzędu, Magdalena K. Prokuratura zarzuciła jej niedopełnienie obowiązków i nieprzeprowadzanie kontroli kwartalnych, dzięki czemu możliwy był proceder przywłaszczania.

Zawiadomienie w tej sprawie złożył dyrektor GUP na podstawie informacji o nieprawidłowościach, uzyskanych od głównej księgowej Magdaleny K. Jak wykazało śledztwo prokuratury, kasjerka Krystyna B. prawie co miesiąc podejmowała różne kwoty z kasy urzędu, od 340 zł do blisko 13 tys. zł. Było to możliwe poprzez manipulacje listami depozytowymi niepodjętych w terminie zasiłków z wykorzystaniem odpowiednich kodów komputerowych.

Krystyna B. w śledztwie przyznała się do winy i wyjaśniła, że pieniądze przeznaczała na bieżące potrzeby. Na proces oczekuje w areszcie.

Magdalena K. do winy przyznała się częściowo i wyjaśniła, że miała zaufanie do głównej kasjerki urzędu i była przekonana, że stosowany w urzędzie system komputerowy nie dopuszcza możliwości oszustwa.

Fałszowane matury
PAP

Lada dzień do prokuratury trafi sprawa fałszowania matur w warszawskim Zespole Szkół nr 5 im. S. Kisielewskiego przy ul. Szczawnickiej. Raport w sprawie fałszowania matur w tej szkole jest już gotowy. Wczoraj podpisał go mazowiecki kurator oświaty Ryszard Raczyński - informuje "Życie Warszawy".

Kilka tygodni temu informowaliśmy o nieprawidłowościach, jakie ujawniła przeprowadzona przez kuratorium kontrola. W 23 przypadkach inna ocena na pracy maturalnej, inna zaś widniała na protokołach egzaminacyjnych. Rozbieżności były dość znaczne - są przypadki, że praca oceniona była na jedynkę, na świadectwie widniała zaś czwórka. Z kolei jedna z maturzystek, choć oddała pustą kartkę, egzamin zdała na trójkę! - informuje gazeta.

Maturzyści posługiwali się pismami dopuszczającymi ich do egzaminu, choć te były wystawione na kogoś zupełnie innego. Co więcej - w szkole wystawiano świadectwa osobom, które - do matury w ogóle nie przystąpiły. Kontrolerzy mieli także sporo zastrzeżeń do składów egzaminacyjnych: w komisji przeprowadzającej maturę ustną z biologii zasiadał nauczyciel języka niemieckiego, historii i geografii - pisze dziennik.

Kuratorium nie ma wątpliwości: "Odpowiedzialność za błędy popełnione podczas matur ponosi przewodniczący Państwowej Komisji Egzaminacyjnej, czyli dyrektorka szkoły" - mówi Ryszard Raczyński. Dyrektor została odwołana ze stanowiska, jednak przez cały czas zatrudniona jest w szkole jako nauczycielka. Przeciwko pani pedagog toczy się sprawa prowadzona przez rzecznika dyscypliny dla nauczycieli. I dopóki się toczy, dopóty nie można jej zwolnić, ponieważ chroni ją Karta Nauczyciela - podaje "Życie Warszawy".

Afera mielecka - o 16 mln zł PAP

Czternaście osób zasiadło dzisiaj na ławie oskarżonych w procesie w najobszerniejszym wątku tzw. afery mieleckiej. Zarzuca się im m.in. przywłaszczenie około 16 mln zł na szkodę upadłych obecnie spółek - WSK PZL i Zakładu Lotniczego. Proces rozpoczął się przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu (Podkarpacie).

Wśród oskarżonych znaleźli się byli szefowie WSK i Zakładu Lotniczego w Mielcu oraz dwaj byli pełnomocnicy zarejestrowanej na Karaibach spółki Grand Limited. W sprawę zamieszany był także trzeci pełnomocnik karaibskiej spółki, ale jesienią ubiegłego roku popełnił samobójstwo.

Śledztwo w tej sprawie trwało 2,5 roku. Zgromadzono podczas niego 151 tomów akt. Samo oskarżenie liczy ponad 200 stron.

Oszukał 300 osób, oferując pracę w Niemczech
PAP

31-letni mieszkaniec Wrocławia oszukał około 300 osób, oferując pracę za granicą, której nie było. Za obietnicę załatwienia zatrudnienia pobierał opłaty. Oszusta zatrzymała policja.

Jak poinformował we wtorek Artur Falkiewicz z wrocławskiej policji, oszukańczy proceder trwał od końca października ub. roku. Wtedy to w jednej z dolnośląskich gazet pojawiły się ogłoszenia z ofertą pracy na terenie Niemiec. Zainteresowane osoby po telefonicznym umówieniu się z ogłoszeniodawcą podpisywały umowy pełnomocnictwa do reprezentowania ich przed pracodawcą niemieckim. Praca miała być wykonywana w hurtowni odzieży w pobliżu dużego miasta. Za rzekome pośrednictwo mężczyzna pobierał opłaty w wysokości około 500 zł. Na tym kontakt z nim urywał się. Oszukani powiadomili o wszystkim policję.

Mężczyznę zatrzymano w prywatnym mieszkaniu we Wrocławiu. Był bardzo zaskoczony. W poniedziałek wrocławski sąd zastosował wobec niego tymczasowy areszt. Grozi mu kara więzienia nawet do 8 lat.

W złapaniu oszusta wrocławskim funkcjonariuszom pomagała policja z Niemiec. Tamtejsi policjanci m.in. sprawdzili firmę, która miała rzekomo zatrudnić poszkodowanych. Okazało się, że nikt tam nie wiedział o ofertach pracy dla Polaków.

Rzeszów: Oskarżeni księża
PAP

Sześciu księży z podrzeszowskich parafii zostało oskarżonych o handel samochodami, które były sprowadzane z zagranicy bez cła, jako darowizna do pracy charytatywno-opiekuńczej w parafiach. Akt oskarżenia w tej sprawie został dziś skierowany do rzeszowskiego Sądu Rejonowego.

Prokuratura zarzuciła księżom poświadczenie nieprawdy w dokumentach w celu uzyskania korzyści majątkowych i wyłudzenie poświadczeń nieprawdy.

Prokurator Rejonowy dla miasta Rzeszów, Krzysztof Piękoś poinformował, że na ławie oskarżonych, obok księży, zasiądzie także dwóch mężczyzn, którzy sprowadzali samochody z zagranicy. Wszystkim oskarżonym grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Sprowadzane z zachodniej Europy samochody były używane, najczęściej z drobnymi uszkodzeniami po stłuczkach. W Urzędzie Celnym były odprawiane bez cła, ponieważ w deklaracjach przedstawiano je jako darowizny od właścicieli na potrzeby parafii.

- W rzeczywistości jednak samochody te bez rejestracji były sprzedawane. Akt oskarżenia obejmuje 40 samochodów sprowadzonych z zagranicy w latach 1994-97. Rekordzistą okazał się proboszcz parafii w Woli Dalszej, który sprowadził 23 samochody - powiedział Piękoś.

Prokurator wyjaśnił, że śledztwo w tej sprawie trwało siedem lat, ponieważ prokuratura zwróciła się o pomoc do Belgii, Francji i Niemiec o przesłuchanie osób, które w deklaracjach występowały jako ofiarodawcy samochodów. Należności celne jednak przedawniły się i księżom nie postawiono zarzutu uszczuplenia wpływów do Skarbu Państwa.

Środa 31.03.2004

Były policjant oskarżony o wzięcie łapówki
PAP

Do 8 lat więzienia grozi - byłemu już - policjantowi z komisariatu w Ślesinie w powiecie konińskim (Wielkopolska), któremu prokuratura zarzuciła przyjęcie 500 zł łapówki i płatną protekcję.

Koniński ośrodek Prokuratury Okręgowej w Poznaniu skierował do miejscowego Sądu Rejonowego akt oskarżenia przeciwko policjantowi - poinformował prokurator Jacek Górski. Podczas śledztwa ustalono, że 36-letni policjant prowadził dochodzenie związane z wypadkiem, którego sprawcą w sierpniu ubiegłego roku był mieszkaniec Kalisza. W trakcie jednego z przesłuchań funkcjonariusz zaproponował kaliszaninowi, żeby ten zostawił mu na jakiś czas swoje prawo jazdy, a on postara się załatwić w sądzie, aby jako sprawcy wypadku nie odebrano mu tego dokumentu.

Po kilkakrotnych wizytach w ślesińskim komisariacie kaliszanin zorientował się, o co chodzi policjantowi. Zgodził się ponieść określone przez funkcjonariusza koszty "załatwienia sprawy". Jednak zmienił zdanie, kiedy z sądu otrzymał zawiadomienie, że trafił tam akt oskarżenia przeciwko niemu i zdecydował się powiedzieć o wszystkim policjantom ze swojego miasta.

Funkcjonariusza ze Ślesina przyłapano na gorącym uczynku w trakcie odbierania łapówki, na początku stycznia tego roku. Komendant konińskiej policji od razu zawiesił funkcjonariusza w czynnościach służbowych i nakazał wszczęcie przeciwko niemu postępowania dyscyplinarnego. W rezultacie policjant został zwolniony z pracy.

Fałszywy adwokat
PAP

Oszusta podającego się za adwokata zatrzymała policja w Opolu Lubelskim. 29-letni mieszkaniec Pionek (Mazowieckie), Piotr M., z wykształcenia technik mechanik, obiecując wyciągnięcie skazanego z więzienia, wyłudził od jego rodziny 8,8 tys. zł.

- Oszusta zatrzymano w poniedziałek. W środę prokurator skierował do sądu wniosek o jego aresztowanie - powiedział naczelnik sekcji kryminalnej komendy policji w Opolu Lubelskim podinspektor, Ryszard Morawski.

Piotr M. był aresztowany za wcześniej popełnione oszustwa i podrabianie dokumentów. W więzieniu przechwalał się, że jest adwokatem, niesłusznie podejrzanym o szpiegostwo. Jeden ze skazanych w to uwierzył. Piotr M. obiecał mu, że załatwi apelację i wyciągnie go z więzienia. Gdy oszust odzyskał wolność, ponieważ upłynął okres jego aresztowania, udał się do matki skazanego do Opola Lubelskiego.

Kobieta w kilku ratach dała oszustowi 8,8 tys. zł i powierzyła mu prowadzenie sprawy syna. Fałszywy adwokat wpadł, gdy udał się do mecenas, która dotychczas zajmowała się tą sprawą. Przedstawił się jako aplikant jednego ze znanych członków lubelskiej palestry. Adwokatka z Opola Lubelskiego początkowo uwierzyła mu i wydała akta sprawy. Później jednak sprawdziła u lubelskiego kolegi, że Piotr M. nie jest jego aplikantem, lecz byłym klientem. Zawiadomiła policję.

"Piotr M. był elegancko ubrany. Posługiwał się prawniczym słownictwem. Poznał odpowiednią terminologię, gdy pracował w administracji sądowej w Radomiu. Był na tyle wiarygodny, że oszukana kobieta polecała go innym jako dobrego adwokata" - powiedział Morawski.

Z kwoty, wyłudzonej przez oszusta, policja odzyskała 4 tys. zł. Piotrowi M. grozi do 8 lat więzienia.

Przełom ws. Kolasińskiego?
PAP

Do przełomu może dojść podczas toczącego się przed Sądem Rejonowym w Olkuszu procesu byłego posła AWS Marka Kolasińskiego i pięciu innych oskarżonych o wyłudzenia blisko 40 mln zł kredytów i podatku VAT. Karze chce poddać się brat Kolasińskiego.

Podczas rozprawy obrońca Andrzeja K., brata głównego oskarżonego - zarazem jednego z oskarżonych o udział w wyłudzeniach - zgłosił wniosek w imieniu swojego klienta o dobrowolne poddanie się karze. Do tej pory żadna z oskarżonych osób nie przyznawała się do winy.

Możliwość ewentualnego dobrowolnego poddania się karze zapowiedziała również dziś współoskarżona Lidia D., składając ponownie wniosek o przydzielenie jej adwokata z urzędu. Sąd rozpozna ten wniosek na następnej rozprawie.

Prokurator wyraził zgodę na poddanie się karze przez Andrzeja K., któremu w akcie oskarżenia zarzucono udział w wyłudzeniu ponad 18 mln zł kredytów i usiłowanie wyłudzenia ponad 11,6 mln zł podatku VAT.

Podczas przerwy zarządzonej przez sąd strony nie doszły jednak do porozumienia w kwestii wymiaru kary. Prokurator i obrońca oskarżonego Andrzeja K. uzgodnili wymiar kary pozbawienia wolności na 2 lata i 10 miesięcy, natomiast nie doszli do porozumienia co do wysokości grzywny. Obrońca proponował 40 tys. zł, oskarżyciel publiczny chciał łącznie 100 tys. zł. Negocjacje zostaną podjęte na następnej rozprawie.

Jak poinformował obrońca Andrzeja K., mec. Zbigniew Kulka, wniosek o dobrowolne poddanie się karze nie oznacza, że Andrzej K. przyznaje się do winy.

- Mój klient nie zmienia wyjaśnień, natomiast jest zmęczony psychicznie przeciągającą się sprawą - wyjaśnił mec. Kulka. Podkreślił, że prawo daje taką możliwość oskarżonemu. Jeżeli sąd uzna, że okoliczności sprawy nie budzą wątpliwości, a prokurator wyrazi zgodę na zaproponowany wymiar kary, wydaje wyrok w uzgodnionym przez strony wymiarze.

Wyrok skazujący oznacza jednak, że oskarżony jest winny zarzucanego mu czynu.

- Zdecydowałem się na takie posunięcie ze względu na zły stan zdrowia i znużenie psychiczne długotrwałym postępowaniem i związanym z tym stresem - powiedział Andrzej K. Podkreślił, że nadal nie przyznaje się do winy, ale przyznał, że zdaje sobie sprawę, iż jego dobrowolne poddanie się karze stawia brata w trudniejszej sytuacji procesowej.

Marek Kolasiński, któremu sąd trzykrotnie odbierał już głos ze względu na odnoszenie się do kwestii niezwiązanych z zarzutami aktu oskarżenia, w środę kontynuował składanie wyjaśnień.

Złożył wniosek dotyczący odbierania mu głosu przez sąd, oświadczenie, że w żadnym punkcie swoich wyjaśnień nie odbiegał od aktu oskarżenia oraz wniosek o "zaprzestanie dalszego łamania praw człowieka" i uwolnienie jego osoby.

Sprawa dotyczy wyłudzenia 40 mln zł kredytów z banków oraz wyłudzania podatku VAT przez firmy Kolasińskiego i firmy z nim związane. Na ławie oskarżonych zasiada w sumie sześć osób. Wśród oskarżonych są również, poza bratem głównego oskarżonego - były dyrektor oddziału banku PKO BP w Olkuszu i notariusz z Sosnowca.

Dwaj pozostali oskarżeni na pierwszej rozprawie przyznali się do winy i złożyli wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Zostali skazani nieprawomocnymi wyrokami.

W październiku 2001 roku ówczesny poseł uciekł za granicę tuż przed wygaśnięciem immunitetu. Został zatrzymany w lutym 2002 roku na Słowacji. W maju 2002 roku, po sprowadzeniu Kolasińskiego do Polski, śląscy prokuratorzy przedstawili mu 16 zarzutów, a były poseł trafił do aresztu.

Inny akt oskarżenia przeciwko Markowi Kolasińskiemu, złożony w Sądzie Okręgowym w Lublinie, dotyczy wyłudzenia 4 mln zł kredytów z banku w Lubartowie oraz wyłudzania podatku VAT. Zarzuty w tej sprawie postawiono Kolasińskiemu i jego synowi oraz dziewięciu innym osobom.

W połowie stycznia tego roku Sąd Okręgowy w Krakowie zadecydował, że Marek Kolasiński ma zwrócić Kancelarii Sejmu ponad 270 tys. zł nienależnie pobranych diet i ryczałtu na biuro.

Rywin usiłował oszukać?
PAP

Lwu Rywinowi może grozić surowsza kara niż trzy lata więzienia za płatną protekcję. Dzisiaj sąd uprzedził strony o możliwści zmiany kwalifikacji prawnej czynu Rywina na usiłowanie oszustwa, za co grozi do 8 lat więzienia.

Prokurator Katarzyna Kwiatkowska powiedziała dziennikarzom po rozprawie, że w czasie śledztwa przeciwko Rywinowi rozważane były "różne ewentualności i kwalifikacje prawne", ale przyjęta w akcie oskarżenia płatna protekcja jest - jej zdaniem - najwłaściwszym zarzutem, którego będzie bronić w wystąpieniu końcowym.

Obrońca Rywina mec. Wojciech Tomczyk powiedział, że dzisiejsza decyzja sądu jest dla obrony zaskoczeniem i nie wykluczył złożenia nowych wniosków dowodowych, które miałyby posłużyć obronie Rywina przed zarzutem oszustwa. Następna rozprawa - 14 kwietnia. Sąd tego dnia chce wysłuchać wystąpienia końcowego prokuratora.

- Kwalifikacja prawna oszustwa, gdyby sąd ją przyjął, oznaczałaby, że nikt nie stał za panem Rywinem, że nie było żadnej grupy. Oznaczałaby też, że całe prace sejmowej komisji śledczej można wyrzucić do kosza - powiedział drugi z obrońców Rywina, mec. Marek Małecki.

Dzisiaj sąd zmierzał do końca procesu. Dokonał ostatecznego przeglądu akt sprawy i formalnie zaliczył dokumenty - także protokoły sejmowej komisji śledczej - do materiału dowodowego. 14 kwietnia - jeśli nic nie stanie na przeszkodzie - sąd zamknie proces.

Wcześniej odsłuchane zostało nagranie rozmowy Adama Michnika i Rywina, nagranej 22 lipca 2002 r. na dwóch magnetofonach. Pierwszego nagrania sąd słuchał już dwa miesiące temu. Dzisiaj przesłuchane zostało drugie. Także do tego nagrania Rywin miał zastrzeżenia. Powiedział, że nie zawiera ono wątku rozmowy o planach sprzedania przez Rywina części udziałów w jego firmie Heritage Films, jak i na temat wyjścia Agory z Canal Plus. Według Rywina, w czasie ich rozmowy do Michnika zadzwonił telefon i to także nie zostało utrwalone na żadnym z nagrań - dlatego Rywin uważa, że są one zmanipulowane.

W związku z tym oświadczeniem Rywina, jego obrońcy chcieli, by sąd zobowiązał Michnika do ujawnienia, z jakich telefonów korzystał 22 lipca 2002 r. i uzyskania bilingów połączeń z tych aparatów. Sąd się jednak na to nie zgodził.

Wrocław: Uwaga na oszustów
RMF

We Wrocławiu pojawili się oszuści, podający się za pracowników wodociągów miejskich. Przebierańcy mówią mieszkańcom, że badają jakość wody w kranie. MPWiK we Wrocławiu ostrzega, że nikogo nie upoważniało do takich badań.

- Nasi pracownicy mają odpowiednią legitymację ze zdjęciem, podpisaną - tłumaczy Joanna Stasiewicz z Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji we Wrocławiu. Dodaje, że badanie wody z kranów w prywatnych mieszkaniach, przeprowadzane jest tylko na życzenie odbiorców.

Policja radzi, by w sytuacji, gdy nie jesteśmy pewni, czy odwiedza nas prawdziwy pracownik wodociągów czy zakładu energetycznego, przyjąć taką osobę w obecności sąsiada. Można też po prostu zadzwonić do danej firmy i sprawdzić, czy kogoś wysyłała do nas.

Na tego typu oszustwa narażone są przede wszystkim osoby starsze, dlatego wrocławska policja zorganizowała dla nich specjalne szkolenia.

Policjanci przywłaszczyli... dzika
PAP

Do 10 lat więzienia grozi dwóm policjantom ze słupskiej "drogówki" oskarżonym o zabicie i przywłaszczenie dzika rannego po zderzeniu z autobusem. Wpadli po telefonie na policyjną infolinię - "Crime Stoppers".

Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do sądu rejonowego - poinformował dzisiaj Robert Firlej ze słupskiej prokuratury rejonowej.

29-letni Wojciech P. i 32-letni Dariusz Z. zostali oskarżeni o przekroczenie uprawnień służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i niedopełnienia obowiązków. Według prokuratury, obaj "bezprawnie weszli w posiadanie zwierzyny łownej", czyli dzika.

Zawieszeni w czynnościach służbowych policjanci nie przyznają się do stawianych im zarzutów. Odmówili też składania wyjaśnień.

Sprawa zaczęła się jesienią 2003 r., kiedy dzika potrącił na drodze niedaleko Słupska autobus, którym jechała wycieczka szkolna. Kierowca wyszedł z pojazdu i zobaczył, że poturbowany dzik jeszcze żyje. Wezwano policję. Na miejsce przyjechali Wojciech P. i Dariusz Z., którzy zajęli się m.in oględzinami uszkodzonego pojazdu.

Jak ustalono podczas śledztwa, kierowca i wychowawcy pokazali policjantom, gdzie leży dzik. Funkcjonariusze poprosili szofera, by odjechał około 100 metrów dalej. Zwierzę jeszcze żyło. Kiedy autobus zatrzymał się w miejscu wskazanym przez policjantów, jedna z wychowawczyń jadących autobusem usłyszała strzał. Po chwili funkcjonariusze wezwali kierowcę. Przechodzący obok dzika mężczyzna stwierdził, że zwierzę nie rusza się. Zapytał funkcjonariuszy, co się z nim stanie. Policjanci odpowiedzieli mu, żeby się o nic nie martwił, bo powiadomione zostaną odpowiednie służby, które zajmą się dzikiem. Autobus odjechał, a policjanci sami zajęli się zabitym zwierzęciem.

O przywłaszczeniu dzika przez funkcjonariuszy powiadomiła komendę policji w Słupsku osoba dzwoniąca na numer "Crime Stoppers", pod którym można anonimowo zgłaszać informacje o przestępstwach.

Tuż po tym śledczy zajęli się dokumentacją sporządzoną przez funkcjonariuszy w związku z kolizją. Jeden z nich napisał w służbowym notatniku, że po przyjeździe na miejsce zdarzenia przeszukali teren, ale zwierzęcia tam nie znaleźli. W notesie drugiego była tylko notatka, że opis dotyczący kolizji sporządził kolega.

Czwartek 01.04.2004

Płacimy gangsterom
PAP

Tankując swoje auto na stacji benzynowej, za co dziesiąty litr paliwa płacisz mafii. Z raportu CBŚ, do którego dotarło "Życie Warszawy", wynika, że gangi paliwowe zarobiły już tyle, co jedna czwarta budżetu policji.

W przekazanym na początku roku komendantowi głównemu policji raporcie funkcjonariusze CBŚ piszą, że straty spowodowane nielegalnym obrotem paliwami wyniosły w ciągu ostatnich lat 1,5 miliarda złotych. Według Polskiej Izby Paliw Płynnych, mogą być one nawet dwa razy większe.

- Szacujemy, Że obroty przestępców mogą stanowić 10 procent legalnego handlu, choć niektórzy twierdzą, Że szara strefa to 30 proc. - mówi Maciej Powroźnik, dyrektor Biura Polskiej Izby Paliw Płynnych.

- Oszustwa paliwowe to przestępstwa na skalę przemysłową. Zamieszane są w nie setki osób i tyleż samo firm - zarówno prawdziwych, jak i tworzonych tylko do wyłudzeń - alarmuje nadinsp. Józef Semik, nadzorujący policyjno-prokuratorską grupę specjalną ds. przestępczości w sektorze paliw.

Zdaniem rozmówców "ŻW" z CBŚ, analizy pozwalają szacować, że co czwarta stacja sprzedaje przemycone i wyprodukowane przez mafię paliwo. - Większość sprzedawców nie zdaje sobie nawet z tego sprawy. Niektórzy nie interesują się, skąd bierze się paliwo, bo liczy się tylko niska cena - mówi oficer CBŚ. W całej Polsce trwa blisko 100 śledztw w sprawach paliwowych. Jedno z większych prowadzone jest w stolicy - podaje "ŻW".

Piątek 02.04.2004

Nie będzie śledztwa w sprawie Jaskierni
GW

Nie będzie śledztwa przeciwko Jerzemu Jaskierni, który rzekomo miał wziąć 10 mln dolarów łapówki od lobby reprezentującego interesy właścicieli salonów gier hazardowych. Przeciwko Jaskierni miały świadczyć nowe dowody, dostarczone przez posła Krzysztofa Rutkowskiego.

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku nie znalazła podstaw do podjęcia umorzonego już raz śledztwa wobec Jaskierni. Przeciwko Jaskierni miały świadczyć nowe dowody, dostarczone przez posła Krzysztofa Rutkowskiego.

Był to film, nagrany prawdopodobnie z ukrycia, w którym rozmówca Rutkowskiego stwierdza, że osobiście zaniósł Jaskierni pieniądze - powiedziano "Gazecie" nieoficjalnie. - Jednak ta sama osoba, przesłuchana przez prokuratora w charakterze świadka wyparła się wszystkiego i wyjaśniła swoje wcześniejsze zachowanie w wiarygodny sposób.

"Rz": Ostatnia kontrola
PAP

Kierownictwo państwowej Poczty Polskiej próbuje zatuszować nieprawidłowości w jednym z największych przetargów pocztowych w ostatnich latach - wynika z ustaleń "Rzeczpospolitej".

Chodzi o zakup mundurów dla listonoszy za ponad 80 milionów złotych, który niedawno skontrolowała komisja złożona z pocztowców i urzędników Ministerstwa Infrastruktury. Przetarg na dostawę mundurów dla pocztowców od kilku miesięcy wzbudzał kontrowersje.

Kilka firm zarzuciło Poczcie ustawienie przetargu, wymieniając m.in. zbyt krótki termin dostaw. Protesty przedsiębiorców spowodowały, że przebieg przetargu badali kontrolerzy Poczty i Ministerstwa Infrastruktury - przypomina gazeta.

Kontrolerzy twierdzili, że firmę Arlen ogłoszono zwycięzcą... w wyniku błędu w podliczaniu punktów. W rzeczywistości powinna wygrać inna oferta. Co więcej, już po przetargu Poczta zgodziła się przesunąć Arlenowi termin dostarczenia ubrań. Tymczasem gdyby wyegzekwowała kary umowne, zyskałaby kilka milionów złotych. Warto dodać, że krótki termin dostaw był ważnym argumentem w warunkach przetargu - podaje dziennik.

Kilka dni po sporządzeniu raportu szefostwo Poczty zaczęło naciskać na kontrolerów, żeby złagodzili jego wymowę. - Kontrolerzy zostali zasypani opiniami prawników i interpretacjami przepisów. Przegrzebano ich życiorysy, żeby wykazać, iż nie mają kompetencji do prowadzenia kontroli. Szukano nawet ich związków towarzyskich na potwierdzenie teorii o spisku - mówi proszący o zachowanie anonimowości pracownik Poczty. Kiedy, mimo nacisków, szef Biura Kontroli i Audytu Wewnętrznego Marek Naziębło podtrzymał ustalenia kontroli, wyrzucono go z pracy - pisze "Rzeczpospolita".

Zdaniem kontrolerów warunki przetargu na dostawę odzieży zostały sformułowane niejasno. Podczas kontroli wyszły także na jaw okoliczności obrazujące dobre stosunki pocztowców z szefem zwycięskiej firmy. - Kilka miesięcy przed przetargiem Poczta organizowała mocno zakrapianą imprezę dla pocztowców. W spotkaniu brał udział szef Arlenu. Notabene budżet imprezy z ogniskiem, przejażdżką bryczką i występami artystycznymi został przekroczony dwukrotnie. Wszystko kosztowało kilkadziesiąt tysięcy złotych - mówi rozmówca "Rzeczpospolitej".

Proces PZU Życie. Błędna biegła
Gazeta.pl

Jadwiga Młynarczyk, która miała ustalić straty PZU Życie za rządów Grzegorza Wieczerzaka, przed sądem myli się w zeznaniach. To nie pierwsza pomyłka biegłej

Dwoje biegłych - w tym Jadwiga Młynarczyk - na zlecenie prokuratury wyliczało straty w PZU Życie. Ich opinie są podstawą aktu oskarżenia. Na procesie wyszło na jaw, że jeden z biegłych pisał swoją ekspertyzę razem z policjantem z CBŚ. Przebiła go Jadwiga Młynarczyk - zawyżyła straty w PZU Życie co najmniej o 35 mln zł, nie pamiętała, w jaki sposób je liczyła, myliła się jej liczba miesięcy i odsetek. Ostatnio wyszło na jaw, że jej ekspertyza pokrywa się we fragmentach z raportem sporządzonym wcześniej przez firmę Deloitte & Touche.

Obrona Wieczerzaka uważa, że Młynarczyk kłamie przed sądem - tu zgadza się z nią nawet przedstawiciel oskarżyciela posiłkowego, czyli PZU. To bardzo ważne, bo opinia biegłej ma być dla sądu oparciem przed wydaniem wyroku.

Wczoraj na rozprawie Jadwiga Młynarczyk została znów zdruzgotana pytaniami oskarżonych. Miała łzy w oczach, gdy nie potrafiła odpowiedzieć na serię pytań z dziedziny finansów. Znów się myliła i kluczyła. Poprosiła nawet sąd, żeby skrócił jej przesłuchanie: - Jestem fizycznie i psychicznie rozbita - mówiła.

"Gazeta" dotarła do materiałów, z których wynika, że Jadwiga Młynarczyk ma skłonność do pomyłek. W 2003 r. prokuratura w Nysie zamówiła u niej ekspertyzę w sprawie gospodarczej (śledztwo trwa do dzisiaj). Chodziło o wyłudzenia i wyprowadzanie pieniędzy ze spółki Wiesława H. Młynarczyk oświadczyła w opinii, że opracowała ją w oparciu o "księgi handlowe spółki udostępnione w jej siedzibie". Policjanci z Nysy (w towarzystwie Wiesława H.) przyjechali do podwarszawskich Marek, w których mieszka Młynarczyk, żeby doprecyzować jej opinię. W czasie przesłuchania okazało się, że w rzeczywistości nigdy nie była w Nysie. Ponadto myliła się w tak podstawowych dla biegłego szczegółach jak to, kiedy powinno być badan